Recenzje

3 Szoty z Piterem O’Bragą

…Warto pamiętać, że dziś prowadzi się wojny informacyjne, w których prawdziwą bronią masowego rażenia są internet, agenci wpływu czy dezinformacja, a ludzie odpowiedzialni za tego rodzaju walkę to psycholodzy, socjolodzy czy informatycy nie kojarzący się w ogóle z tematyką wojskową…

Czyt-NIK: „Klepsydra Kremla” łączy thriller szpiegowski, historię alternatywną i refleksję etyczną. Co było dla Pana najważniejszym impulsem do napisania tej historii – chęć zbudowania napięcia czy potrzeba postawienia trudnych pytań o odpowiedzialność nauki?

Piter O’Braga: Faktycznie książka jest wielopoziomowa łącząc w sobie elementy, o których Pan wspomina. Impulsem do napisania tej książki była chęć stworzenia kontynuacji przygód generała Orłowskiego oraz jego zespołu. W mojej opinii dylematy moralne, które przeżywają bohaterowie, tylko wzmacniają napięcie. Chciałem stworzyć klimat, w którym czytelnik sam przystanie na chwilę i zastanowi co sam zrobiłby w danej sytuacji. Czasami spotykamy się z pytaniem, kto ponosi odpowiedzialność za tragedię ludzi w obliczu wykorzystania nowej broni? Odpowiedź nie wydaje się łatwa, gdyż wszelkiego rodzaju broń może służyć zarówno do obrony jak i ataku, a od ludzi zależy jak zostanie wykorzystana. W obecnych czasach, nie tylko fizycy jądrowi, rusznikarze, inżynierowi wojskowi różnych maści stanowią zagrożenie. Warto pamiętać, że dziś prowadzi się wojny informacyjne, w których prawdziwą bronią masowego rażenia są internet, agenci wpływu czy dezinformacja, a ludzie odpowiedzialni za tego rodzaju walkę to psycholodzy, socjolodzy czy informatycy nie kojarzący się w ogóle z tematyką wojskową.

Czyt-NIK: Akcja powieści rozgrywa się w dwóch perspektywach czasowych – latach 70. XX wieku i na progu współczesnego konfliktu geopolitycznego. Dlaczego zdecydował się Pan na taki zabieg narracyjny i co on Panu pozwolił opowiedzieć, czego nie dałaby jedna linia czasowa?

Piter O' Braga: Faktycznie akcja powieści jest rozciągnięta w czasie. Zaczyna się w końcu epoki Gierka, gdy tytułowa broń ma zostać opracowana na rozkaz pierwszego sekretarza. Lata 70-te XX wieku w Polsce kojarzone są z rozwojem gospodarczym oraz swego rodzaju dobrobytem. Po dziś dzień trwa dyskusja nad jednoznacznym pochwaleniem lub potępieniem tamtych czasów. Podobny zabieg narracyjny zastosowałem w swojej debiutanckiej powieści. Chodziło mi o stworzenie wiarygodnego tła dla akcji i wyznaczenie czytelnikowi drogi, która doprowadzi go do finału. Warto pamiętać, że wszelkiego rodzaju przedsięwzięcia wywiadowcze planowane są na lata, a umacnianie legendy oficera czy agenta lub poszczególnych elementów planu musi być rozciągnięte w czasie.

Czyt-NIK: W „Klepsydrze Kremla” powraca generał Władysław Orłowski, znany już z „Tangramu nazistów”. Jak rozwijała się ta postać w Pana wyobraźni i czy od początku planował Pan jej obecność w kolejnych książkach? Czy z generałem spotkamy się w Pana kolejnej książce?

Piter O’Braga: Postać generała jest swego rodzaju hołdem dla pułkownika Agencji Wywiadu Włodzimierza Sokołowskiego bardziej znanego pod swoim literackim pseudonimem Vincent V. Severski, którego twórczość bardzo cenię. Przyznam, że generał Orłowski miał romantycznie zginąć w służbie Rzeczpospolitej na końcu mojej debiutanckiej powieści „Tangram nazistów”. Jednakże kończąc ją miałem pomysł na jego dalsze przygody i tak zmagał się dalej ze swoim rosyjskim odpowiednikiem generałem Aleksiejem Chaczaturianem. Odpowiadając na pytanie czy Orłowski powróci? Odpowiedź brzmi tak. Powoli zbliżam się do końca trzeciej powieści, w której bohaterowie znani z dwóch poprzednich powrócą w kolejnej misji.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…