Wszystko o muzycznym rynku u schyłku XX wieku
Nie ukrywam, że czytałem tę książkę z łezką w oku. Z nostalgią za czasami, które minęły. Za czasami, które nie wrócą. Co ważne, podczas czytania tej książki, zastanawiałem się, co takiego wydarzyło się, że dziś muzyka jest miałka, bez polotu, bez tej magii, którą czuło się w przebojach lat 90. Dziś dzięki książce „Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000” możemy powrócić do tamtych lat. Zaś, Ci, którzy dziś słuchają wszystko jak leci, bez tej magi i polotu mogą odkryć muzykę, która była znakiem firmowym rynku muzycznego z czasów transformacji.
Jeśli zaglądacie na czyt-NIKowe strony, to wiecie, że chętnie sięgam po książki dotykające socjologicznych aspektów. Czy to społecznych, czy historycznych, czy muzycznych. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki pt. „Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000”. Książki, która jest jakże wyrazistym kalejdoskopem muzycznego rynku u schyłku XX wieku. Odrodzenie się muzyki w Polsce było nadzieją na wielki zmiany, na realizację marzeń młodego pokolenia, które z jednej strony konkurowało z muzycznymi dinozaurami PRLu, z drugiej zaś musieli stawić czoła zachodnim trendom, które w okresie transformacji z mocnym brzmieniem uderzały w nasze głośniki.
Dziś Tomasz Lada oddaje głos muzykom, założycielom firm fonograficznych, dziennikarzom muzycznym, którzy opisują brzmienia tamtych lat. Warto, aby dzisiejsze pokolenie odkryło to, co ich rodzice słuchali, a my możemy tym samym przypomnieć sobie klimat tamtych lat. Lat, które wracają czy to w rozgłośniach nadających stare, dobre hity, czy właśnie na kartach tej książki. Książki, która jest doskonałym uzupełnieniem soundtracków polskiego popu 1990-2000.
Nie ukrywam, że czytałem tę książkę z łezką w oku. Z nostalgią za czasami, które minęły. Za czasami, które nie wrócą. Co ważne, podczas czytania tej książki, zastanawiałem się, co takiego wydarzyło się, że dziś muzyka jest miałka, bez polotu, bez tej magii, którą czuło się w przebojach lat 90. Dziś dzięki książce „Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000” możemy powrócić do tamtych lat. Zaś, Ci, którzy dziś słuchają wszystko jak leci, bez tej magi i polotu mogą odkryć muzykę, która była znakiem firmowym rynku muzycznego z czasów transformacji.
Przyznam szczerze, że „Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000” to zdecydowanie książka będąca kalejdoskopem polskiej muzyki w czasach, gdy nowi wykonawcy stawali się ikonami, stawali się nadzieją na to, że muzyka może coś znaczyć. Dziś podczas i po lekturze tej książki zastanawiałem i zastanawiam się dalej, co takiego wydarzyło się, że obecnie próżno szukać takich brzmień, takich muzycznych wartości. Mam nadzieję, że ta książka będzie światełkiem w odzyskaniu wartościowych przebojów, które w latach 90. ubiegłego wieku coś znaczyły, coś wnosiły. Bez wątpienia książka Tomasza Lady wnosi tę iskrę, która może reaktywować, na nowo wskrzesić polską muzykę. Czego życzę nam wszystkim.
Książka „Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000” ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne