Recenzje

Miłość na przekór historii – „Wojenni kochankowie” zapisani w sercu czytelnika

Jestem zachwycony twórczością Katarzyny Maludy. Jej język ma w sobie miękkość i siłę jednocześnie. Autorka potrafi pięknem słowa opowiedzieć o rzeczach najtrudniejszych, nie tracąc przy tym ani autentyczności, ani szacunku do bohaterów i historii. To autorka, która nie tylko opowiada losy swoich postaci – ona pozwala nam je przeżyć. Po przeczytaniu trzeciej części cyklu „Cień od wschodu” z pewnością w sercu i szacunkiem wobec autorki zdecydowanie napiszę, że seria ta zasługuje na ogromne uznanie. To przemyślana, spójna i niezwykle poruszająca saga o miłości, wyborach i cenie, jaką czasem trzeba zapłacić.

Są historie, które od pierwszego zdania nie tyle zapraszają do świata przedstawionego, co wciągają w niego bez ostrzeżenia, chwytając za serce już id pierwszych chwil. „Wojenni kochankowie” Katarzyny Maludy, czyli trzeci tom cyklu „Cień od wschodu”, to niezwykła powieść, która od samego początku pulsuje napięciem i emocją, jakby każde słowo, każdy wyraz płynął z głębi literackiego serca autorki, która ponownie mnie zachwyciła. Miłość rodzi się tu w cieniu wielkiej historii, a szczęście od pierwszych stron wydaje się kruche, niemal tymczasowe.

Czytając tę powieść całym sobą czułem niepokój, ten charakterystyczny ścisk w żołądku, gdy wiem, że los nie będzie łaskawy, a każde marzenie bohaterki może zostać zmiażdżone przez wojenną zawieruchę i bezlitosny bieg wydarzeń. To książka, która każe czytać uważnie, wolniej, z bijącym sercem, bo już na starcie daje do zrozumienia, że nie oszczędzi ani bohaterów, ani czytelnika. Losy Irenki Kossakowskiej i Jędrka Ojrzanowskiego od pierwszych stron pulsują prawdziwością. Ich miłość rodzi się w świecie pełnym nadziei, planów i marzeń, ale historia – bezlitosna i zimna – szybko upomina się o swoje. Petersburg, wojna, rewolucja… wszystko to nie jest jedynie tłem. To żywy, okrutny bohater tej opowieści, który próbuje odebrać im wszystko: bezpieczeństwo, spokój, a momentami nawet samą miłość.

Podczas lektury tej książki, wielokrotnie łapałem się na tym, że musiałem na chwilę przerwać lekturę. Nie dlatego, że było za ciężko. Tylko dlatego, że było za prawdziwie. Cierpienie, strach, niepewność jutra – autorka nie epatuje dramatem, ona go rysuje słowem, delikatnie, ale celnie. Tak, że te obrazy zostają w głowie na długo. A emocje? One zapisują się gdzieś głębiej – w najczulszych powłokach czytelniczego serca.

Jestem zachwycony twórczością Katarzyny Maludy. Jej język ma w sobie miękkość i siłę jednocześnie. Autorka potrafi pięknem słowa opowiedzieć o rzeczach najtrudniejszych, nie tracąc przy tym ani autentyczności, ani szacunku do bohaterów i historii. To autorka, która nie tylko opowiada losy swoich postaci – ona pozwala nam je przeżyć. Po przeczytaniu trzeciej części cyklu „Cień od wschodu” z pewnością w sercu i szacunkiem wobec autorki zdecydowanie napiszę, że seria ta zasługuje na ogromne uznanie. To przemyślana, spójna i niezwykle poruszająca saga o miłości, wyborach i cenie, jaką czasem trzeba zapłacić.

Dla mnie nie ma wątpliwości „Wojenni kochankowie” to książka, która zasługuje na uhonorowanie tytułem NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To literatura, która zostaje z czytelnikiem na długo po zamknięciu ostatniej strony. I taka, do której myślami się wraca. Bo niektóre historie… po prostu nie chcą dać o sobie zapomnieć.

Książka pt. „Wojenni kochankowie” ukazała się nakładem Wydawnictwa Replika

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…