Wywiady

3 Szoty z Martą Jednachowską

…Już po pierwszych reakcjach czytelników widzę, że wydarzenia przedstawione w Błękitnych kopertach można interpretować na wiele sposobów. Niektórzy lepiej rozumieją postępowanie jednego bohatera, inni bardziej utożsamiają się z drugim. To, co mnie jednak bardzo cieszy, to fakt, że większość osób, z którymi rozmawiałam, ostatecznie dochodzi do tego samego wniosku, który ja również chciałam przekazać w powieści…

Czyt-NIK: „Błękitne koperty” mocno „bawią się percepcją” – co było dla Pani ważniejsze: zagadka czy emocje bohaterki?

Marta Jednachowska: Najważniejsze były dla mnie emocje głównej bohaterki i sposób, w jaki próbuje się z nimi obchodzić. Zagadka stanowi tło, buduje napięcie, ale kiedy odkrywamy, o co w tej historii naprawdę chodzi, staje się jasne, że pełniła jedynie drugoplanową rolę. To wewnętrzna przemiana bohaterki jest sednem opowieści.

Czyt-NIK: Czy uważa Pani, że każdy czytelnik może inaczej interpretować wydarzenia z książki „Błękitne koperty”?

Marta Jednachowska; Zdecydowanie tak. Już po pierwszych reakcjach czytelników widzę, że wydarzenia przedstawione w Błękitnych kopertach można interpretować na wiele sposobów. Niektórzy lepiej rozumieją postępowanie jednego bohatera, inni bardziej utożsamiają się z drugim. To, co mnie jednak bardzo cieszy, to fakt, że większość osób, z którymi rozmawiałam, ostatecznie dochodzi do tego samego wniosku, który ja również chciałam przekazać w powieści.

Czyt-NIK: Co było największym wyzwaniem przy tworzeniu „Błękitnych kopert”?

Marta Jednachowska: Połączenie retrospekcji z czasem teraźniejszym w powieści oraz rozbudowany research psychologiczny, który okazał się niezbędny, by stworzyć realistycznych i wiarygodnych bohaterów.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…