3 Szoty z Małgorzata Jędrzejewską
…wstawałam rano, czasem szłam do sklepu albo do parku, ale z reguły od rana siadałam do laptopa i pisałam kolejny rozdział. Może zabrzmi trochę schizofrenicznie, ale naprawdę to wyglądało tak, jakby ktoś stał za moimi plecami i dyktował…
Czyt-NIK: „Gawędy mojego Anioła Stróża” to jakże głęboka powieść, będąca podróżą do swojego wnętrza. To poszukiwanie odpowiedzi na kluczowe egzystencjalne pytania. Proszę zdradzić, co sprawiło, że postanowiła Pani podjąć taki temat w swej twórczości?
Małgorzata Jędrzejewska: Był taki czas, gdy czułam się bardzo źle. Miałam pewność, że to rak i generalnie niewiele czasu mi zostało. Mieszkałam wtedy już czwarty rok w Londynie i szukając jakiegoś ratunku dla siebie, trafiłam na targi medycyny alternatywnej. Tam spotkałam dziewczynę, która zajmowała się Reiki. Jest to system, metoda uzdrawiania za pomocą energii. Poddałam się seansowi, w ogóle nie wierząc w efekt – ot, kolejne czary-mary dla naiwnych. Tymczasem przeżyłam szok, który sprawił, że zaczęłam wgłębiać się w tę tematykę. Dość szybko zaczęła za mną chodzić opowieść o Wszechświecie i Energii, jednak tylko zapisywałam przychodzące do głowy myśli. Nie miałam motywacji, żeby zrobić z tego całość. Dopiero gdy przyszła pandemia, zrozumiałam, że ta historia czekała na swój czas i właśnie nadszedł.
Czyt-NIK: Historię, którą poznajemy na kartach powieści „Gawędy mojego Anioła Stróża”, rozgrywa się w ciągu ośmiuset trzydziestu dziewięciu godzin. Ciekaw jestem, ile czasu trwało napisanie tak intrygującej, ambitnej i mądrej książki?
Małgorzata Jędrzejewska: Przede wszystkim dziękuję za tak dobre zdanie o „Gawędach”. A pisanie trwało dokładnie tyle, ile zajęło dni w książce, czyli36 dni. Przez tyle dni wstawałam rano, czasem szłam do sklepu albo do parku, ale z reguły od rana siadałam do laptopa i pisałam kolejny rozdział. Może zabrzmi trochę schizofrenicznie, ale naprawdę to wyglądało tak, jakby ktoś stał za moimi plecami i dyktował 😊
A po napisaniu ostatniej gawędy skończył się temat, zupełnie jakbym nie miała nic więcej do powiedzenia. Mogłam się zabrać za poprawki 😊
Przyznam szczerze, że tak jeszcze nie pisałam żadnej książki. Z każdą zajmowało mi przynajmniej kilka miesięcy, a ta powstała błyskawicznie. Zupełnie jakbym musiała z siebie coś wyrzucić i tak się stało 😊
Czyt-NIK: Na jednej z ostatnich stron książki „Gawędy mojego Anioła Stróża” przeczytać możemy Pani deklarację, że „ciąg dalszy zapewne nastąpi”. Proszę zdradzić, czy zapewne tak będzie?
Małgorzata Jędrzejewska: Pisząc te słowa, miałam w sobie kawałek kolejnej historii, tym razem bardziej skierowanej na Izydoriusza. Jednak powrót do pracy sprawił, że musiałam skupić się na obowiązkach, a historia nie zagnieździła się we mnie, więc możliwe, że moja „mitologia” się skończyła i kolejnych gawęd nie będzie. Ale pewności nie mam, bo może znów ktoś stanie za moimi plecami 😉
