• Recenzje

    Odzyskana Sylvia. Prawda, która bolała zbyt mocno

    Bez wątpienia „Kochając Sylvię Plath”to książka, która wzbudziła we mnie ogromne zainteresowanie i emocjonalne zaangażowanie. Czytałem wolno, odkładałem ją, wracałem, podkreślałem fragmenty. Czułem, że obcuję z czymś ważnym – nie tylko dla fanów Plath, ale dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć, jak powstają literackie mity i kto na nich zyskuje. To także książka o pamięci. Po niektóre tytuły sięga się z wewnętrznym niepokojem. Już przed otwarciem pierwszej strony wiadomo, że to nie będzie bezpieczna, i tylko „ładna” lektura na jeden wieczór. To książki, które wchodzą głęboko, naruszają spokój, uruchamiają emocje, których nie da się zamknąć wraz z ostatnim zdaniem. Zostają pod powiekami, wracają w myślach, domagają się ciszy i uwagi długo…

  • Recenzje

    Tam, gdzie prawda gubi się w cieniu władzy

    To literatura ambitna, wymagająca uwagi, ale dająca ogromną satysfakcję. Polecam ją szczególnie czytelnikom, którzy szukają treści głębokich, wielowarstwowych i odważnych. Takich, które nie tylko opowiadają historię, ale też dotykają współczesnego świata w jego najbardziej newralgicznych punktach. Magdalena Parys po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać powieści ważne. „Floren” nie jest tylko finałem trylogii – to mocny literacki głos w rozmowie o Europie, pamięci i odpowiedzialności. I dokładnie takiej literatury dziś potrzebujemy. Są książki, które nie pozwalają czytać się obojętnie. Od pierwszych stron czujesz, że wchodzisz na teren, gdzie każde słowo ma ciężar, a każde zdanie może prowadzić w stronę prawdy, której wcale nie jesteś pewien, czy chcesz dotknąć. „Floren” Magdaleny…

  • Recenzje

    Wrocław spowity Cieniem. Debiut, który rozgrzewa krew

    Edyta M. Matejko świetnie operuje napięciem. Akcja nie pędzi na oślep, ale też ani przez moment nie zwalnia do poziomu nudy. Każda scena ma swoje uzasadnienie, każdy wątek prowadzi do czegoś większego. Czytelnik nie dostaje wszystkiego na tacy. Musi czytać uważnie, wyciągać wnioski, podejrzewać i wątpić. A to w urban fantasy cenię najbardziej. Styl autorki zasługuje na uznanie. Narracja jest płynna, obrazowa, momentami wręcz filmowa. Niektóre książki zaczynają się niewinnie – od spokojnego zdania, zwyczajnej sceny, bohaterki, która jeszcze nie przeczuwa, że jej świat za chwilę pęknie jak lustro. A potem przychodzi moment, w którym wszystko przyspiesza. Napięcie zagęszcza się jak mgła nad Odrą, serce bije szybciej, a czytelnik orientuje…

  • Wywiady

    3 Szoty z Aleksandrą Filą

    …Najbardziej wymagające wydają mi się jednak granice emocjonalne. Człowiek niechętnie opuszcza strefę komfortu, gdyż to często wiąże się z kryzysem, który może stać się początkiem przemiany. Ten proces stanowi jeden z głównych tematów całego cyklu „Frekwencja 350”… Czyt-NIK: „Portale uczuć” to tom, w którym portale zyskują wyraźny wymiar metaforyczny. W którym momencie pracy nad cyklem poczuła Pani, że chce przesunąć akcent z technologii na emocje? Aleksandra Fila: W zasadzie czułam to od początku pracy nad cyklem. Opisując technologię możliwą do osiągnięcia na Ziemi w drugiej połowie XXI wieku, starałam się utrzymać poziom porównywalny z cenioną literaturą science fiction. Jednak ważniejszy był dla mnie rozwój emocjonalny bohaterów. Natomiast w rozwiązaniach, które…

  • Wywiady

    3 Szoty z Bartoszem Tchórzem

    …Ku mojemu zdziwieniu, notatek sporządziłem niewiele; wszystko tkwi w mojej głowie – cały świat i postacie, nad których ścieżkami często rozmyślam. Ale mogę powiedzieć, że będą one zarówno mroczne, ale momentami przepełnione radością i poświęceniem. Każdy niedokończony świat nadal we mnie jest, a być może jeden z nich to brutalny świat Mroku… Czyt-NIK: „Dzień Przeznaczenia” pulsuje mrokiem, historia i emocjami. Czy świat Erismy istniał w Pana wyobraźni od dawna, czy narodził się stopniowo, wraz z pisaniem tej konkretnej historii? Bartosz Tchórz: Świat Erismy kształtował się stopniowo przez kilkanaście lat, aż zacząłem o nim pisać. Zawsze fascynowały mnie inne uniwersa, a gry komputerowe dołożyły do tego swoją cegiełkę, inspirując nieco detale.…

