Wywiady

3 Szoty z Pawłem Janiszewskim

…Pisząc Mroczne opowieści, rzeczywiście zależało mi na tym, aby czytelnik nie tylko śledził fabułę, ale przede wszystkim ją odczuwał. Od początku chciałem stworzyć historie, które działają na emocje i wyobraźnię – takie, które zostają z czytelnikiem na dłużej, budząc niepokój, refleksję i pewien trudny do uchwycenia klimat…

Czyt-NIK: „Mroczne opowieści” to cztery opowiadania, cztery różne historie – co zdecydowało o ich ostatecznym wyborze? Czy któreś z opowiadań jest dla Pana szczególnie osobiste?

Paweł Janiszewski: Wybór tych czterech opowiadań do „Mrocznych opowieści” nie był przypadkowy. Każde z nich dotyka przeszłości, ale pokazanej w sposób nieoczywisty – przez pryzmat mroku, tajemnicy i tego, co niewyjaśnione. Zależało mi na zestawieniu historii, które łączą w sobie pewną niewinność – często wynikającą z ludzkich emocji czy wspomnień – z czymś niepokojącym, niemal magicznym.

To opowieści o tym, co ukryte pod powierzchnią codzienności, o śladach przeszłości, które nie zawsze chcą pozostać zapomniane. Każde z nich jest mi bliskie, ale nie wprost autobiograficzne – raczej emocjonalnie. Jeśli miałbym wskazać jedno szczególnie osobiste, byłoby to to, które najmocniej dotyka tematu pamięci i jej zniekształceń, bo właśnie tam granica między rzeczywistością a wyobraźnią staje się najbardziej płynna.

Czyt-NIK: „Mroczne opowieści” to książka, która bardziej się przeżywa niż czyta – czy taki efekt był od początku Pana celem i jaki dar należy posiadać, aby osiągnąć taki efekt?

Paweł Janiszewski: Pisząc Mroczne opowieści, rzeczywiście zależało mi na tym, aby czytelnik nie tylko śledził fabułę, ale przede wszystkim ją odczuwał. Od początku chciałem stworzyć historie, które działają na emocje i wyobraźnię – takie, które zostają z czytelnikiem na dłużej, budząc niepokój, refleksję i pewien trudny do uchwycenia klimat.

Myślę, że kluczem do osiągnięcia takiego efektu nie jest jeden konkretny „dar”, ale wrażliwość – na detale, na emocje, na to, co niewypowiedziane. W książce „Mroczne opowieści” dużo ważniejsze od samej akcji jest to, co dzieje się między słowami: niedopowiedzenia, napięcie, atmosfera. To one sprawiają, że czytelnik zaczyna niejako współtworzyć historię w swojej głowie.

Równie istotna jest umiejętność budowania nastroju – balansowania między codziennością a czymś niepokojącym, co powoli się do niej wkrada. Jeśli uda się zachować tę równowagę, opowieść przestaje być tylko tekstem, a zaczyna być doświadczeniem.

Czyt-NIK: Pana historie nie straszą wprost, tylko wchodzą pod skórę. Jak buduje Pan ten rodzaj napięcia?

Paweł Janiszewski: W „Mrocznych opowieściach” od początku zależało mi na tym, żeby nie straszyć wprost. Zamiast oczywistej grozy wolę budować napięcie powoli – poprzez atmosferę, niedopowiedzenia i to, co dzieje się gdzieś na granicy świadomości czytelnika.

Najważniejsze jest dla mnie operowanie ciszą i detalem. Często to drobny, pozornie nieistotny element – gest, wspomnienie, jakieś pęknięcie w rzeczywistości – zaczyna budzić niepokój. Nie wyjaśniam wszystkiego, bo właśnie brak jednoznacznych odpowiedzi sprawia, że historia „wchodzi pod skórę”. Czytelnik sam zaczyna dopowiadać to, czego nie ma na stronie, a to bywa znacznie bardziej niepokojące niż jakikolwiek dosłowny opis.

Buduję też napięcie poprzez kontrast – zestawiam zwyczajność z czymś nieuchwytnym, co powoli tę codzienność zakłóca. Dzięki temu groza nie pojawia się nagle, tylko narasta, niemal niezauważalnie. I to właśnie ten moment, kiedy czytelnik zaczyna czuć, że „coś jest nie tak”, jest dla mnie najważniejszy.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…