3 Szoty z Magdaleną Wirską
…Największym wyzwaniem podczas pisania tej książki była dla mnie systematyczność. Zależało mi na tym, by unikać długich przerw i zachowywać codzienny rytm pracy, nawet w minimalnym wymiarze. Proces ten niewątpliwie nauczył mnie cierpliwości i wytrwałości w stopniowym osiąganiu celu…
Czyt-NIK: W Pani książce pt. „Christmas Crime, czyli zagadkowe święta w Londynie” świąteczna atmosfera przeplata się z narastającym niepokojem i kolejnymi zbrodniami. Jak udało się Pani zachować równowagę między klimatem magii grudniowych dni a thrillerową grozą?
Magdalena Wirska: Od początku pracy nad tą książką świadomie rezygnowałam z drastycznych opisów zbrodni. Morderstwa były tu nieodłącznym elementem fabuły, jednak nie miały one zdominować świątecznej atmosfery, która subtelnie towarzyszyła opowieści. Chciałam także zaakcentować wagę więzi rodzinnych, gdyż zwłaszcza w czasie Świąt Bożego Narodzenia nasza uwaga naturalnie kieruje się ku relacjom z bliskimi.
Czyt-NIK: „Christmas Crime, czyli zagadkowe święta w Londynie” to Pani debiut literacki. Co było dla Pani największym wyzwaniem podczas pracy nad pierwszą powieścią kryminalną i czego nauczył Panią ten proces?
Magdalena Wirska: Największym wyzwaniem podczas pisania tej książki była dla mnie systematyczność. Zależało mi na tym, by unikać długich przerw i zachowywać codzienny rytm pracy, nawet w minimalnym wymiarze. Proces ten niewątpliwie nauczył mnie cierpliwości i wytrwałości w stopniowym osiąganiu celu.
Czyt-NIK: Czy „Christmas Crime, czyli zagadkowe święta w Londynie” to jednorazowy świąteczny projekt, czy możemy spodziewać się kolejnych kryminałów, być może również osadzonych w świątecznej lub sezonowej scenerii? Czy faktycznie może „wykluć się” coś na Wielkanoc?
Magdalena Wirska: Pomysł osadzenia kryminału w scenerii Wielkanocy byłby sporym wyzwaniem. Na razie nie planuję pisania kolejnych świątecznych książek z tego gatunku – „Christmas Crime” pozostaje jednorazowym projektem. Wszystko jednak przede mną, więc kto wie, co przyniesie przyszłość.