3 Szoty z Maciejem Bartkowem
…Niezmiernie mnie to zainteresowało stąd też już w kilka tygodni później pojechaliśmy tam z żoną na rekonesans. Okazało się, iż trafiliśmy w dziesiątkę. Przyroda, piękne widoki, a przede wszystkim spokój i cisza. Nigdzie nie wypoczywa się tak, jak właśnie w Żegiestowie. Później zacząłem odkrywać coraz głębiej historię tej miejscowości, przede wszystkim rozmawiając z jej mieszkańcami…
Czyt-NIK: Żegiestów Zdrój na mapie Polski jest jednym z najważniejszych i najwspanialszych uzdrowisk. I na mapach geograficznych jak i historycznych. Perła Doliny Popradu to miejsce, które skrywa wiele tajemnic. Proszę przyznać, co sprawiło, że postanowił Pan ukazać czytelnikowi historię tego miejsca? Czyżby z miłości do Żegiestowa Zdroju?
Maciej Bartków: Tak, bez wątpienia tak to można ująć. Żegiestowem zainteresowałem się w zasadzie przypadkowo, gdy kilka lat temu natrafiłem w Internecie na artykuł poświęcony tej miejscowości. Pokrótce przedstawiono tam historię Żegiestowa oraz jego liczne obiekty uzdrowiskowe, będące wówczas w opłakanym stanie.Niezmiernie mnie to zainteresowało stąd też już w kilka tygodni później pojechaliśmy tam z żoną na rekonesans. Okazało się, iż trafiliśmy w dziesiątkę. Przyroda, piękne widoki, a przede wszystkim spokój i cisza. Nigdzie nie wypoczywa się tak, jak właśnie w Żegiestowie. Później zacząłem odkrywać coraz głębiej historię tej miejscowości, przede wszystkim rozmawiając z jej mieszkańcami. Uznałem także, że warto sprawdzić czy coś na jej temat znajduje się w archiwach. I okazało się, że tak.
Czyt-NIK: Zdecydowanie „Sekrety Żegiestowa. Archiwa, które miały pozostać tajemnicą”, to książka, którą powinni zainteresować się historycy, a także fascynaci historii, odkrywania tajemnic. Do jakiej grupy czytelników kieruje Pan tę książkę?
Maciej Bartków: Myślę, że do wszystkich tych grup, które Pan wymienia. Ale nie tylko. Jest bowiem jeszcze jedna, jak sądzę najliczniejsza, grupa osób, które chciałbym, aby były jej odbiorcami. To kuracjusze, którzy – w myśl hasła „Zyskaj zdrowie w Żegiestowie” – wracają do sił w tamtejszym sanatorium „Wiktor” oraz otwartym niedawno na nowo Domu Zdrojowym. To w większości ludzie starsi, których młodość przypadała na czas PRL. Dla nich, historie opisane w książce będą jakby powrotem do lat dawnych, lat które pamiętają, a które tak szybko przeminęły. Mam nadzieję, że tak się stanie i, łącząc przyjemne z pożytecznym – wypoczywając dowiedzą się czegoś więcej o przeszłości miejsca, w którym się znajdują.
Czyt-NIK: Przyznam szczerze, że nie byłem jeszcze w Żegiestowie Zdroju. Napisałem jeszcze, gdyż po lekturze książki „Sekrety Żegiestowa. Archiwa, które miały pozostać tajemnicą”, wiem, że muszę umieścić to miejsce na mapie miejsc do odwiedzenia. Dlaczego warto sięgnąć po Pana książkę, a już po jej lekturze odwiedzić perłę Doliny Popradu?
Maciej Bartków: Jako członek Towarzystwa Miłośników Żegiestowa oczywiście serdecznie zapraszam. Żegiestów warto odwiedzić z wielu powodów. O kilku z nich powiedziałem wcześniej. Jeszcze inne są oczywiście związane z historią. W Żegiestowie mamy bowiem wręcz nagromadzenie obiektów, których historia po kolei nadaje się na osobne monografie. Tunel w Żegiestowie, Dom Zdrojowy, Sanatorium „Wiktor”, Pijalnia „Anna” od której zaczyna się, można by rzec, historia i rozkwit tego miejsca i wiele innych. Do tego szlaki spacerowe, ścieżka ornitologiczna, bliskość Piwnicznej-Zdroju, Muszyny czy Krynicy, a przede wszystkim cisza. Cisza i spokój, których tak bardzo brak nam w życiu codziennym. To wszystko sprawia, że Żegiestów-Zdrój wart jest odwiedzenia.