Długi, które nigdy nie zapominają – czyli gdy przeszłość zaczyna pukać do drzwi z nożem w ręku
Bez wahania umieszczam „Niespłacony dług” na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. I robię to z pełnym przekonaniem. Styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na uznanie, bo widać tu nie tylko warsztat, ale też odwagę w prowadzeniu czytelnika przez trudne emocje i jeszcze trudniejsze pytania. To książka, która nasyci apetyty wszystkich czytelników złaknionych wyjątkowych czytelniczych wrażeń.
Powieści potrafią działać na czytelnika w sposób, którego nie da się łatwo przewidzieć. Wchodzą w czytelniczą świadomość spokojnie, niemal niepostrzeżenie, a potem okazuje się, że zostają tam na dłużej – jak zadra, której nie da się zignorować. „Niespłacony dług” Żanety Góreckiej właśnie tak działa. Nie zabiega o uwagę. Ona ją po prostu przejmuje. A kiedy już złapie czytelnika, trzyma go do ostatniej strony bez najmniejszego zawahania.
To moje drugie spotkanie z twórczością autorki i muszę przyznać jedno: Żaneta Górecka konsekwentnie buduje swój własny literacki rytm, który można rozpoznać już po kilku stronach. To nie jest przypadkowa opowieść „o zbrodni”. To precyzyjnie skonstruowany mechanizm emocji, wspomnień i napięcia, który działa jak dobrze ustawiona pułapka – klik i już jesteś w środku.
Akcja osadzona w okolicach Poznania zaczyna się od serii brutalnych morderstw. Ofiary giną w sposób, który od razu wyklucza przypadek czy impuls. Tu wszystko jest przemyślane, zimne, chirurgicznie dokładne. I właśnie ta precyzja sprawia, że historia od początku ma w sobie coś niepokojącego – nie krzyczy, tylko szepcze: „to dopiero początek”.
Komisarze Maja Lewandowska i Antoni Szymański szybko wchodzą w tryb śledczy, który zna każdy czytelnik kryminałów – tropy, hipotezy, błędne założenia, kolejne drzwi otwierane i zamykane. Ale Górecka nie idzie najprostszą ścieżką. Zamiast klasycznego „kto zabił?”, dostajemy coraz bardziej niewygodne „dlaczego?” i „co tak naprawdę wydarzyło się kiedyś?”. I to właśnie tu książka zaczyna błyszczeć najmocniej.
Bo „Niespłacony dług” nie jest tylko historią o morderstwach. To opowieść o przeszłości, która nie została rozliczona. O szkolnej grupie, która kiedyś była tylko zbiorem nastolatków, a dziś okazuje się czymś znacznie bardziej skomplikowanym – siecią relacji, zależności i tajemnic, które ktoś właśnie postanowił rozplątać… w najbardziej brutalny możliwy sposób.
I trzeba to powiedzieć wprost: autorka ma ogromną kreatywność w konstruowaniu tej historii. To nie jest linearny kryminał, który idzie od punktu A do B. To raczej wielowarstwowa układanka, w której każdy element wydaje się niewinny, dopóki nie znajdzie się na swoim miejscu. A kiedy już się znajdzie – robi się naprawdę niewygodnie.
To, co szczególnie doceniam, to sposób budowania emocji. Górecka nie opiera się na tanich chwytach ani na epatowaniu przemocą dla samej sensacji. Owszem, jest brutalnie – ale ta brutalność ma znaczenie. Ona coś komunikuje. Jest jak echo wydarzeń sprzed lat, które wreszcie znalazły ujście. I właśnie dlatego czytelnik nie tylko obserwuje śledztwo, ale zaczyna je czuć.
To moje drugie spotkanie z autorką i mam wrażenie, że w tej książce poszła o krok dalej. Więcej tu psychologii, więcej niejednoznaczności, więcej moralnych szarości. Nie ma prostych odpowiedzi, nie ma czarno-białych postaci. Każdy coś ukrywa. Każdy coś przemilcza. A im dalej w historię, tym bardziej zaczynamy rozumieć, że pytanie „kto jest winny?” może być znacznie bardziej skomplikowane, niż się wydaje. Komisarze Lewandowska i Szymański tworzą duet, który dobrze wpisuje się w ten mroczny klimat. Nie są przerysowani, nie próbują być „superbohaterami śledztwa”. Są raczej ludźmi, którzy próbują poskładać sens z chaosu – i czasem sami gubią się w tym, co odkrywają. To ważne, bo dzięki temu historia nie traci wiarygodności.
Ale wróćmy do tego, co najważniejsze – do konstrukcji samej opowieści. Bo tutaj Górecka pokazuje coś, co w kryminałach jest bezcenne: kontrolę nad tempem. Umie przyspieszyć wtedy, kiedy trzeba złapać oddech emocji, i zwolnić wtedy, kiedy czytelnik musi poczuć ciężar informacji. To nie jest przypadkowe pisanie. To jest świadome prowadzenie odbiorcy przez ciemny labirynt. I właśnie dlatego „Niespłacony dług” nie jest książką, którą się tylko czyta. To książka, przez którą się przechodzi.
W pewnym momencie zaczynamy rozumieć, że tytuł nie jest metaforą na wyrost. Tu naprawdę chodzi o dług – tyle że nie finansowy, a emocjonalny, moralny i życiowy. Coś, co zostało zignorowane, zamiecione pod dywan, schowane na później. A jak wiadomo – „później” w takich historiach zawsze przychodzi.
Doceniam też język autorki. Jest konkretny, pozbawiony zbędnych ozdobników, ale jednocześnie nie suchy. To narracja, która nie próbuje udawać literackiej ekstazy – ona po prostu opowiada historię, która sama w sobie jest wystarczająco mocna. I to działa.
Nie mogę też nie wspomnieć o tym, jak dobrze w tej książce funkcjonuje atmosfera. Jest ciężka, ale nie duszna. Mroczna, ale nie przesadzona. To taki rodzaj napięcia, który zostaje pod skórą – nie krzyczy, tylko siedzi i czeka, aż czytelnik sam zacznie zadawać sobie pytania.
Dlatego bez wahania umieszczam „Niespłacony dług” na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. I robię to z pełnym przekonaniem. Styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na uznanie, bo widać tu nie tylko warsztat, ale też odwagę w prowadzeniu czytelnika przez trudne emocje i jeszcze trudniejsze pytania. To książka, która nasyci apetyty wszystkich czytelników złaknionych wyjątkowych czytelniczych wrażeń. Tych, którzy nie szukają prostych historii, ale takich, które zostają na dłużej – jak cień, który nie znika po zgaszeniu światła. I kiedy zamknie się ostatnią stronę, jedno pytanie zostaje wyjątkowo wyraźnie: czy naprawdę da się spłacić wszystkie długi… czy niektóre z nich po prostu czekają na swój moment?
Książka pt. „Niespłacony dług” ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło