-
Gdy cienie zaczynają mówić – literacka podróż, która nie chce wypuścić z półmroku
To moje pierwsze spotkanie z Piotrem Szczepankiem i jednocześnie spotkanie, które bez wahania mogę nazwać bardzo udanym. Autor zdobył moje czytelnicze serce nie efekciarstwem, ale kreatywnością, konsekwencją i umiejętnością tworzenia świata, który nie kończy się na ostatniej stronie. Dlatego śmiało mogę powiedzieć: „Więźniowie Syratuzy” zasługują na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To tytuł, który bez wątpienia wzbogaca czyt-NIKową biblioteczkę i pokazuje, że literatura fantasy wciąż potrafi zaskakiwać. Ta książka nie wchodzi do głowy po cichu. Wchodzi jak dobrze przygotowana ekspedycja – rozbija obóz w wyobraźni, rozpala ognisko emocji i zostaje na dłużej, niż planowałeś. „Więźniowie Syratuzy” Piotra Szczepanka od pierwszych stron pokazuje, że nie mamy do czynienia z kolejną…
-
„Szeleścidło” – między ciszą a krzykiem rodzi się historia, której nie da się zapomnieć
„Szeleścidło” to książka, która nie daje się zamknąć w prostych ramach. To historia wielowarstwowa, wymagająca, ale jednocześnie niezwykle satysfakcjonująca. To opowieść, która zostaje w czytelniku na długo, zmusza do myślenia i nie pozwala o sobie zapomnieć. Dla mnie to bardzo udane pierwsze spotkanie z twórczością Tomasza Maruszewskiego. Spotkanie, które pokazuje, że literatura wciąż potrafi zaskakiwać, jeśli tylko autor ma odwagę opowiadać historie po swojemu. A „Szeleścidło” jest właśnie taką historią – opowiedzianą odważnie, bez kompromisów i z wyraźnym literackim pazurem. Niektóre książki nie tyle się zaczynają, co powoli wślizgują do głowy czytelnika — cicho, niemal niezauważalnie, aż nagle orientujesz się, że jesteś w samym środku historii, która zaczyna oddziaływać na…
-
„Spalona za czary” – historia, która zostawia ślad jak ogień pod skórą
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Patrycji Pelicy – i mam szczerą nadzieję, że nie ostatnie. Bo jeśli każda jej historia ma w sobie tyle emocji, autentyczności i literackiej siły, to ja chcę więcej. „Spalona za czary. Historia Triny Papisten” to książka, która przypomina, jak cienka jest granica między dobrem a złem, wiedzą a strachem, prawdą a oskarżeniem. I jak łatwo ją przekroczyć. A kiedy już się ją przekroczy… nie ma odwrotu. Nie każda książka daje się czytać „lekko, łatwo i przyjemnie”. Są takie, które od pierwszych stron łapią za gardło i nie puszczają aż do ostatniego zdania. „Spalona za czary. Historia Triny Papisten” Patrycji Pelicy należy właśnie do…
-
Gdy gasną światła, wybuchają emocje – „Kiedy zgasną światła” to literacki sztos, który rozpala serce
„Kiedy zgasną światła” to romans psychologiczny, ale określenie to jest zbyt skromne wobec tego, co autorka stworzyła. To opowieść o miłości między kobietami – subtelnej, prawdziwej, cichej, a zarazem intensywnej. Miłości, która nie potrzebuje fajerwerków, by poruszyć najmocniej. Tu nie ma przesady, tanich chwytów ani emocjonalnego chaosu. Jest za to głębia, prawda i autentyczność, która sprawia, że każda strona pulsuje uczuciami. Nie każda historia trafia do czytelnika w ten sam sposób. Jedne umilają wieczór, inne pozwalają na chwilę oderwać się od codzienności, lecz trafiają się również takie opowieści, które wchodzą głęboko pod skórę i zostają tam na długo. „Kiedy zgasną światła” autorstwa Anny-Marii Bentley należy właśnie do tego wyjątkowego grona.…
-
Śmiech, który mówi prawdę – „Jestem z nas durny” to literacki nokaut pełen absurdu i błyskotliwości
Ta książka była dla mnie odkrywaniem. Odkrywaniem nowego głosu, który nie boi się być sobą. Odkrywaniem literackiej formy lekkiej, ale treściwej. Odkrywaniem tego, że można pisać zabawnie, a jednocześnie mądrze. Bez zadęcia. Bez pozy. Bez udawania wielkiej literatury. A jednak z efektem większym niż niejeden „ważny” tekst. Była też literacką podróżą – przez nasze codzienne lęki, śmiesznostki, frustracje i marzenia. Tyle że odbywaną z przewodnikiem, który ma błysk w oku i wie, gdzie skręcić, by za rogiem pokazać coś zaskakującego. Każdy rozdział niesie coś nowego: śmiech, refleksję, zaskoczenie albo to przyjemne uczucie, gdy czytelnik mówi pod nosem: „No przecież dokładnie tak jest!”. Nie każda książka przychodzi po to, by opowiedzieć…
