3 Szoty z Krzysztofem Drozdowskim
…Uważam, że jeśli dysponujemy jakimś świadectwem, zeznaniem, protokołem to zdecydowanie lepiej jest zacytować ten dokument niż opisywać go własnymi słowami. Chcę by moi czytelnicy biorąc do ręki taką książkę mogli jak najbardziej wczuć się w śledztwo i…
Czyt-NIK: Co sprawiło, że zainteresował się Pan właśnie historią opisaną w książce „Wampir z Osielska”? Czy był jakiś moment, który szczególnie zainspirował Pana do jej opisania?
Krzysztof Drozdowski: Jest to historia pochodząca z mojego regionu, więc to było dla mnie naturalne. Przeczytałem kilka artykułów na temat tej sprawy, które praktycznie powielały się wzajemnie i postanowiłem że trzeba to napisać na nowo. Z drugiej strony chcę mocno wejść w nurt true crime i powieści kryminalnych więc to tez był na to dobry sposób, by przygotować moich czytelników na pewne zmiany, których mogą się po mnie spodziewać.
Czyt-NIK: W książce bardzo wyraźnie widać dziennikarską skrupulatność. Czy podczas pracy nad takimi historiami bardziej czuje się Pan pisarzem czy reporterem?
Krzysztof Drozdowski: Zdecydowanie bardziej reporterem. Przy true crime staram się pokazać zupełnie inny styl, niż ten dotychczas przyjęty. Uważam, ze jeśli dysponujemy jakimś świadectwem, zeznaniem, protokołem to zdecydowanie lepiej jest zacytować ten dokument niż opisywać go własnymi słowami. Chcę by moi czytelnicy biorąc do ręki taką książkę mogli jak najbardziej wczuć się w śledztwo i w klimat tamtych lat.
Czyt-NIK: Jakie emocje towarzyszyły Panu podczas pisania książki „Wampir z Osielska”?
Krzysztof Drozdowski: W trakcie pisania emocje odkładam na bok. A przynajmniej się staram. Czytając brutalne opisy nie jest łatwo, ale muszę to zrobić dla dobra tekstu, który tworzę. Nie zawsze się to udaje i nie jest łatwo, ale trzeba się starać. Wyborne opinie o tej książce za które dziękuję czytelnikom, świadczą, że moje podejście jest słuszne.