3 Szoty z Patrykiem Strachem
…Uważam, że w pewnym sensie literatura powinna spełniać swoistą misję, kształtować nas, nasz charakter, a czasem nawet leczyć duszę. Pisząc Ścieżki przeznaczenia, chciałem dać głos młodym ludziom, którzy niezależnie od czasów, w których żyją, mierzą się z własnymi wyzwaniami: większymi lub mniejszymi…
Czyt-NIK: Dla wielu czytelników Pana najnowsza książka może mieć wymiar terapeutyczny, dając nadzieję na to, że „każdy sztorm jest chwilowy”. Czy podczas pisania myślał Pan o tym, by „Ścieżki przeznaczenia” były wsparciem dla młodych ludzi poszukujących swojego miejsca?
Patryk Strach: Pisząc swoją książkę, nie miałem zamiaru stawiać się w roli terapeuty, jednak to, co Pan wychwycił, jest dla mnie niezwykle pozytywną wiadomością. Skoro moja powieść, jak Pan określił, daje nadzieję na to, że „każdy sztorm jest chwilowy”, mogę się z tego tylko cieszyć. Uważam, że w pewnym sensie literatura powinna spełniać swoistą misję, kształtować nas, nasz charakter, a czasem nawet leczyć duszę. Pisząc Ścieżki przeznaczenia, chciałem dać głos młodym ludziom, którzy niezależnie od czasów, w których żyją, mierzą się z własnymi wyzwaniami: większymi lub mniejszymi. Czy to było głównym celem mojej książki? Być może słusznie Pan to zinterpretował.
Czyt-NIK: To, co zapisane jest na kartach książki „Ścieżki przeznaczenia” obfituje w symbole, które „trafiają do naszej wewnętrznej powłoki”. Czy któryś z tych symboli jest dla Pana szczególnie osobisty lub ma swoje źródło w realnych doświadczeniach?
Patryk Strach: Pisząc książkę, przede wszystkim chciałem skupić się na psychologii tworzonych przeze mnie postaci. Zależało mi, by nie były pozbawione charakteru, wdzięku i „tego czegoś”, co trudno jednoznacznie określić. Dlatego opisy bohaterów mają charakter symboliczny, choć nie brakuje w nich szczegółów. Podobnie podszedłem do opisu lokacji. Starałem się oddać realia XX-wiecznej, carskiej Rosji, a następnie fikcyjnego świata Archelion w sposób, który najlepiej potrafiłem, poetycko. Posługiwanie się językiem poetyckim ułatwiało mi przedstawienie symboliki zawartej w utworze. Cieszę się, że w Pana opinii te symbole przemawiają. Bardzo mi na tym zależało.
Jeśli chodzi o wątki osobiste, faktycznie takie się w książce pojawiają. Przykładem jest rozmowa głównego bohatera Vadima z jego babcią Sofią. To wydarzenie inspirowane jest moim własnym dzieciństwem i rozmową, którą przeprowadziłem ze swoją babcią, Zofią, a jej symbolikę postanowiłem przenieść na karty powieści. Zachęcam do lektury, by przekonać się, jak te elementy funkcjonują w całej historii.
Czyt-NIK: Podczas czytania Pana książki często zastanawiałem się nad tym, jak wyglądał Pana proces tworzenia tej powieści – czy był to spontaniczny zapis emocji, czy raczej precyzyjnie planowana konstrukcja fabularno-symboliczna?
Patryk Strach: Można powiedzieć, że było to trochę jedno, trochę drugie. Na początku rozpisałem szkic powieści, podzieliłem ją na rozdziały i kierowałem tym, z jakiego do jakiego punktu mają wyruszać i kończyć bohaterowie na stronach książki. Jednak podczas samego procesu twórczego często wkradała się spontaniczność, bohaterowie brnęli w zupełnie innym kierunku niż założyłem na początku… Emocje zdecydowanie brały górę.
Powieść początkowo miała nosić tytuł Nowy i Stary Dom, a główny bohater miał na imię Wasilij. Ostatecznie powstały Ścieżki przeznaczenia, a bohater stał się Vadimem. Niektóre postaci, które początkowo miały nie pojawić się w książce, znalazły w niej swoje miejsce, podczas gdy inne zostały usunięte. Rozbudowywałem zakończenie, zmieniałem jego kształt. Proces twórczy był niezwykle ciekawy i pełen niespodzianek. Najtrudniejszym etapem była korekta tekstu, nad którą spędziłem ogrom godzin.