Recenzje

„Akord” – gdy technologia gra nutę grozy, a emocje brzmią do ostatniej strony

W.P. Rdzanek ma dar tworzenia historii, które są dynamiczne, nowoczesne i piekielnie aktualne. W czasach, gdy technologia wnika w każdy aspekt naszego życia, wizja wykorzystania sztucznej inteligencji czy zaawansowanego kodu w celach terrorystycznych nie wydaje się już fantastyką. Autor doskonale wyczuwa współczesne lęki i przekuwa je w opowieść, od której trudno się oderwać. To właśnie ta kreatywność zasługuje na szczególne uznanie. Nie idzie utartymi ścieżkami. Nie kopiuje znanych schematów. On buduje własny świat napięcia, zagrożeń i pytań o to, czy człowiek nadal kontroluje narzędzia, które sam stworzył.

Nie każda historia wchodzi do życia czytelnika w ten sam sposób. Jedne pojawiają się na chwilę, zapewniają kilka godzin rozrywki i cicho ustępują miejsca kolejnym tytułom. Inne od pierwszych stron wciągają bez reszty, zawłaszczają uwagę, przyspieszają bicie serca i sprawiają, że codzienność schodzi na dalszy plan. „Akord” W.P. Rdzanek zdecydowanie należy właśnie do tej drugiej grupy. To powieść, która nie prosi o uwagę – ona po prostu ją bierze, prowadząc czytelnika przez historię pełną napięcia, tajemnic i emocji.

To moje drugie spotkanie z twórczością autora i mogę śmiało powiedzieć jedno – ponownie dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem, a nawet więcej. Już po kilku stronach czuć, że W.P. Rdzanek doskonale wie, jak budować atmosferę niepokoju, jak dawkować napięcie i jak sprawić, by czytelnik bez chwili zawahania chciał poznać dalszy ciąg tej opowieści. To kolejna literacka uczta, która potwierdza, że autor nie tylko potrafi pisać, ale również świetnie rozumie, jak poruszyć wyobraźnię odbiorcy i rozgrzać czytelnicze emocje do czerwoności.

„Akord” to drugi tom trylogii „AI-gent. Mroczne kody”, ale przede wszystkim historia, która pokazuje, jak cienka jest granica między postępem a katastrofą. Już sam punkt wyjścia brzmi intrygująco: zaginiony utwór Georga Philippa Telemanna odnaleziony w Żarach, martwy antykwariusz w warszawskim hotelu, terroryści posiadający broń znacznie groźniejszą niż klasyczne ładunki wybuchowe, a do tego genialny programista, który odkrywa, że za wszystkim może stać jego własny kod. Brzmi mocno? I uwierzcie mi – w środku jest jeszcze lepiej.

W.P. Rdzanek ma dar tworzenia historii, które są dynamiczne, nowoczesne i piekielnie aktualne. W czasach, gdy technologia wnika w każdy aspekt naszego życia, wizja wykorzystania sztucznej inteligencji czy zaawansowanego kodu w celach terrorystycznych nie wydaje się już fantastyką. Autor doskonale wyczuwa współczesne lęki i przekuwa je w opowieść, od której trudno się oderwać. To właśnie ta kreatywność zasługuje na szczególne uznanie. Nie idzie utartymi ścieżkami. Nie kopiuje znanych schematów. On buduje własny świat napięcia, zagrożeń i pytań o to, czy człowiek nadal kontroluje narzędzia, które sam stworzył.

Największą siłą „Akordu” jest jednak umiejętne połączenie kilku gatunków. Mamy tu kryminał, thriller technologiczny, sensację, a momentami wręcz political fiction. Wszystko to podane w taki sposób, że nic się nie gryzie, nic nie odstaje. Wręcz przeciwnie – każdy element wzmacnia kolejny. Gdy śledztwo Ewy Dzik i Zygmunta Friszera nabiera tempa, czytelnik dostaje policyjną zagadkę. Gdy na scenę wchodzi Karol Koppel, pojawia się napięcie związane z technologią i odpowiedzialnością twórcy za własne dzieło. Gdy sytuacja zaczyna obejmować większą skalę – czujemy atmosferę globalnego zagrożenia.

Bardzo doceniam też sposób prowadzenia narracji. Autor nie zasypuje czytelnika pustymi opisami ani zbędnym filozofowaniem. Tutaj wszystko ma znaczenie. Każda scena coś wnosi, każdy rozdział pcha historię do przodu. Dzięki temu książkę czyta się płynnie, szybko, a jednocześnie z rosnącym napięciem. To jedna z tych powieści, przy których mówisz sobie: „jeszcze jeden rozdział”, a po chwili okazuje się, że minęły dwie godziny.

Bohaterowie również zostali dobrze poprowadzeni. Nie są papierowi ani jednowymiarowi. Ewa Dzik i Zygmunt Friszer tworzą duet, któremu chce się kibicować. Mają charakter, mają swoje tempo działania, a ich obecność nadaje śledztwu odpowiedni ciężar. Z kolei Karol Koppel to postać bardzo interesująca – człowiek inteligentny, zdolny, ale też zmuszony zmierzyć się z konsekwencjami własnej pracy. I właśnie takie postacie lubię najbardziej – nieidealne, uwikłane, stojące przed trudnymi wyborami.

Nie można pominąć atmosfery tej książki. „Akord” ma w sobie coś niepokojącego. Autor znakomicie buduje napięcie poprzez świadomość, że wróg może być niewidzialny, a zagrożenie ukryte nie w broni, lecz w linijkach kodu. To sprawia, że czytelnik nie czuje się bezpiecznie nawet wtedy, gdy akcja pozornie zwalnia. Bo tutaj nie wiadomo, skąd nadejdzie kolejny cios.

Ogromnym atutem jest też pomysł z muzycznym tropem i postacią Telemanna. To element, który dodaje fabule świeżości i elegancji. Połączenie świata barokowej muzyki z nowoczesnym terrorem cyfrowym brzmi jak ryzyko, ale W.P. Rdzanek udowadnia, że odważne pomysły mają sens, jeśli stoją za nimi warsztat i wyobraźnia. Dzięki temu „Akord” wyróżnia się na tle wielu podobnych powieści sensacyjnych.

Drugie spotkanie z twórczością autora tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że mamy do czynienia z pisarzem, który wnosi realną wartość do polskiej literatury rozrywkowej. Nie idzie na skróty. Nie serwuje łatwych rozwiązań. Daje historię dopracowaną, angażującą i nowoczesną. Takie książki pokazują, że polscy autorzy potrafią tworzyć thrillery na bardzo wysokim poziomie.

Z zachwytem, radością i dumą mogę dodać, że „Akord” zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To tytuł, który z pełnym przekonaniem dokładam do czyt-NIKowej biblioteczki. Bo właśnie takich powieści szukam – inteligentnych, emocjonujących, pomysłowych i zostających w głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Jeśli lubicie książki, które trzymają za gardło, zaskakują i pokazują, że największe zagrożenia XXI wieku nie muszą mieć twarzy – „Akord” będzie strzałem w dziesiątkę. Jeśli cenicie autorów z wyobraźnią – sięgajcie bez wahania. Jeśli chcecie przekonać się, że polska literatura potrafi grać światowym rytmem – posłuchajcie tego „Akordu”. Ja już wiem jedno: W.P. Rdzanek nie tylko pisze książki. On komponuje emocje. A ta kompozycja brzmi naprawdę znakomicie.

Książka pt. „Akord” ukazała się nakładem Domu Wydawniczego Rebis

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…