Wywiady

3 Szoty z Pawłem Stasicą

…Emocje i interakcje między bohaterami są dla mnie katalizatorem każdej dobrej powieści. Akcja nie zawsze oznacza szermierkę na miecze, pościg albo bitwę. Scena walki bez emocji lub stawki szybko staje się choreografią. Czasami największe napięcie powstaje wtedy, gdy ścierają się dwa charaktery, dwie rany, dwa sposoby patrzenia na świat…

Czyt-NIK: Skąd wziął się pomysł na historię opowiadaną w „Pani Czerwonego Smoka”? Czy był jeden impuls, czy raczej długotrwały proces dojrzewania tej opowieści?

Paweł Stasica:  Pomysł wziął się z tej szczególnej zazdrości, którą czasem czujemy po spotkaniu z dobrą historią. Kiedy zamykamy książkę albo oglądamy napisy końcowe filmu i zostaje w nas myśl: „też coś w sobie noszę”.

„Pani Czerwonego Smoka” powstała trochę eksperymentalnie. Najpierw stworzyłem świat, mapę, zasady, zarys fabuły. Potem wpuściłem do niego bohaterów i pozwoliłem im działać. Dzięki temu pisząc, sam nie znałem jeszcze zakończenia trylogii.

Pierwsza wersja powieści powstała w trzy miesiące, cała trylogia w rok, ale później przez dwanaście lat poprawiałem tekst, zbierałem opinie betareaderów i szlifowałem warsztat by nie zmieniona historia zaczęła brzmieć tak, jak powinna.

Czyt-NIK: Czy inspirował się Pan klasycznym fantasy, czy raczej chciał się Pan od niego świadomie odciąć?

Paweł Stasica: Nie chciałem świadomie odcinać się od klasycznego fantasy, bo w tym gatunku ja jak i wielu czytelników czujemy się jak w domu – nie chciałem tego zabijać. Z drugiej strony zależało mi na tym, żeby nie opowiadać po raz setny tej samej historii.

Na pewno są w tej książce elementy, które traktuję jako bardziej moje, jak choćby mechagia, czyli połączenie mechaniki z magią, czy silinqua – mowa zwierząt i roślin. Jednocześnie inspiracje bardzo mi pomogły. U Brandona Sandersona zawsze podziwiałem sposób budowania świata i systemów, w „Świecie Dysku” Terry’ego Pratchetta umiejętność tworzenia żywych, pełnokrwistych postaci. Jeśli chodzi o klimat i emocjonalny ciężar opowieści, duży wpływ miała na mnie manga „Claymore” Norihiro Yagiego. Oczywiście to tylko część inspiracji, ale dobrze pokazuje kierunek: klasyczne fantasy było dla mnie bardziej domem niż klatką.

Czyt-NIK: W książce „Pani Czerwonego Smoka” ogromne znaczenie mają emocje bohaterów. Jak udaje się Panu zachować równowagę między akcją a warstwą emocjonalną?

Paweł Stasica: Emocje i interakcje między bohaterami są dla mnie katalizatorem każdej dobrej powieści. Akcja nie zawsze oznacza szermierkę na miecze, pościg albo bitwę. Scena walki bez emocji lub stawki szybko staje się choreografią. Czasami największe napięcie powstaje wtedy, gdy ścierają się dwa charaktery, dwie rany, dwa sposoby patrzenia na świat.

W życiu przecież wszyscy codziennie z czymś walczymy – w szkole, w pracy, w relacjach, we własnej głowie. Każdy z nas ma do pokonania swoje smoki i nosi na plecach swój miecz.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…