Recenzje

Kiedy cisza krzyczy głośniej niż las. „Ślady” – kryminał, który zostaje pod skórą

„Ślady” to książka, która pokazuje, że polska literatura kryminalna ma się bardzo dobrze. Paulina Cedlerska nie tylko dorównuje najlepszym w gatunku, ale też wnosi do niego własny, charakterystyczny głos. Jej twórczość to dowód na to, że można pisać ambitnie, a jednocześnie przystępnie, bez zbędnego nadęcia i akademickiej sztywności.

Nie każda lektura znika z pamięci wraz z odłożeniem jej na półkę. Zdarzają się takie, które zostają pod skórą, wracają w najmniej spodziewanych momentach i każą jeszcze raz rozłożyć fabułę na czynniki pierwsze, jakby gdzieś umknął istotny szczegół. „Ślady” Pauliny Cedlerskiej to nie jest zwykły kryminał. To opowieść, która wciąga czytelnika w gęstą, duszną atmosferę Podlasia i nie pozwala mu się z niej wydostać aż do ostatniej strony. A i po zamknięciu książki drzwi do tej historii wcale nie zatrzaskują się na dobre.

Na południowych krańcach Podlasia znika czteroosobowa rodzina. Bez świadków, bez wyraźnych tropów, bez logicznego punktu zaczepienia. Policja szybko zaczyna rozważać najbardziej niewygodne scenariusze, ale każdy z nich rozmywa się jak mgła nad lasem. I właśnie ta mgła – dosłownie i metaforycznie – staje się jednym z bohaterów tej historii. Bo Paulina Cedlerska nie buduje swojej opowieści wyłącznie na zaginięciu. Ona buduje świat, w którym każde milczenie ma swoją wagę, a każdy szept może być ważniejszy niż krzyk.

W centrum tej opowieści stoi stara chata na skraju lasu. Miejsce, które samo w sobie mogłoby być bohaterem horroru, ale tutaj staje się osią łączącą przeszłość i teraźniejszość. Trzydzieści lat wcześniej wydarzyło się tam coś, co mieszkańcy do dziś wolą określać półsłówkami i niedopowiedzeniami. Makabryczne zdarzenia, które według lokalnych legend miały związek z demoniczną wiedźmą, nadają tej historii dodatkowej warstwy niepokoju. Paulina Cedlerska bawi się tym motywem w sposób bardzo świadomy – nigdy nie mówi wprost, gdzie kończy się mit, a zaczyna rzeczywistość. I to właśnie ta niejednoznaczność działa najmocniej.

Jednym z najbardziej sugestywnych elementów książki są tytułowe ślady – tajemnicze znaki przypominające pazury, które przebijają przez warstwy starej farby w chacie. To nie jest tylko detal scenograficzny. To symbol, który rośnie w siłę wraz z kolejnymi rozdziałami. Im bardziej próbujemy go zrozumieć, tym bardziej wymyka się logicznym wyjaśnieniom. Cedlerska prowadzi nas w stronę pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi, i robi to z ogromną konsekwencją.

To, co szczególnie zasługuje na uznanie, to kreatywność autorki w budowaniu napięcia. Nie ma tu tanich chwytów, nie ma przesadnej brutalności dla samego efektu. Jest za to atmosfera, która gęstnieje z każdą stroną. To taki rodzaj napięcia, który nie krzyczy, tylko powoli zaciska się wokół czytelnika jak pętla. I właśnie dlatego „Ślady” czyta się z narastającym niepokojem, ale też z dziwną fascynacją – bo trudno oderwać się od historii, która tak umiejętnie balansuje na granicy realizmu i czegoś, co może być tylko cieniem ludzkich lęków.

Kolejne spotkanie z twórczością Pauliny Cedlerskiej to kolejna czytelnicza uczta. I nie jest to przesada. Autorka konsekwentnie pokazuje, że potrafi tworzyć historie, które nie tylko wciągają, ale też zostają z czytelnikiem na długo po zakończeniu lektury. W „Śladach” widać jej dojrzałość pisarską i umiejętność prowadzenia kilku wątków równocześnie bez utraty klarowności narracji. Każdy element tej układanki ma swoje miejsce, nawet jeśli na początku wydaje się, że nie pasuje do całości.

Warto też zwrócić uwagę na sposób, w jaki Cedlerska wykorzystuje tło Podlasia. To nie jest jedynie dekoracja. To przestrzeń, która żyje, oddycha i wpływa na bohaterów. Las nie jest tu tylko lasem – jest świadkiem, milczącym uczestnikiem wydarzeń, który zdaje się wiedzieć więcej, niż ktokolwiek chciałby przyznać. Ta lokalność dodaje powieści autentyczności i sprawia, że cała historia nabiera jeszcze większej siły oddziaływania.

Nie sposób nie wspomnieć o emocjach, które ta książka wywołuje. „Ślady” rozgrzewają czytelnicze emocje do czerwoności – ale nie w sposób oczywisty. To nie jest emocjonalna karuzela oparta na prostych zwrotach akcji. To raczej powolne zanurzanie się w coś niepokojącego, co zaczyna działać na wyobraźnię jeszcze długo po lekturze. Strach miesza się tu z ciekawością, a fascynacja z niepewnością.

Na szczególne wyróżnienie zasługuje również umiejętność autorki w budowaniu postaci. Nie są one przerysowane ani jednowymiarowe. Każda z nich niesie ze sobą własny bagaż, własne sekrety i własne lęki. Dzięki temu historia nabiera głębi, a czytelnik ma wrażenie, że uczestniczy w czymś więcej niż tylko kryminalnym śledztwie. To raczej podróż w głąb ludzkiej psychiki, gdzie granice między winą a niewinnością są niebezpiecznie płynne.

„Ślady” to książka, która pokazuje, że polska literatura kryminalna ma się bardzo dobrze. Paulina Cedlerska nie tylko dorównuje najlepszym w gatunku, ale też wnosi do niego własny, charakterystyczny głos. Jej twórczość to dowód na to, że można pisać ambitnie, a jednocześnie przystępnie, bez zbędnego nadęcia i akademickiej sztywności.

Z ogromnym zachwytem, radością i dumą mogę dodać, że „Ślady” zasługują na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki, która z powodzeniem wzbogaca czyt-NIKową biblioteczkę. To tytuł, który nie tylko warto przeczytać, ale wręcz trzeba przeżyć. Bo „Ślady” to nie tylko historia o zaginięciu i tajemnicy sprzed lat. To opowieść o tym, jak cienka jest granica między tym, co racjonalne, a tym, co niepokojąco niewytłumaczalne.

Doceniam kreatywność autorki, która swymi powieściami dodaje wartości polskiej literaturze i konsekwentnie udowadnia, że kryminał może być czymś więcej niż tylko zagadką do rozwiązania. W jej wydaniu staje się on doświadczeniem, które angażuje, niepokoi i zostaje w czytelniku na długo. „Ślady” to nie tylko książka. To doświadczenie. I zdecydowanie jedno z tych, które warto przeżyć.

Książka pt. „Ślady” ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia, Filia Mroczna Strona

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…