Wyobraźnia bez granic – literatura przyszłości Stanisława Lema
„Wielkość urojona” to lektura, która skupienia, otwartości i gotowości na intelektualne wyzwanie. Ale w zamian oferuje coś bezcennego: doświadczenie obcowania z literaturą, która myśli szybciej i dalej niż większość swoich czytelników. Dla mnie to kolejny dowód wielkości Stanisława Lema – autora, którego twórczość nie tylko zachwyca, ale i zmusza do refleksji nad przyszłością człowieka, nauki i samej literatury. To książka, którą się nie tyle czyta. Ją się przeżywa – i do której myślami wraca się długo po zamknięciu ostatniej strony.
„Wielkość urojona” Stanisława Lema to książka wyjątkowa. Autor przyzwyczaił czytelników do intelektualnych prowokacji, formalnych eksperymentów i wizji wyprzedzających epokę. Sięgając po tę książkę, miałem poczucie obcowania nie tylko z literaturą ambitną, z literaturą wysokich lotów, ale z czymś na kształt futurologicznego laboratorium – miejscem, w którym mistrz snucia wizji bada granice ludzkiej wyobraźni, języka, nauki i samej literatury. I po raz kolejny udowadnia, że w tej dziedzinie nie ma sobie równych.
Warto zaznaczyć, że w „Wielkości urojonej” Lem posuwa się jeszcze dalej. Projektuje pięć książek przyszłości, każdą w innym tonie, stylu i estetyce, ale żadnej z nich nie pisze w całości. Dostajemy jedynie ich wstępy – literackie kapsuły czasu, które mają nam zasugerować, o czym ludzkość będzie myśleć, pisać i debatować w odległych epokach. Czy wizja się sprawdza? Przekonajcie się sami i już dziś sięgnijcie po książkę, która doskonale komponuje się na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek.
Bez wątpienia „Wielkość urojona” to literatura w pigułce, esencja idei, czystej myśli i konceptu. Jako czytelnik byłem jednocześnie zachwycony i onieśmielony. Stanisław Lem nie podaje gotowych historii, lecz zmusza do aktywnego współtworzenia sensów. Szczególne wrażenie robi rozmach wizji autora, który snuje obrazy świata. Świata, w którym nauka bakterii języka angielskiego staje się przedmiotem badań, encyklopedie same się aktualizują, a literatura jest tworzona przez komputery, nie przez ludzi. I tu zalecam zatrzymać się na dłużej i zadać pytanie – czy Stanisław Lem, w 1973 roku nie posiadał szklanej kuli do przewidywania przyszłości, ponieważ posiadał talent horyzontalnych rozmiarów. Talent do snucia wizji, które powiedzmy to głośno – sprawdzają się. Czy to dobrze, czy źle? Niech każdy oceni to zgodnie z własnym dekalogiem etycznym.
Co ważne, wizje Stanisława Lema, to nie są jednak naiwne fantazje futurystyczne – przeciwnie, autor analizuje konsekwencje takich zjawisk z chirurgiczną precyzją. Zadaje pytania o sens twórczości, o granice poznania, o rolę człowieka w świecie zdominowanym przez technologię i sztuczną inteligencję. Kluczowym punktem tej książki jest bez wątpienia pierwszy wykład superkomputera Golem XIV. Traktować można go jak filozoficzny manifest – chłodny, bezlitosny i jednocześnie hipnotyzujący.
Nie sposób czytać tej książki bez zachwytu nad umysłem Stanisława Lema. Jego erudycja, ironia, językowa precyzja i zdolność do przewidywania kierunków rozwoju nauki budzą szczery podziw. Czytając „Wielkość urojoną”, wielokrotnie łapałem się na myśli, że wiele z opisywanych tu koncepcji – automatyzacja wiedzy, autonomiczne systemy informacyjne, sztuczna inteligencja jako twórca treści – dziś przestaje być fantastyką, a staje się codziennością. Autor nie tyle przewidywał przyszłość, ile potrafił logicznie ją wyprowadzać z teraźniejszości.
Stanisław Lem konsekwentnie przypomina, że wszechświat – zarówno ten kosmiczny, jak i intelektualny – nie ma obowiązku być dla nas zrozumiały. „Wielkość urojona” to lektura, która skupienia, otwartości i gotowości na intelektualne wyzwanie. Ale w zamian oferuje coś bezcennego: doświadczenie obcowania z literaturą, która myśli szybciej i dalej niż większość swoich czytelników. Dla mnie to kolejny dowód wielkości Stanisława Lema – autora, którego twórczość nie tylko zachwyca, ale i zmusza do refleksji nad przyszłością człowieka, nauki i samej literatury. To książka, którą się nie tyle czyta. Ją się przeżywa – i do której myślami wraca się długo po zamknięciu ostatniej strony.
Książka pt. „Wielkość urojona” ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego