Wywiady

3 Szoty z Dariuszem Stolarczykiem

…Po bazarze krążyły legendy i czasem trudno było oddzielić prawdę od wyobraźni. Podobnie jest w mojej książce. Poza tym prawdziwe są niektóre postaci oraz dialogi, które zapamiętałem z tamtych lat…

Czyt-NIK: Skąd wziął się pomysł na historię osadzoną w realiach Bazaru Różyckiego i co najbardziej Pana w tym miejscu zafascynowało?

Dariusz Stolarczyk: Wychowałem się na warszawskiej Pradze, mieszkałem 800 metrów od bazaru. Z upływem czasu bywałem na nim coraz częściej. Nie wykluczam, że to za sprawą tych wizyt wybrałem studia na UW o specjalności kryminologicznej. Na ich zakończenie napisałem pracę magisterską „Przestępczość Bazaru Różyckiego”. Co mnie w tym miejscu najbardziej fascynowało? Od początku ludzie tam spotykani. To jest, a raczej był, niepowtarzalny zestaw typów i typków. Można ich lubić albo nie, ale na pewno nie można przejść obok nich obojętnie. Są zbyt ciekawi i barwni.

Czyt-NIK: Na ile historia przedstawiona w książce „Caryca z Różyca” ma swoje korzenie w autentycznych wydarzeniach?

Dariusz Stolarczyk: Korzenie ma, ale gałązki i liście są moje. Nie chcę zdradzać fabuły, jednak jest prawdą, że nielegalny handel złotem był podstawą potęgi bazarowego półświatka. Może nie na tak dużą skalę, jak przedstawiłem to w „Carycy”, ale… kto wie? Po bazarze krążyły legendy i czasem trudno było oddzielić prawdę od wyobraźni. Podobnie jest w mojej książce. Poza tym prawdziwe są niektóre postaci oraz dialogi, które zapamiętałem z tamtych lat.

Czyt-NIK: Warszawska Praga lat 70. w Pana książce wręcz „żyje” – jak wyglądał proces odtwarzania tej rzeczywistości?

Dariusz Stolarczyk: Potrzebne mi było tylko skupienie. Jedna chwila, dwie i obrazy odtwarzały się w głowie, stawały przed oczyma. Jedne wykorzystałem, inne nie, bo nie pasowały do fabuły. Myślę, że ludzie związani z Bazarem Różyckiego będą w stanie wyłapać fakty, postaci, zdarzenia. Dla innych będzie to po prostu fascynująca powieść kryminalna. Tak więc, aby wlać „życie” w stary bazar, nie musiałem chodzić po bibliotekach, wertować gazet sprzed lat czy kronik kryminalnych. Owszem, chętnie oglądałem czarno-białe historyczne fotografie bazaru, inspirowały mnie, otwierały odpowiednie klatki pamięci. Reszta jest milczeniem.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…