Recenzje

Spowiedź bez rozgrzeszenia

„Ostatnia pokuta” to kryminał, thriller i sensacja w jednym, ale przede wszystkim opowieść o konsekwencjach. O tym, że przeszłość zawsze znajdzie sposób, by zapukać do drzwi. Dla mnie to bezdyskusyjnie tytuł, który zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. Nie tylko dlatego, że wciąga, ale dlatego, że robi to mądrze, intensywnie i bez czytelniczej taryfy ulgowej. Jeśli tak wygląda moje pierwsze spotkanie z Jarosławem Lemańskim, to już wiem, że na pewno nie będzie ostatnie. Jeśli kochasz książki, które mrożą krew w żyłach nie tylko fabułą, ale i emocjami – „Ostatnia pokuta” powinna znaleźć się na Twojej liście. I to wysoko.

Niektóre historie trafiają w czytelnika od pierwszej strony i nie puszczają aż do ostatniej kropki. „Ostatnia pokuta” Jarosława Lemańskiego właśnie taka jest. Wchodzi pod skórę, zaciska palce na wyobraźni i nie pozwala odłożyć książki „na później”. I piszę to z pełnym przekonaniem, ponieważ to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, a jednocześnie jedno z tych doświadczeń, po których wiesz, że trafiłeś na nazwisko warte zapamiętania. Zima w Pile nie jest tu tylko porą roku. Jest stanem ducha. Mróz wdziera się pod skórę, śnieg przykrywa ulice, ale nie jest w stanie zakryć tego, co naprawdę brudne.

Jarosław Lemański bardzo świadomie wykorzystuje aurę – chłód nie tylko otacza bohaterów, ale przenika ich myśli, decyzje i lęki. Już sam punkt wyjścia fabuły – odnalezienie ciała duchownego w kościele – działa jak zimny prysznic. To nie jest kryminał, który delikatnie wprowadza czytelnika w historię. To książka, która od razu mówi: nie będzie komfortowo. Komisarz Robert Bukowski, znany już z pierwszej części cyklu (koniecznie muszę ją przeczytać), zostaje wrzucony w śledztwo, które coraz mniej przypomina klasyczną policyjną robotę, a coraz bardziej spowiedź. Tyle że bez konfesjonału i bez nadziei na rozgrzeszenie. I to właśnie ten aspekt uderzył mnie najmocniej – poczucie, że każde odkrycie to kolejna warstwa winy, którą ktoś próbował ukryć, zagłuszyć albo zamrozić w czasie.

Przyznam szczerze, że czytając „Ostatnią pokutę”, wielokrotnie łapałem się na tym, że zwalniałem tempo. Nie dlatego, że akcja siada – wręcz przeciwnie – ale dlatego, że atmosfera jest tak gęsta, że chce się ją przeżyć, a nie tylko „zaliczyć”. Bez wątpienia autor potrafi budować napięcie bez tanich trików. Nie epatuje brutalnością dla efektu. On raczej sączy niepokój, podszeptuje pytania, zostawia czytelnika z myślą, że prawda – gdy już wyjdzie na jaw – będzie boleśniejsza niż niewiedza.

Ogromnym plusem jest dla mnie kreacja Bukowskiego. To nie jest papierowy glina bez skazy. To człowiek z własnym bagażem, z wewnętrznymi pęknięciami, które sprawiają, że ta historia działa na dwóch poziomach: śledztwa i osobistej konfrontacji z przeszłością. Autor bardzo sprawnie balansuje między akcją a psychologią postaci, dzięki czemu fabuła nie pędzi na złamanie karku, ale też ani na moment nie traci tempa. W tym miejscu muszę nadmienić, że jako czytelnik kryminałów i thrillerów mam dość wyczulony radar na schematy.

Zdecydowanie Jarosław Lemański zaskakuje kreatywnością. Widać, że ma pomysł nie tylko na intrygę, ale i na to, jak ją opowiedzieć. Język jest surowy, momentami oszczędny, ale bardzo sugestywny. Każde zdanie ma swoje miejsce, a dialogi brzmią naturalnie, bez teatralnej sztuczności. Nie da się ukryć, że „Ostatnia pokuta” to również książka, która zostawia ślad. Po zamknięciu ostatniej strony nie odkłada się jej z ulgą, tylko z ciężką myślą, że są winy, których nie da się zmyć ani czasem, ani modlitwą.

„Ostatnia pokuta” to kryminał, thriller i sensacja w jednym, ale przede wszystkim opowieść o konsekwencjach. O tym, że przeszłość zawsze znajdzie sposób, by zapukać do drzwi. Dla mnie to bezdyskusyjnie tytuł, który zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. Nie tylko dlatego, że wciąga, ale dlatego, że robi to mądrze, intensywnie i bez czytelniczej taryfy ulgowej. Jeśli tak wygląda moje pierwsze spotkanie z Jarosławem Lemańskim, to już wiem, że na pewno nie będzie ostatnie. Jeśli kochasz książki, które mrożą krew w żyłach nie tylko fabułą, ale i emocjami – „Ostatnia pokuta” powinna znaleźć się na Twojej liście. I to wysoko.

Książka pt. „Ostatnia pokuta” ukazała się nakładem Wydawnictwa Regis

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…