3 Szoty z Barbarą Fitowską
…Tak, chciałam, żeby to był rollercoaster, żeby bohaterowie i czytelnicy krzyczeli ze strachu, który będzie drążył ich myślenie, budząc ze snu. Bliskie jest mi stwierdzenie Kafki: „Książka musi być jak siekiera, która rozłupuje zamarznięte morze wewnątrz nas”…
Czyt-NIK: Wewnętrzne rozterki bohaterów książki „Kobieta z fajką” są jednym z najmocniejszych jej punktów. Która z postaci była dla Pani największym wyzwaniem psychologicznym podczas pisania?
Barbara Fitowska: Jasmina – kobieta nosząca w sobie mrok, bardzo inteligentna, ekscentryczna, tak jak chciałam, a jednocześnie kochająca i pełna namiętności, szarpana przez chorobę, będąca sama dla siebie wrogiem. Trudno było opisać jej wewnętrze życie na biegunach.
Czyt-NIK: Relacja Maksymiliana i Jasminy przypomina zderzenie ognia z wodą. Czy od początku wiedziała Pani, że ta historia musi opierać się na tak silnych kontrastach emocjonalnych? To zaś sprawia, że książka ta prowokuje czytelnika i pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Czy zależało Pani na tym, by nie zamykać tej historii jednoznaczną puentą?
Barbara Fitowska: Tak, chciałam, żeby to był rollercoaster, żeby bohaterowie i czytelnicy krzyczeli ze strachu, który będzie drążył ich myślenie, budząc ze snu. Bliskie jest mi stwierdzenie Kafki: „Książka musi być jak siekiera, która rozłupuje zamarznięte morze wewnątrz nas”. Nie cierpię książek, które nas ze snu nie budzą. Jako nastolatka, uwielbiałam opowieści, po przeczytaniu których, długo czułam się jak zaczarowana i niespokojna. Rzeczywistość wtedy dla mnie nie istniała, życie toczyło się obok mnie i wymyślałam historie, z których czerpię.
Czyt-NIK: W książce „Kobieta z fajką” bardzo wyraźnie zaznaczony jest cielesny wymiar relacji, balansujący między humorem a tragedią. Czy to był dla Pani istotny element opowiadania o miłości w sposób prawdziwy i bez upiększeń? Czy ironia jest dla Pani narzędziem literackim, czy naturalnym sposobem patrzenia na świat?
Barbara Fitowska: Chciałam pokazać, że ludzie starzy kochają się nie tylko na ławce w parku, trzymając się za ręce, ale mogą się spotykać w łóżku, lub na trawie, jeśli chcą i przełamią bariery pt. „ w tym wieku?!” Chciałam, żeby namiętność była piękna, mimo, że ciała są stare. Jest i starość, i miłość. Starości nie da się przekłamać. Cielesność była dla mnie bardzo ważna. Humor, ironia? Cóż, widzę w świat w komicznym skrócie i tak go opisuję. Kocham groteskę i jak mówił mój mentor – nauczyciel pisania kreatywnego -Jakub Winiarski – zawsze wlezę tam, gdzie szambo wybiło. To prawda, ale zauważę, że ludzie, którzy muszą się odnaleźć w tej niekomfortowej sytuacji, zachowują się w śmieszny sposób, a jednocześnie płaczą. W książce musi być humor, inaczej jest nudna, a życie jest groteską, balansuje między powagą a śmiesznością, więc tak trzeba je opisać.