Recenzje

Tam, gdzie kończy się dom, zaczyna się pamięć” – o „Tułaczach” książce, która zostaje w sercu na zawsze

Autorka ma niezwykły talent do tworzenia historii niepowtarzalnych. Takich, których się nie czyta – je się przeżywa. Odkrywanie kolejnych losów bohaterów było dla mnie jak wędrówka przez miejsca i emocje, których nie sposób zapomnieć. To jedna z tych książek, które zostają w czytelniczej psychice na zawsze. Nawet kiedy kończy się ostatni rozdział, bohaterowie nadal są obok. Ich historia nie znika. Wraca myślami, wraca obrazami, wraca emocjami.

Nie spodziewałem się, że ta historia aż tak mocno we mnie zostanie. Sięgając po „Opowieść drzewa orzechowego” tom 1. TUŁACZE Marioli Sternahl, nie wiedziałem jeszcze, że przede mną nie tylko lektura, ale prawdziwa podróż – przez miłość, stratę, rodzinne więzi, tęsknotę i historię, która potrafi odebrać człowiekowi wszystko poza pamięcią. Zdecydowanie ta powieść zostanie w mej czytelniczej pamięci. W mym czytelniczym sercu.

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Marioli Sternahl i już teraz mogę powiedzieć jedno – autorka zdobyła moje czytelnicze serce. Zachwyciła mnie nie tylko samą opowieścią, ale przede wszystkim tym, w jaki sposób ją stworzyła. W tej historii nie ma miejsca na przypadkowość. Każdy bohater, każde wydarzenie, każde miejsce ma znaczenie. Wszystko splata się w historię, która żyje, oddycha i zostaje z czytelnikiem na długo po odłożeniu książki.

Mariola Sternahl zabiera nas do Lwowa roku 1919. Miasta poranionego wojną, ale jednocześnie pełnego nadziei. Właśnie wtedy poznajemy rodziny Orłowskich i Wojnarskich – ludzi zwyczajnych, a przez to tak bardzo prawdziwych. Jan Orłowski, czeladnik i rzeźnik, mężczyzna z szlacheckimi korzeniami, zakochuje się w Helenie Wojnarskiej. Ich uczucie staje się początkiem czegoś większego niż tylko małżeństwa. To początek rodzinnej historii, która będzie dojrzewać, rozwijać się i pękać pod naporem wydarzeń, na które nikt nie był przygotowany.

Najbardziej poruszyło mnie to, że Mariola Sternahl nie opowiada historii przez wielkie daty i szkolne definicje. Nie dostajemy suchej lekcji historii. Zamiast tego patrzymy na świat oczami ludzi, którzy po prostu chcieli żyć. Chcieli kochać, pracować, wychowywać dzieci, siadać wspólnie do stołu i wierzyć, że jutro będzie lepsze od wczoraj. I właśnie dlatego to wszystko boli jeszcze mocniej, kiedy historia wdziera się do ich życia bez pytania.

W tej powieści wojna nie pojawia się od razu z hukiem bomb. Najpierw przychodzi cicho. Wisi w powietrzu, czai się między słowami, zagląda ludziom w oczy. Autorka genialnie buduje napięcie i niepokój. Czytelnik czuje, że coś się zbliża, że ten pozorny spokój nie potrwa długo. I kiedy w końcu nadchodzi wrzesień 1939 roku, wszystko rozpada się kawałek po kawałku.

Ale „Opowieść drzewa orzechowego” tom 1. TUŁACZE nie jest książką tylko o wojnie. To przede wszystkim opowieść o ludziach zmuszonych do opuszczenia swojego świata. O tych, którzy muszą zostawić dom, rodzinne fotografie, zapach chleba, znajome drzewa i miejsca, które były częścią ich codzienności. Mariola Sternahl pokazuje, że największą tragedią nie zawsze jest sama śmierć. Czasem bardziej boli utrata miejsca, do którego chciało się wracać.

Ogromne wrażenie zrobił na mnie motyw starego orzecha rosnącego na dziedzińcu masarni Orłowskich. To nie jest zwykłe drzewo. Ono staje się niemym świadkiem wszystkiego, co dzieje się w życiu bohaterów. Pamięta śmiech dzieci, rodzinne święta, pierwsze miłości, ale też łzy, strach i pożegnania. W rękach mniej utalentowanego autora taki symbol mógłby wypaść sztucznie. Mariola Sternahl sprawiła jednak, że ten orzech stał się jednym z najbardziej przejmujących elementów całej historii. Za każdym razem, gdy pojawiał się na kartach książki, miałem wrażenie, że patrzę na coś więcej niż drzewo – na pamięć zakorzenioną głęboko w ziemi.

Największą siłą tej powieści są jednak bohaterowie. Nie są papierowi, nie są idealni, nie przypominają postaci stworzonych tylko po to, by odegrać swoją rolę i zniknąć. Oni żyją. Czuć ich emocje, rozdarcie, strach i nadzieję. Bardzo szybko przestaje się ich traktować jak literackie postacie. Zaczynają przypominać ludzi, których moglibyśmy znać. Są jak nasi dziadkowie, pradziadkowie, jak ci wszyscy, którzy kiedyś musieli zostawić swoje życie za sobą i ruszyć w nieznane.

Szczególnie mocno wybrzmiewają w tej historii kobiety. Matki, żony, córki – te, które zostają i czekają. Czekają na list, na wiadomość, na powrót. Czasem całymi miesiącami, czasem latami. Autorka pięknie pokazuje, ile siły może być w kimś, kto każdego dnia żyje ze strachem, ale mimo wszystko nie traci nadziei. To właśnie te kobiece emocje poruszyły mnie najmocniej. Były prawdziwe, szczere i napisane z ogromną wrażliwością.

Nie sposób nie docenić stylu Marioli Sternahl. Pisze pięknie, ale nie przesadnie. Jej język jest pełen emocji, a jednocześnie naturalny. Nie ma tu zbędnego patosu ani sztucznego dramatyzmu. Są za to zdania, które trafiają prosto w serce. Takie, które chce się zatrzymać na chwilę, przeczytać jeszcze raz i po prostu poczuć.

Autorka ma niezwykły talent do tworzenia historii niepowtarzalnych. Takich, których się nie czyta – je się przeżywa. Odkrywanie kolejnych losów bohaterów było dla mnie jak wędrówka przez miejsca i emocje, których nie sposób zapomnieć. To jedna z tych książek, które zostają w czytelniczej psychice na zawsze. Nawet kiedy kończy się ostatni rozdział, bohaterowie nadal są obok. Ich historia nie znika. Wraca myślami, wraca obrazami, wraca emocjami.

„Opowieść drzewa orzechowego” tom 1. TUŁACZE to powieść, która boli, wzrusza i zachwyca jednocześnie. To historia o miłości wystawionej na próbę, o rodzinie, której nie da się złamać nawet wtedy, gdy świat rozpada się na kawałki. To opowieść o utracie, ale też o sile, która pozwala iść dalej mimo wszystko. Bez wątpienia „Tułacze” zasługują na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To jedna z tych pozycji, które nie tylko wzbogacają czyt-NIKową biblioteczkę, ale przede wszystkim zostają w sercu czytelnika na bardzo długo.

Jeśli szukacie historii, która poruszy Was do głębi, zabierze w niezwykłą literacką podróż i sprawi, że po zamknięciu książki przez chwilę będziecie siedzieć w ciszy – właśnie ją znaleźliście.

Książka pt. „Opowieść drzewa orzechowego” tom 1. TUŁACZE ukazała się nakładem Wydawnictwa Skarpa Warszawska

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…