  • Wywiady

    3 Szoty z Sabiną Czerwińską

    …To nie jest poradnik w stylu „jak poderwać idealnego mężczyznę”. To zapis tego, jak naprawdę wyglądają relacje w erze przesuwania palcem w lewo i w prawo. W mojej książce Tinder jest tłem, a głównym bohaterem jest człowiek – jego lęki, ego, niedojrzałość, potrzeba uwagi, czasem desperacja. Pisząc, miałam świadomość, że dokumentuję pewien moment społeczny – świat, w którym łatwiej jest wysłać serduszko niż wziąć odpowiedzialność za czyjeś uczucia… Czyt-NIK: Co było impulsem do napisania książki „Tinder bez filtra – Historie prawdziwe” – konkretne doświadczenie, emocja czy raczej długotrwała obserwacja świata randek online? Sabina Czerwińska: Impulsem były emocje. Bardzo konkretne, bardzo intensywne i bardzo prawdziwe. Ale sama książka nie powstała z…

  • Wywiady

    3 Szoty z Markiem Boszko-Rudnickim

    …Świata nie zmienimy, choć tak nam się wydaje, gdy głosujemy w wyborach. Dlatego czasami warto sięgnąć po książki autorów próbujących przekazać, co jest pod zewnętrzną warstewką blichtru, któremu na imię „pokój”… Czyt-NIK: „Vakho. Ucieczka do piekła” pokazuje wojnę, która formalnie się kończy, ale mentalnie trwa dalej. Co było dla Pana ważniejsze: opowiedzenie historii sensacyjnej czy pokazanie psychologicznych konsekwencji wojny? Marek Boszko-Rudnicki: Nie zastanawiałem się nad tym. Po prostu tak wyszło, choć rzeczywiście, gdzieś w tle kryła się chęć pokazania iluzorycznego pokoju i wojny, która trwa nadal, choć zwykli zjadacze chleba nie mają o tym pojęcia. I – nie byłbym sobą, gdybym tego nie przypomniał – wspomnienie Kresów, ludzi tam żyjący,…

  • Recenzje

    Kiedy fikcja zaczyna oddychać

    To, co szczególnie mnie zachwyca, to sposób, w jaki Horowitz zamienia literaturę w pole śledztwa. Zabójca ma być ukryty w tekście powstającej powieści. Nie w dowodach, nie w aktach, ale w słowach, zdaniach, niedopowiedzeniach. To ukłon w stronę czytelników, którzy kochają czytać uważnie, czujnie, z ołówkiem w głowie. Akcja przenosi nas częściowo do południowej. Horowitz nie epatuje brutalnością, nie idzie na skróty. On dawkuje napięcie z zegarmistrzowską precyzją. Zdarza się, że otwieram książkę z czystej ciekawości, a po kilku stronach orientuję się, że nie mam już nad nią kontroli. To ona przejęła kontrolę nade mną. A raczej historia zapisana na jej kartach. Myśli zaczynają krążyć wokół fabuły, napięcie wpełza niepostrzeżenie…

  • Recenzje

    Kiedy książka woła czytelnika z powrotem do gry

    Horowitz robi tu coś, co uwielbiam: pokazuje, że fikcja potrafi mieć długie cienie, a zapisane kiedyś słowa mogą wrócić i zażądać odpowiedzi. Pragnę zaznaczyć, że zachwyca mnie sposób, w jaki ta historia została skonstruowana. Autor bawi się konwencją, miesza poziomy narracji, prowadzi czytelnika przez labirynt tropów, aluzji i niedopowiedzeń. To książka o książkach, zbrodni i odpowiedzialności autora za to, co zostawia na papierze. Są takie momenty w życiu czytelnika, kiedy książka trafia dokładnie w jego czytelnicze gusta. „Morderstwa w Suffolk” Anthony’ego Horowitza to właśnie taka lektura. Nie czyta się jej „przy okazji”. Ona wciąga, przyciąga i nie pozwala się odłożyć, jakby szeptała: jeszcze jeden rozdział, jeszcze jedna strona, jeszcze jedno…

  • Recenzje

    Mistrz przed tronem – mroczne galaktyki George’a R.R. Martina

    W „Piasecznikach” widać, że mamy do czynienia z twórcą w pełni świadomym swoich możliwości. On wie, jak dawkować informacje. Wie, kiedy przyspieszyć, a kiedy pozwolić historii oddychać. Wie też, jak sprawić, by czytelnik poczuł się nieswojo. Co ważne, mimo że to krótkie formy, żadna z nich nie sprawia wrażenia niedokończonej. Są autorzy, którzy zapisują się w historii literatury jedną serią. A są tacy, którzy zanim stworzyli swoje opus magnum, już dawno udowodnili, że potrafią budować światy z rozmachem, precyzją i niepokojącą przenikliwością. „Piaseczniki” George’a R.R. Martina to właśnie taki dowód. Zanim powstało Westeros, zanim rozbrzmiały słowa o nadchodzącej zimie, Martin eksplorował kosmos – i robił to z taką samą intensywnością,…

jeszcze chwilka…