-
„Strażnik potępienia” – fantasy, które nie bierze jeńców i wciąga w mrok od pierwszej strony
Nie można też pominąć klimatu tej książki. „Strażnik potępienia” ma w sobie mrok, niepokój i aurę nieustannego zagrożenia. Nad bohaterami wisi cień – dosłownie i metaforycznie. To opowieść, w której stawka jest wysoka, a każdy wybór może przynieść katastrofę. Taki klimat doskonale współgra z tematyką książki i sprawia, że czytelnik czuje ciężar wydarzeń. Nie każda lektura działa w ten sam sposób. Jedne umilają czas i pozwalają na chwilę oderwać się od codzienności, inne natomiast wciągają tak mocno, że trudno się od nich uwolnić. Czyta się je z rosnącym napięciem, z przyspieszonym biciem serca i z nieustanną obietnicą składaną samemu sobie: jeszcze jeden rozdział… jeszcze tylko kilka stron. Właśnie do tej…
-
Gdy mrok ma twarz wyobraźni – „Dławiący horror” to uczta dla fanów klasycznej grozy
„Dławiący horror. Zbiór opowiadań grozy” to nie jest książka jednorazowa. To tom, do którego się wraca. Otwiera losowe opowiadanie, zanurza w mroku i znów daje się porwać. A to znak literatury, która naprawdę żyje. Dlatego bez wahania ogłaszam: ta książka trafia na półkę NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Za klimat. Za kunszt. Za moc wyobraźni. Za przypomnienie, że prawdziwa groza nie starzeje się nigdy. Nazwisko Roberta E. Howarda większość czytelników kojarzy od razu, nawet jeśli nie miała jeszcze w rękach jego książek. Najczęściej pada jedno skojarzenie: Conan Barbarzyńca – wojownik, który mieczem i siłą wyobraźni zbudował sobie literacką nieśmiertelność. Ale Howard nie kończy się na barbarzyńskich bitwach i heroicznych opowieściach.…
-
„Biznes w cieniu Holocaustu” – gdy zysk rodzi się z ludzkiego cierpienia
Ogromnie doceniam sposób, w jaki autor prowadzi narrację. To książka historyczna, ale napisana w sposób angażujący i przystępny. Nie ma tutaj akademickiego zadęcia, które często odstrasza czytelnika już po kilkunastu stronach. Owszem, widać ogrom pracy badawczej, erudycję i znajomość źródeł, ale Gratkowski potrafi przekazać tę wiedzę językiem zrozumiałym, konkretnym i przejmującym. Dzięki temu książkę czyta się z autentycznym zainteresowaniem, mimo że poruszana tematyka jest niezwykle ciężka emocjonalnie. Niełatwo pisać o książkach takich jak „Biznes w cieniu Holocaustu”. To nie jest lektura, którą odkłada się po kilku rozdziałach z myślą: „świetnie się bawiłem”. To jedna z tych publikacji, które zostawiają w człowieku dyskomfort, gniew i długie milczenie po przeczytaniu ostatniej strony.…
-
Poznajcie Berenikę Szprot. Ja poznałem i przepadłem
Czytałem tę historię z uśmiechem, z ciekawością, ale też z ogromnym szacunkiem dla wyobraźni autorki. Bo stworzyć świat to jedno. Sprawić, by czytelnik chciał w nim zamieszkać – to już sztuka. Agnieszka Stelmaszyk tę sztukę opanowała. I wiecie co jest najpiękniejsze? Że ta książka przypomina, jak ważne są marzenia. Jak potrzebujemy historii, które pozwalają oderwać się od codzienności i na chwilę uwierzyć, że za rogiem może czekać jednorożec, tajemnicza wiadomość albo przygoda życia. Po tę książkę sięgnąłem z czystej ciekawości, licząc na lekką i przyjemną przygodę, ale już po kilku stronach wiedziałem, że trafiłem na historię, która ma w sobie znacznie więcej. „Niesamowite przygody Bereniki Szprot. Część I: Zagubiona przesyłka”…
-
Gdy wiatr niesie opowieść – Wikliniec, który zostaje w pamięci
Joanna Tekieli po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć światy, do których chce się wracać. To nie jest tylko dobra opowieść – to doświadczenie. Lektura, która zostaje w głowie i sercu jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę. I właśnie za to należą się jej duże brawa. „Wiatr nad Wiklińcem” zdobywa moje czytelnicze uznanie i zdecydowanie zasługuje na miano NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To nie jest tylko chwytliwy skrót – to moje osobiste wyróżnienie dla książek, które robią coś więcej niż tylko opowiadają historię. One zostawiają ślad. Niektóre historie mijają bez śladu – przeczytane, odłożone, zapomniane szybciej, niż zdąży się zaparzyć herbata. Inne natomiast mają w sobie coś, co…