-
Gdy północ woła serce – o książce, która przenosi w czasie i zostaje na zawsze
Ta książka ma też coś, czego nie da się łatwo nazwać – duszę. Czuć, że autorka pisała ją z pasją, z fascynacją tamtym światem i z szacunkiem dla opowiadanej historii. Dzięki temu czytelnik nie ma wrażenia obcowania z produktem, lecz z prawdziwą literacką wyprawą. A takich książek dziś potrzeba. Nie każda lektura zostaje z człowiekiem na dłużej. Jedne opowieści umilają wieczór i gasną wraz z zamknięciem okładki, inne natomiast potrafią całkowicie zawładnąć wyobraźnią, wyrwać z codzienności i sprawić, że przez kilka dni myślami przebywa się daleko od własnego świata. „Saga Sigrun. Ja jestem Halderd. Północna droga. Tom 1” autorstwa Elżbiety Cherezińskiej należy właśnie do tego drugiego rodzaju literackich doświadczeń. To…
-
„Rykowisko” – wejdziesz raz… i już nie wyjdziesz taki sam
Styl Julii Halladin to kolejny mocny punkt. Lekki, ale nie banalny. Obrazowy, ale nieprzesadzony. Narracja płynie, ale jednocześnie potrafi zatrzymać w odpowiednim momencie, podkręcić napięcie, zostawić czytelnika w zawieszeniu. To pisanie, które się czuje – nie tylko czyta. I powiem wprost – jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu autorki. Tworzenie niepowtarzalnych historii to jedno. Ale tworzenie historii, które żyją w czytelniku jeszcze długo po lekturze? To już wyższa liga. Nie każda książka daje się zamknąć między pierwszą a ostatnią stroną. Niektóre wymykają się tej ramie – wślizgują się do głowy, rozgaszczają pod skórą i zostają tam na długo, długo po tym, jak przewrócisz ostatnią kartkę. Zaczyna się niewinnie – kilka stron,…
-
Ćma, która świeci najmocniej w mroku. Książka, która pozostawia ślad w psychice
Zachwycił mnie kunszt tworzenia niepowtarzalnych historii. To nie jest książka, którą można porównać do dziesiątek innych na rynku. Ona ma swój charakter, swój rytm, swoją duszę. I właśnie dlatego tak mocno zapada w pamięć. To jedna z tych opowieści, które zostają w czytelniczej psychice – wracają w myślach, prowokują do refleksji, nie pozwalają o sobie zapomnieć. Nie każda historia kończy się wraz z ostatnią stroną. Niektóre zostają – w myślach, w emocjach, w tym cichym miejscu, gdzie literatura spotyka się z czymś bardzo osobistym. To właśnie tam trafia „Luna Moth” autorstwa Matta Childeisa. Ta powieść nie daje się zamknąć w prostych ramach ani sprowadzić do jednorazowej przygody czytelniczej. Ona powoli…
-
W spektrum codzienności – o życiu bez maski i w zgodzie ze sobą
Dla mnie osobiście to lektura wyjątkowa. I mówię to nie tylko jako czytelnik, ale też jako ktoś, kto widzi jej ogromną wartość w codziennym życiu – zarówno prywatnym, jak i zawodowym. Bardzo cenię tę książkę właśnie z tych dwóch perspektyw. W domu – pomaga lepiej rozumieć emocje, zachowania i potrzeby. W pracy – daje konkretne wskazówki, jak budować bardziej świadome, empatyczne relacje. Czasem trafia się lektura, która wciąga od pierwszych stron, ale nie kończy się wraz z ostatnią kropką. Zostaje w głowie, wraca w myślach i niespodziewanie zaczyna towarzyszyć w codzienności. „Zdejmując maskę. Jak zrozumieć kamuflowanie cech autystycznych i łagodzić jego skutki” autorstwa Hannah Belcher zdecydowanie należy do takich właśnie…
-
Pod lukrowaną fasadą – kiedy idealne życie zaczyna pękać
Dla mnie to książka, która zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie. I dlatego bez wahania umieszczam ją na swojej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To wyróżnienie nie jest przypadkowe. To efekt docenienia kreatywności autorki, jej umiejętności budowania historii, która nie tylko wciąga, ale też zmusza do refleksji. Styl, narracja oraz sposób prowadzenia fabuły naprawdę robią tutaj robotę. Niektóre opowieści zaczynają się niewinnie – od uśmiechów, ładnych domów i zdjęć, które aż proszą się o serduszko w mediach społecznościowych. I właśnie wtedy warto mieć się na baczności. Bo im bardziej coś wygląda perfekcyjnie, tym większa szansa, że pod tą warstwą kryje się coś, czego nikt nie chce pokazać. Taka właśnie jest książka…