3 Szoty z Pawłem Skuteckim
…musimy koniecznie być ambasadorami wiedzy o tym, czym były Potulice i za wszelką cenę nie dopuścić do tego, żeby pamięć o zbrodniach, o sprawcach i ofiarach nie zaginęła. Po tylu latach nie chodzi już o zemstę, piętnowanie kogokolwiek, tylko o zachowanie pamięci…
Czyt-NIK: „Funkcjonariusze piekła. Potulice 1941-1950” to książka, która ilustruje czytelnikom wiele skrywanych dotąd faktów, które warto poznać. Faktów, które wydawałoby się nie ujrzą światła dziennego, lecz dzięki Pana staraniom czytelnik może uświadomić sobie ogrom zła, jakie miało miejsce w obozie w Potulicach. Proszę zdradzić, co sprawiło, że w swej twórczości pochylił się Pan nad tym bolesnym tematem w dziejach ludzkości?
Paweł Skutecki: Jestem bydgoszczaninem, słyszałem sporo o okupacyjnych cierpieniach polskiej ludności miasta, która niemieckiej propagandzie po tak zwanej „krwawej niedzieli” została okrzyknięta najgorszym i największym wrogiem Niemców. W książce „Trzecia Rzesza i koncerny farmaceutyczne” pisałem o wydarzeniach w potulickim obozie, które można zakwalifikować jako zbrodnicze eksperymenty pseudomedyczne. Podczas zbierania materiałów uderzyło mnie, jak mało jest publikacji na temat tego obozu i jak bardzo są one… stare. Od lat nikt nie poruszał tego tematu, badacze odwracali oczy. Dlaczego? Może nie chcieli widzieć tego, co ja zobaczyłem i opisałem: ogromu zbrodni, które wcale się nie skończyły w 1945 roku.
Czyt-NIK: Świadomość, że w obozie zmarło 2000 osób, w szczególności dzieci i niemowlęta uderza czyniąc w sercu ogromną pustkę, żal, ból. To zadaje pytania, na które odpowiedzi burzą obraz człowieka jako istoty myślącej. Zastanawiam się, czy tym wydarzeniom można było zapobiec? Dlaczego tyle zła musiało dotknąć człowieka? Dlaczego człowiek tworzy piekło na ziemi?
Paweł Skutecki: Dzisiaj nie jesteśmy w stanie precyzyjnie określić liczby ofiar. Podczas niemieckiej okupacji w obozie zmarło, zginęło, zostało zamordowanych co najmniej półtora tysiąca osób, z czego znamy personalia mniej niż tysiąca czterystu. Chyba najbardziej szczegółową listę ofiar posiada dbająca z nieprawdopodobną determinacją o pamięć dyrektor szkoły imienia Dzieci Potulic. Trudność polega na tym, że Niemcy nie ewidencjonowali dzieci umierających krótko po urodzeniu, więźniów w każdym wieku, którzy umierali krótko po przyjeździe do obozu itp. Podobne problemy napotykamy podczas próby precyzyjnego określenia liczby ofiar powojennego obozu, w którym znów przeważającą większość ofiar stanowiły dzieci i kobiety. Ale wracając do sedna Pana pytania: oprócz mam nadzieję uczciwego opisu, podjąłem także próbę zrozumienia coś się stało, że było możliwe takie piekło. Szukając przyczyn i okoliczności umożliwiających realizację tego koszmaru odwołuję się zarówno do klasycznego już dzisiaj dzieła Hannah Arendt zatytułowanego „Korzenie totalitaryzmu”, jak i świeżej książki doktora Tomasza Cerana, który postawił pewne tezy dotyczące genezy także potulickiego piekła w opracowaniu zatytułowanym „Zbrodnia pomorska 1939. Początek ludobójstwa niemieckiego w okupowanej Polsce”.
Czyt-NIK: W książce „Funkcjonariusze piekła. Potulice 1941-1950” w niezwykle ujmującym stylu, w szczerym przekazie ukazuje Pan historię ludzkiego cierpienia. W oparciu o archiwalne dokumenty, niepublikowane fotografie oraz zeznania więźniów ukazuje historię, którą wielu chciało ukryć, zapomnieć. Dlaczego warto przekazywać tę bolesną historię następnym pokoleniom?
Paweł Skutecki: Niedawno miałem zaszczyt zostać nadzwyczajnym członkiem Związku Kombatantów i Byłych Więźniów Politycznych, który w Bydgoszczy zrzesza głównie osoby, które jako dzieci były więzione w Potulicach. Każdego miesiąca przychodzi na spotkania coraz mniej świadków wydarzeń sprzed lat. To bolesne zobowiązanie: musimy koniecznie być ambasadorami wiedzy o tym, czym były Potulice i za wszelką cenę nie dopuścić do tego, żeby pamięć o zbrodniach, o sprawcach i ofiarach nie zaginęła. Po tylu latach nie chodzi już o zemstę, piętnowanie kogokolwiek, tylko o zachowanie pamięci. Potulice to przestroga, jakich w całym kraju jest wiele, ale równocześnie to wyjątkowe miejsce, przede wszystkim dlatego, że było to miejsce kaźni przede wszystkim dzieci.