Wywiady

3 Szoty z Magdaleną Cień

…Zaczęłam prace nad drugim tomem „Toksycznej chemii”. Mam nadzieję, że na początku przyszłego roku uda mi się go wydać. I myślę, że wyjdą potem jeszcze ze dwie części, bo zarys fabuły dla obu mam już w głowie. Są też pomysły na całkowicie inne historie, więc raczej na toksycznej serii się nie skończy :)…

Czyt-NIK: Mocna historia, która zapada w pamięć. Ostry język, który wnika w naszą psychikę. Opisy, których odkrywanie mrozi krew w żyłach. Połączenie tych wszystkich elementów czyni Pani debiutancką książkę doskonałą. Proszę zdradzić dlaczego jeszcze warto sięgnąć po „Toksyczną chemię”?

Magdalena Cień: Cóż, powiem szczerze, że jest to bardzo ciężkie pytanie, tym bardziej że z natury jestem bardzo samokrytyczna wobec siebie i łatwiej byłoby mi powiedzieć, dlaczego po nią nie sięgać. Z pewnością nie jest to książka dla wszystkich. Myślę natomiast, że warto spróbować zmierzyć się z „Toksyczną chemią” chociażby dla sprawdzenia samego siebie i tego, czy jesteśmy w stanie wytrzymać z kimś takim jak Adam, bo główny bohater bardzo wiele osób strasznie irytuje, co zresztą zdążyłam już zauważyć po opiniach pojawiających się w sieci. Ta opowieść ma jednak też drugie dno i pozwala w jakimś stopniu uświadomić sobie, jakie demony mogą drzemać w ludziach, jakie maski potrafią zakładać i jak idealnie czasem potrafią grać by osiągnąć cel, nieważne czy tyczy się to miłości tak jak w książce, czy też innych rzeczy, takich jak na przykład dobra materialne, pieniądze i tym podobne. Poza tym, oczywiście pokazuje toksyczność w relacjach i jak manipulacja i strach mogą wpłynąć na nasze wybory i na to, że mimo wszystko tkwimy w nieszczęśliwych związkach. Więc… jeśli nie przeszkadzają wam przekleństwa, których w książce jest od groma, i denerwująca osobowość mojego bohatera, to oczywiście bardzo serdecznie zapraszam do lektury.

Czyt-NIK: „Toksyczna chemia” to Pani debiut literacki. Ciekaw jestem, jakie emocje towarzyszyły Pani podczas tworzenia tej historii? Czym różniły się od tych, które towarzyszą Pani teraz, w oczekiwaniu na czytelniczy odbiór?

Magdalena Cień: Pamiętam, że kiedy zaczęłam tworzyć tę historię, towarzyszyła mi taka prosta radość z pisania i to jest chyba ta najważniejsza emocja. Szczerze mówiąc, nie myślałam wtedy o wydaniu, bo ten pomysł pojawił się w mojej głowie trochę później. Pisząc, jak to się potocznie mówi, do szuflady, nie było we mnie żadnych negatywnych odczuć. Szczęście z tego, że robię to, co lubię, i to było najpiękniejsze w tym wszystkim. Natomiast później, po premierze, lista emocji które odczuwałam nieco się rozszerzyła. Pojawiła się niepewność, czasem nawet zwątpienie. Jak każdy zapewne, oczywiście bałam się odbioru, choć ze względu na to, jakie treści są w książce i jakie życie prowadzi nasz bohater, a także zważając na język, jakim napisana jest książka, no i te nieszczęsne przekleństwa pomagające mi w kreacji Adama, przewidziałam, że „Toksyczna chemia” może być odebrana przez niektórych bardzo krytycznie, więc tutaj jakby nie było zaskoczenia. Jednak, mimo wszystko, odczuwam ogromne szczęście, że mi się udało i że to zrobiłam. Czerpię także dużo radości z każdej dobrej opinii i miłego słowa. Na koniec mogę jeszcze dodać, że jestem z siebie dumna, bo mimo tej niepewności i świadomości późniejszego hejtu, odważyłam się ją wydać.

Czyt-NIK: Jestem przekonany, że tak mocny debiut, jest wyraźnym sygnałem świadczącym o tym, że ostro namiesza Pani w polskiej literaturze. Proszę zdradzić swoje pisarskie plany? Kiedy możemy spodziewać się kolejnej książki?

Magdalena Cień: Zaczęłam prace nad drugim tomem „Toksycznej chemii”. Mam nadzieję, że na początku przyszłego roku uda mi się go wydać. I myślę, że wyjdą potem jeszcze ze dwie części, bo zarys fabuły dla obu mam już w głowie. Są też pomysły na całkowicie inne historie, więc raczej na toksycznej serii się nie skończy 🙂 Ale nie chcę też za daleko wybiegać w przyszłość, bo życie dosyć często lubi mi zmieniać plany.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…