Wywiady

3 Szoty z Jackiem W. Brzozowskim

…Chciałem też pokazać, że pewne „domknięcia” historii potrafią przychodzić niespodziewanie: gdy latem 2023 roku w USA przed Kongresem padły oficjalnie słowa emerytowanych pilotów wojskowych o obserwacjach niezidentyfikowanych obiektów, a były oficer wywiadu oskarżał Pentagon o ukrywanie informacji. Potem, w listopadzie 2024 roku, kolejny świadek twierdził, że szczątki rozbitych pojazdów i ich pasażerów zbierane są od lat trzydziestych XX wieku. Nie przesądzam, czym to jest – ale pokazuję, że temat, który w 1959 roku w Gdyni mógł zostać „przykryty” strachem i kontrolą, dzisiaj wraca w zupełnie innym świetle…

Czyt-NIK: Witold Jastrzębski, bohater książki  „Obręcz.Gdynia 1959” to były pilot RAF-u – czy jego postać jest inspirowana konkretnymi postaciami historycznymi, czy raczej powstała w całości z wyobraźni?

Jacek W. Brzozowski: Jacek W. Brzozowski: Witold Jastrzębski jest postacią fikcyjną, ale nie „znikąd” – powstał jako synteza doświadczeń i losów polskich lotników walczących w brytyjskich dywizjonach RAF. Potrzebowałem bohatera, który niesie w sobie pamięć innej rzeczywistości niż peerelowska: świata, w którym obowiązywały inne reguły, inny język wolności i inny system wartości. Dzięki temu mogłem wiarygodnie zderzyć dwie mentalne Polski, które wtedy istniały równolegle: Polskę władzy, zamkniętą w swoim kręgu i własnym dobrobycie, oraz Polskę ludzi liczących na powrót normalności i swobód obywatelskich – tych z każdym dniem ubywało.        

Jednocześnie Jastrzębski jest dla mnie „ramą” do opowiedzenia bardzo konkretnej, tragicznej historii: losu lotników wracających po wojnie do ojczyzny i eliminowanych przez aparat państwowy jeden po drugim. Ta pamięć nad Wisłą nie jest szeroko rozpowszechniona, a dla mnie stała się jednym z najważniejszych wątków książki. Dlatego w powieści obok postaci fikcyjnej pojawiają się też lotnicy z krwi i kości – ich nazwiska i losy są oparte na źródłach historycznych, podobnie jak całe tło tej opowieści.

Czyt-NIK: W powieści „Obręcz. Gdynia 1959” widać połączenie kryminału noir z political fiction. Jak udało się Panu balansować napięcie fabularne z warstwą polityczną?

Jacek W. Brzozowski: W moim przypadku to nie było tyle „balansowanie”, co wykorzystanie faktu, że realia końca lat pięćdziesiątych same w sobie są gotową maszyną do budowania napięcia. Warstwa polityczna nie jest dekoracją – ona generuje akcję. W treści celowo sięgam po autentyczne fragmenty ówczesnych tekstów prasowych, artykułów i przemówień prominentów, bo one oddają duszną atmosferę państwa, które krok po kroku zawłaszcza instytucje i obejmuje kontrolą kolejne aspekty życia obywateli – aż do momentu, w którym bez kontroli i przyzwolenia władzy zostają ludziom właściwie tylko „cztery ściany”.

Noir potrzebuje poczucia osaczenia, niepewności i moralnej szarości – a PRL 1959 daje to w pakiecie: cenzura, donosicielstwo, podsłuchy, wszechobecna kontrola i strach, że jedno słowo, jedno spojrzenie albo jedno nieostrożne pytanie wystarczy, by stać się podejrzanym. Do tego dochodzi druga oś napięcia: autentyczne i do dziś niewyjaśnione zdarzenie, czyli upadek Niezidentyfikowanego Obiektu Latającego do basenu portowego nr IV w Gdyni w 1959 roku – „Polski Roswell”. Skoro nie ma śladów materialnych, a zostają tylko świadkowie i dokumenty, to sama natura tej historii jest noir: prawda istnieje, ale jest zasnuta mgłą, przykryta strachem i instytucjonalną ciszą.

Czyt-NIK: Czy w trakcie pisania odkrywał Pan nowe wątki lub wątpliwości moralne, które zmieniały pierwotną koncepcję historii i co chciał Pan pokazać czytelnikowi, który odkrywa historię zapisaną na kartach książki „Obręcz. Gdynia 1959”?

Jacek W. Brzozowski: W trakcie pracy nad stroną historyczną zaskoczyło mnie, jak wiele analogii da się znaleźć między tamtym czasem a współczesnością. Nie chodzi tylko o instytucje czy konflikty, które w różnych formach wracają do dziś, ale też o pewien stan emocjonalny epoki: zimnowojenną atmosferę, powszechne straszenie atomem i poczucie, że wielka polityka w każdej chwili może wejść ludziom do domów. Kiedy spojrzy się wstecz, widać, że historia lubi się powtarzać – i to było dla mnie ważne, żeby czytelnik odczuł nie tylko „rekonstrukcję epoki”, ale też jej niepokojącą aktualność.

Pojawiały się również dylematy natury etycznej: na przykład wątek Jerzego Janczukowicza – urodzonego w 1938 roku, legendarnego w Trójmieście pioniera polskich poszukiwań podwodnych, związanego z pierwszym polskim Klubem Nurkowym „Rekin”. Miałem z nim osobisty kontakt przy okazji Akcji Eksploracyjno-Historycznej „Jezioro Tajemnic”, a część autentycznych opisów przesłał mi mailowo. W książce umieściłem fragmenty tych relacji, bo ich wiarygodność i klimat były nie do podrobienia, ale też dlatego, że sam Janczukowicz publicznie przyznał, iż brał udział w poszukiwaniach zatopionego obiektu na zlecenie bliżej nieokreślonych służb i wskazał nowy trop dotyczący jego wywiezienia. Niestety nie zdążyłem poprosić go o formalną zgodę – zmarł w 2020 roku – więc prowadziłem ten wątek z dużą ostrożnością, szacunkiem i świadomością odpowiedzialności.

Chciałem też pokazać, że pewne „domknięcia” historii potrafią przychodzić niespodziewanie: gdy latem 2023 roku w USA przed Kongresem padły oficjalnie słowa emerytowanych pilotów wojskowych o obserwacjach niezidentyfikowanych obiektów, a były oficer wywiadu oskarżał Pentagon o ukrywanie informacji. Potem, w listopadzie 2024 roku, kolejny świadek twierdził, że szczątki rozbitych pojazdów i ich pasażerów zbierane są od lat trzydziestych XX wieku. Nie przesądzam, czym to jest – ale pokazuję, że temat, który w 1959 roku w Gdyni mógł zostać „przykryty” strachem i kontrolą, dzisiaj wraca w zupełnie innym świetle.

Wreszcie: zależało mi, by czytelnik zobaczył Trójmiasto jako żywy organizm epoki, nie muzealną makietę. Stąd m.in. ożywienie Zbyszka Cybulskiego i moja autorska fantazja wokół genezy jednej z ikonicznych scen „Do widzenia, do jutra”. Zbiegiem okoliczności – upadek obiektu i przygotowania do filmu działy się w tym samym czasie w tym samym regionie. Dla mnie to kwintesencja tamtej rzeczywistości: wielka tajemnica, wielka polityka i zwyczajne ludzkie życie toczyły się obok siebie, w cieniu tej samej epoki.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…