-
Kiedy cisza krzyczy głośniej niż las. „Ślady” – kryminał, który zostaje pod skórą
„Ślady” to książka, która pokazuje, że polska literatura kryminalna ma się bardzo dobrze. Paulina Cedlerska nie tylko dorównuje najlepszym w gatunku, ale też wnosi do niego własny, charakterystyczny głos. Jej twórczość to dowód na to, że można pisać ambitnie, a jednocześnie przystępnie, bez zbędnego nadęcia i akademickiej sztywności. Nie każda lektura znika z pamięci wraz z odłożeniem jej na półkę. Zdarzają się takie, które zostają pod skórą, wracają w najmniej spodziewanych momentach i każą jeszcze raz rozłożyć fabułę na czynniki pierwsze, jakby gdzieś umknął istotny szczegół. „Ślady” Pauliny Cedlerskiej to nie jest zwykły kryminał. To opowieść, która wciąga czytelnika w gęstą, duszną atmosferę Podlasia i nie pozwala mu się z…
-
„Zdążyć przed wrogiem” – gdy historia ściga się z czasem, a czytelnik nie ma szans ucieczki
Ogromnym atutem jest także autentyczność. Czuć, że autor zna temat od podszewki. Jego doświadczenie jako byłego oficera wywiadu nie jest pustym sloganem na okładce. Ono pracuje na każdej stronie tej książki. W detalach, w logice działań, w psychologii postaci, w sposobie prowadzenia operacji. Dzięki temu czytelnik dostaje nie tylko emocjonującą fabułę, ale też świat przedstawiony, który wydaje się prawdziwy. I właśnie ta prawdziwość robi ogromne wrażenie. Nie każda historia kończy się wraz z zamknięciem okładki. Niektóre zostają w głowie na długo, wracają myślami i budzą emocje jeszcze wiele dni po lekturze. Do właśnie takich powieści należy „Zdążyć przed wrogiem”, drugi tom serii o Carlu von Wedelu autorstwa Roberta Michniewicza, byłego…
-
„Pocztówka z Watykanu” – podróż, która zostaje w głowie na długo
Wielkim atutem książki jest także konstrukcja bohaterki. To postać wyrazista, inteligentna, czasem ironiczna, ale przede wszystkim realistyczna. Jej reakcje na absurdy życia są naturalne, a jednocześnie pełne czarnego humoru, który sprawia, że czytelnik nie tylko obserwuje, ale i współuczestniczy w tych wydarzeniach. Dzięki temu historia nabiera głębi, a każda emocja – od frustracji po zachwyt – jest odczuwalna w sposób autentyczny. Nie da się przejść obojętnie obok jej zmagań i refleksji, bo są one odbiciem tego, co większość z nas przeżywa w mniej lub bardziej absurdalnych codziennych sytuacjach. Drugie spotkanie z twórczością Anety Wybieralskiej okazało się czytelniczym strzałem w dziesiątkę. Już po pierwszych stronach „Pocztówki z Watykanu” poczułem, że znalazłem…
-
„Akord” – gdy technologia gra nutę grozy, a emocje brzmią do ostatniej strony
W.P. Rdzanek ma dar tworzenia historii, które są dynamiczne, nowoczesne i piekielnie aktualne. W czasach, gdy technologia wnika w każdy aspekt naszego życia, wizja wykorzystania sztucznej inteligencji czy zaawansowanego kodu w celach terrorystycznych nie wydaje się już fantastyką. Autor doskonale wyczuwa współczesne lęki i przekuwa je w opowieść, od której trudno się oderwać. To właśnie ta kreatywność zasługuje na szczególne uznanie. Nie idzie utartymi ścieżkami. Nie kopiuje znanych schematów. On buduje własny świat napięcia, zagrożeń i pytań o to, czy człowiek nadal kontroluje narzędzia, które sam stworzył. Nie każda historia wchodzi do życia czytelnika w ten sam sposób. Jedne pojawiają się na chwilę, zapewniają kilka godzin rozrywki i cicho ustępują…
-
3 Szoty z Mariuszem Matanem
…Nie postrzegam zła wyłącznie jako czegoś spektakularnego czy skrajnie brutalnego. Dla mnie zło często zaczyna się dużo wcześniej, na przykład od manipulacji czy świadomego przekraczania granic i od decyzji, które z pozoru wydają się niewielkie, ale prowadzą do poważnych konsekwencji… Czyt-NIK: Czy od początku wiedział Pan, jak rozwiąże się zagadka „Bestii”, czy fabuła ewoluowała w trakcie pisania? Mariusz Matan: Tego nie wiedziałem, ale miałem ogólny zarys fabuły i dążyłem do pewnego efektu, do którego chciałem doprowadzić czytelnika. Moim celem był moment, a właściwie szereg momentów, w których zaczyna on kwestionować wszystko, co wcześniej wydawało się oczywiste. Natomiast sama droga do tego finału w dużej mierze ewoluowała w trakcie pisania. W…