Wywiady

3 Szoty z Sabiną Czerwińską

…To nie jest poradnik w stylu „jak poderwać idealnego mężczyznę”. To zapis tego, jak naprawdę wyglądają relacje w erze przesuwania palcem w lewo i w prawo. W mojej książce Tinder jest tłem, a głównym bohaterem jest człowiek – jego lęki, ego, niedojrzałość, potrzeba uwagi, czasem desperacja. Pisząc, miałam świadomość, że dokumentuję pewien moment społeczny – świat, w którym łatwiej jest wysłać serduszko niż wziąć odpowiedzialność za czyjeś uczucia…

Czyt-NIK: Co było impulsem do napisania książki „Tinder bez filtra – Historie prawdziwe” – konkretne doświadczenie, emocja czy raczej długotrwała obserwacja świata randek online?

Sabina Czerwińska: Impulsem były emocje. Bardzo konkretne, bardzo intensywne i bardzo prawdziwe. Ale sama książka nie powstała z jednego zdarzenia – to efekt długotrwałej obserwacji. Tinder był dla mnie jak laboratorium relacji. Przez kilka lat patrzyłam, analizowałam, doświadczałam – czasem z rozbawieniem, czasem z niedowierzaniem, a czasem z ciarkami na plecach. W pewnym momencie zrozumiałam, że te historie nie są tylko „moje”. To są doświadczenia tysięcy kobiet. I że ktoś w końcu powinien powiedzieć to głośno – bez lukru, bez filtrów, bez udawania, że wszystko jest romantyczne. To był moment, w którym z użytkowniczki aplikacji stałam się kronikarką współczesnych relacji.

Czyt-NIK: Czy podczas pisania książki „Tinder bez filtra – Historie prawdziwe” miała Pani poczucie, że tworzy bardziej kronikę społeczną współczesnych relacji niż klasyczną książkę o randkowaniu?

Sabina Czerwińska: Zdecydowanie tak. To nie jest poradnik w stylu „jak poderwać idealnego mężczyznę”. To zapis tego, jak naprawdę wyglądają relacje w erze przesuwania palcem w lewo i w prawo. W mojej książce Tinder jest tłem, a głównym bohaterem jest człowiek – jego lęki, ego, niedojrzałość, potrzeba uwagi, czasem desperacja. Pisząc, miałam świadomość, że dokumentuję pewien moment społeczny – świat, w którym łatwiej jest wysłać serduszko niż wziąć odpowiedzialność za czyjeś uczucia. Jeśli ktoś kiedyś będzie chciał zrozumieć, jak wyglądały relacje w latach 20. XXI wieku – wystarczy, że otworzy „Tinder bez filtra”.

Czyt-NIK: Jak Pani zdaniem Tinder i podobne aplikacje zmieniły sposób budowania relacji międzyludzkich – bardziej pomagają czy raczej komplikują?

Sabina Czerwińska: One zrobiły jedno i drugie. Z jednej strony dały ludziom dostęp do ogromnej liczby potencjalnych partnerów. Nigdy wcześniej poznawanie nowych osób nie było tak szybkie i proste. Z drugiej strony wprowadziły iluzję nieskończonego wyboru. A kiedy człowiek ma wrażenie, że zawsze może „przesunąć dalej”, trudniej mu się zatrzymać i zainwestować emocjonalnie. Relacje stały się bardziej powierzchowne, a odpowiedzialność – bardziej rozmyta. Problemem nie jest sama aplikacja. Problemem jest to, że wielu ludzi traktuje drugą osobę jak opcję, a nie jak człowieka. I właśnie o tym jest moja książka – o potrzebie granic, świadomości i szacunku w świecie, który coraz częściej premiuje szybkie wrażenia zamiast prawdziwej bliskości.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…