Poznajcie Berenikę Szprot. Ja poznałem i przepadłem
Czytałem tę historię z uśmiechem, z ciekawością, ale też z ogromnym szacunkiem dla wyobraźni autorki. Bo stworzyć świat to jedno. Sprawić, by czytelnik chciał w nim zamieszkać – to już sztuka. Agnieszka Stelmaszyk tę sztukę opanowała. I wiecie co jest najpiękniejsze? Że ta książka przypomina, jak ważne są marzenia. Jak potrzebujemy historii, które pozwalają oderwać się od codzienności i na chwilę uwierzyć, że za rogiem może czekać jednorożec, tajemnicza wiadomość albo przygoda życia.
Po tę książkę sięgnąłem z czystej ciekawości, licząc na lekką i przyjemną przygodę, ale już po kilku stronach wiedziałem, że trafiłem na historię, która ma w sobie znacznie więcej. „Niesamowite przygody Bereniki Szprot. Część I: Zagubiona przesyłka” autorstwa Agnieszki Stelmaszyk bardzo szybko wciągnęły mnie do świata pełnego tajemnic, magii i emocji, z którego nie chciałem wychodzić ani na moment. To jedna z tych opowieści, przy których człowiek czyta jeszcze jeden rozdział… a potem następny… aż nagle okazuje się, że stron do końca zostało zdecydowanie za mało.
To moje pierwsze spotkanie z autorką i światem, do którego zaprasza, ale jeśli tak wygląda początek tej literackiej podróży, to już teraz wiem, że chcę wyruszyć dalej. Agnieszka Stelmaszyk stworzyła historię, która zachwyca wyobraźnią, urzeka lekkością stylu i budzi w czytelniku tę piękną dziecięcą ciekawość, dzięki której wszystko wydaje się możliwe. Już od pierwszych stron poczułem, że czeka mnie wyjątkowa przygoda – i ani trochę się nie pomyliłem.
Już od pierwszych stron czuć, że ta historia została napisana przez osobę, która doskonale wie, jak rozbudzić wyobraźnię młodego czytelnika, a przy okazji porwać również dorosłego. Bo nie oszukujmy się – dobra literatura dziecięca nie zna wieku. Ona po prostu działa. I ta książka działa znakomicie.
Poznajemy Berenikę Szprot – dziewczynkę, która widzi więcej niż inni. Dostrzega znaki, ślady, rzeczy ukryte między codziennością a tajemnicą. I już sam ten pomysł kupił mnie całkowicie. Bo przecież ilu z nas, będąc dziećmi, marzyło o tym, by umieć zobaczyć coś, czego nie widzą dorośli? Ilu z nas wierzyło, że za zwykłym płotem może zaczynać się inny świat? A potem dzieje się coś, co rozpędza tę opowieść niczym wiatr w żaglach – Berenika otrzymuje zaproszenie do Eskadry Podniebnych Podróżników. Samo brzmienie tej nazwy sprawia, że człowiek chce natychmiast pakować walizkę. I właśnie wtedy rozpoczyna się podróż na Wyspy Szmaragdowe – miejsce będące azylem elfów, jednorożców i innych niezwykłych stworzeń.
Powiem szczerze – byłem zachwycony tym, jak Agnieszka Stelmaszyk buduje ten świat. Nie rzuca w czytelnika setką nazw, nie przytłacza. Ona prowadzi nas za rękę, ale tak sprytnie, że ani przez chwilę nie czujemy się prowadzeni. Czujemy się zaproszeni. To ogromna różnica.
Wyspy Szmaragdowe tętnią życiem, tajemnicą i atmosferą, która przypomina najlepsze przygodowe opowieści z dzieciństwa. Jest tu magia, ale nie ta cukierkowa. Jest przygoda, ale nie naiwna. Jest humor, napięcie i ten cudowny dreszcz ciekawości, który sprawia, że oczy same biegną do kolejnej strony. A gdy znika para rzadkich elfów złotookich wraz z kurierem, historia nabiera tempa. Pojawia się zagadka, śledztwo, niebezpieczeństwo i pytania, które wiszą nad czytelnikiem niczym burzowe chmury. Kto stoi za zniknięciem? Komu ufać? I czy Berenika zdąży odkryć prawdę? To właśnie w tym miejscu książka pokazuje swoją siłę. Nie jest jedynie lekką opowieścią fantasy. To także historia o intuicji, odwadze, odpowiedzialności i zaufaniu. O tym, że czasem trzeba uwierzyć sobie, nawet jeśli inni wątpią. O tym, że dobro bywa kruche i trzeba go bronić.
Berenika jako bohaterka skradła moją sympatię natychmiast. Jest bystra, odważna, ale nie przesadnie idealna. Ma w sobie naturalność, dzięki której staje się prawdziwa. Kibicowałem jej od pierwszych stron. To bohaterka, z którą młodzi czytelnicy mogą się utożsamić, a starsi – po prostu ją polubić.
Ogromne brawa należą się także za styl autorki. Tekst płynie lekko, naturalnie, bez zadęcia, bez sztuczności. Widać doświadczenie, ale czuć też serce. A dla mnie to zawsze najważniejsze. Można napisać książkę poprawną. Można napisać książkę sprawną. Ale nie każdemu udaje się napisać książkę z duszą. Tutaj ta dusza jest obecna na każdej stronie.
Szczególnie urzekło mnie to, jak autorka potrafi połączyć wartką akcję z chwilami zachwytu nad naturą i niezwykłością świata. Dodatkowym smaczkiem jest notatnik Bereniki z ciekawostkami przyrodniczymi. To świetny pomysł – nie tylko wzbogaca książkę, ale pokazuje, że literatura może bawić i uczyć jednocześnie, bez moralizowania i nudy.
Czytałem tę historię z uśmiechem, z ciekawością, ale też z ogromnym szacunkiem dla wyobraźni autorki. Bo stworzyć świat to jedno. Sprawić, by czytelnik chciał w nim zamieszkać – to już sztuka. Agnieszka Stelmaszyk tę sztukę opanowała. I wiecie co jest najpiękniejsze? Że ta książka przypomina, jak ważne są marzenia. Jak potrzebujemy historii, które pozwalają oderwać się od codzienności i na chwilę uwierzyć, że za rogiem może czekać jednorożec, tajemnicza wiadomość albo przygoda życia.
Dla młodszych czytelników będzie to fascynująca wyprawa pełna emocji. Dla starszych – powrót do czasów, gdy wszystko było możliwe. Dla mnie była to po prostu ogromna czytelnicza przyjemność. Nie mam wątpliwości, że „Niesamowite przygody Bereniki Szprot. Część I: Zagubiona przesyłka” zdobywa swoje należne miejsce na półce NIK – Najlepszej Interesującej Książki. Bo są książki, które się czyta… i są książki, które budzą zachwyt. Ta zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Jeśli to dopiero początek serii, to ja już ustawiam się w kolejce po ciąg dalszy. Czyt-NIK poleca z całego serca.
Książka pt. „Niesamowite przygody Bereniki Szprot. Część I: Zagubiona przesyłka” ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.