Recenzje

Miłość, tajemnice i decyzje bez odwrotu – w samym sercu „Błędnika”

Najważniejsze jest jednak to, że „Błędnik” angażuje. To nie jest książka, którą się tylko czyta. To książka, którą się przeżywa. Wciąga w świat bohaterów, zmusza do emocjonalnego zaangażowania, każe zadawać pytania o granice poświęcenia, o sens lojalności i o to, czy każdą sytuację da się naprawić. Dlatego zdobywa moje czytelnicze uznanie. Bo choć powstała w XIX wieku, ani przez chwilę nie wydaje się przestarzała. Wręcz przeciwnie – jej ponadczasowość jest jednym z największych atutów.

Są historie, które zaczynają się niewinnie, niemal klasycznie, by po chwili wciągnąć czytelnika w wir wydarzeń tak intensywny, że trudno złapać oddech. „Błędnik” autorstwa Mrs Henry Wood to właśnie taka opowieść – niby osadzona w realiach minionej epoki, a jednak zaskakująco świeża, pełna emocji i decyzji, które niosą konsekwencje na całe życie.

Na pierwszy rzut oka dostajemy historię dwóch braci – Adama i Karla Andinnianów. Jeden to ogień, drugi woda. Adam, przyszły baronet, to człowiek impulsywny, działający szybciej niż myślący. Karl natomiast jest jego przeciwieństwem – spokojny, lojalny, uczciwy. Ten kontrast nie jest jednak tylko literacką ozdobą. To fundament całej opowieści, bo właśnie na nim autorka buduje napięcie, które rośnie z każdą kolejną stroną.

Karl kocha Lucy – i to z wzajemnością. Problem w tym, że uczucie to nie ma łatwej drogi. On, choć szlachetny, nie ma pozycji, która przekonałaby jej rodziców. Ona – rozdarta między sercem a oczekiwaniami świata. I kiedy wydaje się, że największym dramatem tej historii będzie właśnie niespełniona miłość, Mrs Henry Wood nagle skręca fabułę w zupełnie innym kierunku. Bo oto Adam, w przypływie impulsu, staje w obronie kobiety i doprowadza do tragedii. Śmierć napastnika zmienia wszystko. Zostaje skazany na dożywotnie więzienie, a świat Andinnianów zaczyna się rozpadać. I tu zaczyna się prawdziwy „błędnik” – nie tylko zdarzeń, ale i ludzkich wyborów.

Największe wrażenie zrobiła na mnie postać matki braci. To nie jest bierna kobieta, która przyjmuje los takim, jaki jest. Wręcz przeciwnie – to ktoś, kto postanawia walczyć. Jej determinacja, odwaga i gotowość do przekraczania granic sprawiają, że fabuła nabiera tempa, a czytelnik zaczyna się zastanawiać, jak daleko można się posunąć w imię miłości do dziecka. To właśnie w tym miejscu „Błędnik” przestaje być tylko historią romantyczną, a staje się opowieścią o wyborach. O tym, że każda decyzja – nawet ta podjęta w dobrej wierze – może uruchomić lawinę zdarzeń, nad którą nie mamy już kontroli. I trzeba przyznać, że Mrs Henry Wood prowadzi tę narrację z ogromnym wyczuciem.

Nie ma tu zbędnego rozwlekania, nie ma pustych dialogów. Każda scena coś wnosi, każdy rozdział dokłada kolejną cegiełkę do tej misternie budowanej historii. A przy tym język – choć zakorzeniony w XIX wieku – jest zaskakująco przystępny. Nie czuć dystansu, który często towarzyszy klasyce. Wręcz przeciwnie – czyta się to z dużą przyjemnością.

Nie bez powodu „Błędnik” zachwycał takich czytelników jak Lew Tołstoj. To powieść, która nie boi się emocji, ale jednocześnie nie popada w przesadę. Jest dramat, jest napięcie, są tajemnice – ale wszystko to podane w sposób wyważony, dzięki czemu historia nie traci wiarygodności.

Szczególnie podobało mi się to, jak autorka buduje napięcie wokół sekretów. Nie dostajemy wszystkiego od razu. Informacje są dawkowane, a czytelnik musi sam składać puzzle. To sprawia, że trudno się oderwać od lektury. Każda kolejna strona to obietnica odkrycia czegoś nowego – a jednocześnie ryzyko, że to, co odkryjemy, zmieni nasze spojrzenie na bohaterów.

I właśnie bohaterowie są tu ogromną siłą. Nie są jednowymiarowi. Adam, choć impulsywny, nie jest czarnym charakterem. Karl, choć łagodny, nie jest naiwny. Lucy nie jest tylko romantyczną postacią, ale kimś, kto musi mierzyć się z realnymi dylematami.

Najważniejsze jest jednak to, że „Błędnik” angażuje. To nie jest książka, którą się tylko czyta. To książka, którą się przeżywa. Wciąga w świat bohaterów, zmusza do emocjonalnego zaangażowania, każe zadawać pytania o granice poświęcenia, o sens lojalności i o to, czy każdą sytuację da się naprawić. Dlatego zdobywa moje czytelnicze uznanie. Bo choć powstała w XIX wieku, ani przez chwilę nie wydaje się przestarzała. Wręcz przeciwnie – jej ponadczasowość jest jednym z największych atutów.

Dlatego bez wahania przyznaję tej powieści miano NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To historia, która nie tylko dostarcza emocji, ale też zostaje z czytelnikiem na dłużej. A przecież właśnie o to chodzi w dobrej literaturze – żeby po zamknięciu książki jeszcze przez chwilę żyć jej światem.

Książka pt. „Błędnik” ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…