• Recenzje

    Szesnaście głosów, jedna prawda o życiu

    To publikacja, która przypomina, że rozmowa ma sens. Że słowa mogą leczyć. Że szczerość jest w cenie. Że w świecie pełnym hałasu nadal warto usiąść i naprawdę się usłyszeć. Dlatego z pełnym przekonaniem napiszę: „Kobiece gadanie” zdobywa moje czytelnicze uznanie. To książka wartościowa, pięknie skomponowana i emocjonalnie prawdziwa. A skoro tak – nie może być inaczej. Trafia na półkę NIK – Najlepszych Interesujących Książek. I zostaje tam nie z grzeczności, lecz z zasłużonego wyboru. Jedne tytuły przyciągają ciekawością, inne głośnymi nazwiskami na okładce. Trafiają się jednak i takie, które od pierwszych stron zapraszają, by przystanąć na chwilę, wsłuchać się w czyjeś słowa i odnaleźć w nich cząstkę siebie. „Kobiece gadanie”…

  • Recenzje

    „Zaginiona” – ślad urywa się nagle, emocje zostają na długo

    Warto też zwrócić uwagę na język powieści. Jest naturalny, dynamiczny, bez zbędnych ozdobników. Dzięki temu książkę czyta się płynnie, a historia sama niesie czytelnika od strony do strony. Nie ma tu przestojów, sztucznego lania wody czy fragmentów, które chciałoby się przeskoczyć. Wszystko ma swoje miejsce i sens. To bardzo ważne, bo dziś czytelnik ma ogromny wybór. Jeśli książka nie porwie go od początku, zwyczajnie odłoży ją na półkę. „Zaginiona” nie daje takiej szansy. Wciąga szybko i trzyma mocno. Są takie książki, które bierze się do ręki z ciekawości, a odkłada dopiero wtedy, gdy ostatnia strona nie zostawia już nic więcej do przeczytania. Są też takie autorki, do których twórczości wraca…

  • Wywiady

    3 Szoty z Mattem Childeisem

    …Świat przedstawiony w Luna Moth jest mocno osadzony w śląskim folklorze, który fascynuje mnie od czasów wczesnoszkolnych. Nawet na maturze pisałem pracę o baśniach śląskich. Beboki, latawce, strzygi i zmory były obecne zarówno w domu mojej prababci, jak i dziadków, z którymi spędziłem sporą część dzieciństwa — co dodaje smaczku całej historii… Czyt-NIK: Skąd narodził się pomysł na historię „Luna Moth”, czy był jeden konkretny impuls, który zapoczątkował tę opowieść? Matt Childeis: Impulsów było wiele. Można je sklasyfikować na filmowe, takie jak Ink, Elfen Lied czy Pamiętniki wampirów; książkowe — Tam, gdzie spadają anioły, Mały Książę oraz Pozwól mi wejść; a także muzyczne, inspirowane twórczością zespołów Hurts, Deathbyromy i Nine…

  • Wywiady

    3 Szoty z Mariuszem Gratkowskim

    …Żyją jeszcze ostatni więźniowie tego obozu. Moim sąsiadem jest pan Witold, który w wieku 4 lat był więźniem obozu. Spotykałem się jako dziennikarz z byłymi więźniami obozu i wysłuchałem wielu wspomnień. Będąc pracownikiem Muzeum Ziemi Krajeńskiej w Nakle nad Notecią przeprowadziłem kilkanaście wywiadów i w efekcie powstała bardzo ciekawa wystawa tematyczna. Zgromadziłem też wiele innych relacji, byłych więźniów. Do dzisiaj zgłaszają się do muzeum w Nakle osoby, które przeżyły ten obóz, lub ich potomkowie ze wspomnieniami obozowymi… Czyt-NIK: Skąd wziął się pomysł na napisanie książki „Biznes w cieniu Holocaustu”? Co było pierwszym impulsem do zajęcia się właśnie tym tematem? Mariusz Gratkowski: Prozaiczny fakt, że do tej pory o Fritzu Emilu…

  • Wywiady

    3 Szoty z Tomaszem Biedrzyckim

    …To, co wyróżnia tę historię, to jej bezwzględna intymność. Nie interesował mnie dystans chłodnego obserwatora. Chciałem, żeby czytelnik poczuł ten sam ucisk w gardle, który czuje ojciec stojący przed mordercą swojego dziecka. To nie jest tylko zagadka kto zabił?, ale pytanie: co zrobisz, gdy dowiesz się, że sprawca jest wolny?… Czyt-NIK: Czy fabuła rodziny Rzechowskich bazuje na jakichś prawdziwych historiach, czy jest całkowicie fikcyjna? Tomasz Biedrzycki: Fabuła rodziny Rzechowskich to splot literackiej fikcji z bardzo gorzką rzeczywistością. Inspirowałem się dwiema prawdziwymi historiami, które łączył ten sam bolesny mianownik: sprawcy zbrodni nigdy nie trafili za kraty. To poczucie bezsilności, gdy system zawodzi, a morderca dziecka pozostaje bezkarny, stało się emocjonalnym fundamentem mojej…

  • Recenzje

    „Alfa” – zimowy mrok, który wciąga jak mazurska zamieć. Brudnik znów gra na emocjach jak mistrz

    Z perspektywy czyt-NIKowego spojrzenia „Alfa” to kolejna książka, która nie tylko spełnia oczekiwania, ale momentami je przekracza. To kolejna czytelnicza uczta, w której widać, że autor nie idzie na skróty. Grzegorz Brudnik po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć historie, które nie tylko intrygują, ale też zostają w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony. Grzegorz Brudnik wraca z nową odsłoną historii o komisarzu Rafale Lichym i robi to w sposób, który trudno zignorować. „Alfa” to nie jest książka, którą się tylko czyta. To książka, którą się przeżywa – czasem z zaciśniętymi zębami, czasem z przyspieszonym oddechem, a czasem z tą specyficzną myślą: „jeszcze jeden rozdział i naprawdę idę spać”……

  • Recenzje

    „Księga grzechu” – kiedy manuskrypt staje się bronią, a historia zaczyna oddychać ogniem

    „Księga grzechu” to również świetnie poprowadzony motyw pogoni. Ale nie tej fizycznej, klasycznej, znanej z filmów akcji. Tu pogoń jest bardziej intelektualna, duchowa, symboliczna. Każda strona przybliża bohatera do prawdy, ale jednocześnie oddala go od bezpieczeństwa. I to napięcie autor utrzymuje do samego końca. Nie będzie przesadą powiedzieć, że to książka, która rozgrzewa emocje do czerwoności. Jest w niej coś niepokojącego, coś magnetycznego, co sprawia, że trudno się od niej oderwać. „Księga grzechu” to druga odsłona przygód Nikity Wajdy i jednocześnie kolejny dowód na to, że Przemysław Kowalewski nie zamierza pisać bezpiecznych historii „do poduszki”. Tu nie ma miękkiego lądowania. Tu jest start od razu w głąb tajemnicy, która pachnie…

  • Recenzje

    Utopia, która zostaje w sercu – o sile wyobraźni i nadziei

    Po zakończeniu lektury trudno tak po prostu zamknąć tę książkę i przejść do kolejnej. Myśli wciąż wracają do bohaterów, do ich świata, do wizji przyszłości, którą stworzyła autorka. To jedna z tych historii, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Zostają w czytelniczych sercach i umysłach na długo. A dla mnie to zawsze znak, że mam do czynienia z literaturą naprawdę wyjątkową. Niektóre książki po prostu się czyta. Inne natomiast przeżywa się jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony. Odkładamy je na półkę, ale myślami wciąż do nich wracamy – do bohaterów, emocji i scen, które zapisały się w pamięci. To właśnie takie opowieści potrafią niespodziewanie powracać w codziennych chwilach, przypominając o…

  • Recenzje

    Historia, której nie wolno zapomnieć. „Tajemnice sojuszników Hitlera” – książka, która otwiera oczy

    Autor prowadzi nas przez wydarzenia, które zmieniły losy świata, pokazując je z perspektywy, o której wciąż mówi się zdecydowanie za rzadko. I właśnie za to szczególnie cenię twórczość Krzysztofa Drozdowskiego. Za to, że dba o ukazywanie historii w sposób rzetelny i uczciwy. Dzięki temu przeszłość nie jest zamiatana pod dywan, lecz przekazywana kolejnym pokoleniom. Bo historia, nawet ta najtrudniejsza, musi być opowiadana – tylko wtedy możemy z niej wyciągnąć wnioski. Nie każda książka o historii wywołuje w czytelniku prawdziwe emocje. Wiele publikacji przekazuje fakty, daty i nazwiska, ale robi to w sposób tak chłodny, że po zamknięciu okładki wszystko powoli rozpływa się w pamięci. Tymczasem historia – zwłaszcza ta najtrudniejsza…

  • Recenzje

    Ekrany kontra prawdziwe życie – książka, która może otworzyć oczy całemu pokoleniu

    Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałem poradnik dla młodszych czytelników, który był jednocześnie tak mądry, tak aktualny i tak dobrze napisany. To książka, która nie krzyczy. Ona spokojnie otwiera oczy. I robi to skutecznie. Dlatego jeśli szukacie wartościowej publikacji dla młodych ludzi – takiej, która nie poucza, lecz inspiruje – koniecznie sięgnijcie po „Niesamowite pokolenie. Przewodnik po zabawie i wolności w świecie pełnym ekranów”. To książka ważna, potrzebna i niezwykle aktualna. A przede wszystkim przypominająca, że prawdziwe życie nadal dzieje się poza ekranem. W świecie, w którym smartfon stał się dla wielu młodych ludzi przedłużeniem dłoni, coraz trudniej znaleźć chwilę prawdziwej ciszy, rozmowy i zwyczajnej zabawy bez patrzenia w ekran. „Niesamowite…

jeszcze chwilka…