3 Szoty z Jarosławem Karbowskim
…Dzisiejszy świat pełen jest dylematów moralnych, etycznych i naukowych. Wystarczy spojrzeć na dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji. Kwestią czasu jest tylko pojawienie się pytań jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, jak wytyczyć granice etyczne i społeczne. W swojej książce starałem się oddać wizję światów, w których tych granic nie ma…
Czyt-NIK: W „Genie trzech” nie ma pędzącej akcji, a mimo to napięcie jest niemal fizyczne. Czy od początku zależało Panu na tym „cichym”, lepkim napięciu psychologicznym zamiast klasycznego thrillera?
Jarosław Karbowski: Zdecydowanie tak. Od pierwszej napisanej litery wiedziałem w jakim kierunku zmierzam i co chcę osiągnąć. Od zawsze wyżej ceniłem klimat niż czystą akcję. Chciałem stworzyć opowieść niejednoznaczną, która zmusi niejako czytelnika do zastanowienia się nad sobą i otaczającym go światem.
Czyt-NIK: Jednym z najmocniejszych elementów książki są pytania o granice nauki i odpowiedzialność jednostki. Czy pisząc tę historię, miał Pan w głowie realne współczesne dylematy naukowe i etyczne?
Jarosław Karbowski: Dzisiejszy świat pełen jest dylematów moralnych, etycznych i naukowych. Wystarczy spojrzeć na dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji. Kwestią czasu jest tylko pojawienie się pytań jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, jak wytyczyć granice etyczne i społeczne. W swojej książce starałem się oddać wizję światów, w których tych granic nie ma. Gdzie cel uświęca środki. Chciałem aby każdy czytelnik zadał sobie pytanie: „Czy jestem na to gotowy?” , „Czy chciał bym tak żyć?”
Czyt-NIK: „Gen trzech” balansuje między thrillerem psychologicznym, science fiction i filozoficzną przypowieścią. Czy ten gatunkowy miks był świadomym wyborem od samego początku, czy wyklarował się dopiero w trakcie pisania?
Jarosław Karbowski: Nigdy nad tym się nie zastanawiałem. Podczas pisania nie myślałem, że jakiś fragment nie pasuje do kanonów SF. Chciałem opowiedzieć historię nie zamykając się na jakiś konkretny gatunek. Jestem bardzo zadowolony z końcowego efektu