Felietony Dmitrija Glukhovsky’ego
Socjolodzy, politolodzy, historycy powinni zrobić miejsce w swej domowej biblioteczce. „My. Kronika upadku” zasługuje na uwagę, na spojrzenie z perspektywy społecznych skutków wydarzeń ostatnich lat. Wydarzeń, które dotykają Rosji i sprawdzają się w zapisach Dmitrija Glukhovsky’ego. Z perspektywy politycznych zmian, jakie zaszły, jakie zachodzą, jakie rozgrywają się na naszych oczach. Z perspektywy historycznej, aby zadać sobie pytanie, czy historia zatacza koło? „My. Kronika upadku”, to książka dla każdego z nas. Dla każdego czytelnika otwartego na intelektualne spojrzenie na otaczającą go rzeczywistość.
Dwie dekady temu ostatni raz przekroczyłem próg uczelni, która odpowiednim dokumentem potwierdziła, że mogę pisać, iż jestem socjologiem. Było to w Dąbrowie Górniczej. Dziś w Bytomiu pisząc recenzję książki „My. Kronika upadku”, rozpatruję ten tytuł z perspektywy socjologicznej. Dmitry Glukhovsky mistrz postapokaliptycznych powieści napisał książkę, która jest zbiorem felietonów o Rosji, o kondycji państwa, z którego musiał uciekać. A Ty Drogi Czytelniku, nie uciekaj od lektury książki, która skłania do myślenia. Zdecydowanie polecam Wam wpisanie tego tytułu na listę „do przeczytania”.
Spostrzeżenia Dmitrija Glukhovsky’ego zapisane w felietonach to trafne punktowanie obecnej władzy. To wizjonerskie opisanie politycznych przesunięć, które dziś sprawdzają się w znacznej mierze. Książka wydana w ubiegłym roku zawiera teksty z lat 2012 – 2023. I choć przestrzeń czasowa jest zauważalna, to czytając tę książkę, odczuwamy trafność tego, co zauważa Glukhovsky. Autor niczym socjolog spogląda na sytuację polityczną Rosji, która dziś wpływa na pozycję geo-polityczną Europy i jej stosunków z USA.
Czytając tę książkę, odnosimy wrażenie, że felietony Glukhovsky’ego są osobistym wyrazem sytuacji panującej w Rosji. Sytuacji, która spotyka się z jego sprzeciwem, a książka „My. Kronika upadku” jest swoistym manifestem wobec władzy kroczącej do zagłady. Władzy, która nie cofnie się przed nikim i niczym. Glukhovsky ma odwagę to wykrzyczeć. I za ten krzyk, musiał zapłacić wysoką cenę. Za krytykę obecnej władzy jest poszukiwany i skazany na karę więzienia. Dziś żyje poza granicami Rosji. I mam nadzieję, że tworzy kolejne dzieła, które dla światowej literatury mają ogromną wartość. Nie tylko z perspektywy futurystycznych, postapokaliptycznych wizji, lecz również ze względu na walor przesłania wołającego do naszych sumień do naszej świadomości.
Socjolodzy, politolodzy, historycy powinni zrobić miejsce w swej domowej biblioteczce. „My. Kronika upadku” zasługuje na uwagę, na spojrzenie z perspektywy społecznych skutków wydarzeń ostatnich lat. Wydarzeń, które dotykają Rosji i sprawdzają się w zapisach Dmitrija Glukhovsky’ego. Z perspektywy politycznych zmian, jakie zaszły, jakie zachodzą, jakie rozgrywają się na naszych oczach. Z perspektywy historycznej, aby zadać sobie pytanie, czy historia zatacza koło? „My. Kronika upadku”, to książka dla każdego z nas. Dla każdego czytelnika otwartego na intelektualne spojrzenie na otaczającą go rzeczywistość.
Niech lektura tej książki będzie dla nas refleksyjnym spojrzeniem na obecną sytuację. Niech zapisane na jej kartach felietony, będą dla nas zaproszeniem do dyskusji na temat kondycji naszego społeczeństwa. Tę książkę polecam Waszej czytelniczej uwadze. A za chwilę umieszczę ją na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek.
Książka „My. Kronika upadku” ukazała się nakładem Wydawnictwa Insignis