Recenzje

Nie każdy, kto wchodzi do puszczy, wraca cały

Czytałem tę książkę z narastającym napięciem i autentycznym podziwem dla warsztatu autora. Za to, jak prowadzi narrację. Za to, jak operuje ciszą i pauzą. Za to, że pozwala czytelnikowi samemu dopowiedzieć sobie najgorsze. I właśnie dlatego „Demon puszczy” działa tak mocno. To horror dla wytrawnych miłośników gatunku. Dla tych, którzy nie szukają tylko krzyku, ale dusznej atmosfery, emocjonalnego ciężaru i historii, która zostaje w głowie długo po odłożeniu książki na półkę. Nie sposób nie wspomnieć o stronie wizualnej tego wydania.

Są takie historie, które nie zaczynają się w chwili otwarcia książki. One zaczynają się wcześniej – gdzieś w środku czytelnika. W niepokoju, który trudno nazwać. W przeczuciu, że za chwilę wejdziemy w przestrzeń, z której nie da się wyjść bez emocjonalnych zadrapań. „Demon puszczy” Grahama Mastertona zrobił ze mną dokładnie to. A może nawet więcej. To kolejne spotkanie z twórczością autora, który ponownie udowodnił, że doskonale wie, jak tkać opowieści gęste od grozy, duszne, przesiąknięte strachem, który rozlewa się po czytelniczych włóknach nerwowych jak zimny pot.

Graham Masterton nie spieszy się. On pozwala historii oddychać. Buduje napięcie z drobnych elementów: z niedopowiedzeń, z pozornie niewinnych informacji, z rodzinnych sekretów, które – gdy raz zostaną poruszone – zaczynają żyć własnym życiem. Tragedia w obozie skautowym Owasippi od pierwszych stron brzmi jak fałszywa nuta. Siedemnastu młodych ludzi, kilka dorosłych osób, jedno miejsce i jedna niewyjaśniona decyzja. Samobójstwo? Oficjalnie tak. Ale Masterton doskonale wie, że horror rodzi się właśnie tam, gdzie odpowiedzi są zbyt łatwe. Jack Wallace to bohater, z którym łatwo wejść w emocjonalny kontakt. Ojciec, który stracił żonę. Człowiek próbujący utrzymać równowagę między codziennością a bólem. Gdy śmierć dotyka bliskiego przyjaciela jego syna, trauma wraca ze zdwojoną siłą. I wtedy pojawia się trop – rodzinny, historyczny, niepokojąco podobny do współczesnej tragedii. Ten moment w powieści działa jak zapalnik. Od tej chwili nie ma już odwrotu. Podróż do Polski, do Puszczy Kampinoskiej, nie jest tylko zmianą miejsca akcji. To zejście w głąb pamięci, historii i zbiorowych lęków.

Puszcza nie jest tu tylko tłem. Puszcza jest obecnością. Oddycha, obserwuje, czeka. Każdy jej fragment wydaje się pamiętać więcej, niż powinien. To, co szczególnie mnie zachwyciło, to sposób, w jaki autor splata przeszłość z teraźniejszością. II wojna światowa, rodzinne dramaty, zapomniane rytuały i pradawna siła – wszystko to nie funkcjonuje tu jako tania dekoracja. To elementy jednego, spójnego koszmaru.

Masterton nie epatuje brutalnością dla samej brutalności. On buduje grozę cierpliwie, metodycznie, niemal hipnotycznie. Strach nie wyskakuje zza rogu. On pełznie. Wślizguje się pod skórę. Zostaje. NA ZAWSZE!!!

Czytałem tę książkę z narastającym napięciem i autentycznym podziwem dla warsztatu autora. Za to, jak prowadzi narrację. Za to, jak operuje ciszą i pauzą. Za to, że pozwala czytelnikowi samemu dopowiedzieć sobie najgorsze. I właśnie dlatego „Demon puszczy” działa tak mocno. To horror dla wytrawnych miłośników gatunku. Dla tych, którzy nie szukają tylko krzyku, ale dusznej atmosfery, emocjonalnego ciężaru i historii, która zostaje w głowie długo po odłożeniu książki na półkę. Nie sposób nie wspomnieć o stronie wizualnej tego wydania.

Wydawnictwo Replika wykonało kawał świetnej roboty. Piękne, barwione brzegi to nie tylko estetyczny dodatek. To element, który idealnie współgra z treścią – pobudza wyobraźnię, zapowiada coś wyjątkowego i sprawia, że książka już na pierwszy rzut oka przyciąga uwagę. To jedno z tych wydań, które chce się mieć, dotykać, oglądać, eksponować.

„Demon puszczy” wzbogaca moją domową biblioteczkę o powieść, która bez wahania zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To lektura obowiązkowa dla fanów horroru, dla miłośników Mastertona i dla tych, którzy wierzą, że prawdziwa groza nie krzyczy – ona szepcze. A czasem ten szept słychać jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony. Książka pt. „Demon puszczy” ukazała się nakładem Wydawnictwa Replika

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…