Lustro, które nie kłamie
Kamil Pomykała bardzo sprawnie buduje napięcie psychologiczne. Nie epatuje dramatem, nie gra na tanich chwytach. Zamiast tego dostajemy powolne odkrywanie ran, które nigdy się do końca nie zagoiły. Relacje międzyludzkie są tu pełne niedopowiedzeń, spojrzeń, półsłówek. Czytelnik musi czytać między wierszami – i to jest ogromny plus. Ta książka szanuje inteligencję odbiorcy. Ważnym motywem jest odwaga do kochania – nie tylko drugiego człowieka, ale też samego siebie.
Są takie książki, które biorę do ręki bez wielkich oczekiwań, a potem orientuję się, że coś się wydarzyło. Że nie tylko przeczytałem historię, ale wszedłem w nią po cichu, bez pukania, i już nie bardzo chcę z niej wychodzić. „Twoje odbicie” Kamila Pomykały to właśnie ten przypadek. Debiut, który nie krzyczy, nie popisuje się fajerwerkami, ale konsekwentnie robi swoje – prowadzi czytelnika przez emocje, wspomnienia i pęknięcia w duszy głównego bohatera, aż zostawia ślad. I to wyraźny.
Jan wraca do Zakopanego po latach ucieczki przed bólem. To miasto nie jest tu tylko tłem – jest pełnoprawnym bohaterem, lustrem, w którym odbijają się niewygodne pytania, niedomknięte sprawy i emocje, które nigdy nie dostały prawa głosu. Autor bardzo umiejętnie korzysta z przestrzeni: Zakopane nie jest pocztówkowe, nie jest „ładne”, jest ciężkie od wspomnień i niedopowiedzeń. Każda ulica, każdy krok bohatera zdaje się szeptać: pamiętasz? I to działa.
Największą siłą tej książki jest styl Pomykały. Prosty, ale nie prostacki. Oszczędny, ale nasycony emocją. Autor wie, kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić, kiedy pozwolić ciszy wybrzmieć mocniej niż dialogowi. Narracja płynie naturalnie, bez zbędnych ozdobników, a jednocześnie potrafi uderzyć w czułe miejsce jednym zdaniem. To proza, która nie potrzebuje akademickiego tłumaczenia – ona po prostu trafia tam, gdzie ma trafić.
Historia Jana to opowieść o tożsamości, o próbie zrozumienia siebie na nowo, kiedy dawne „ja” przestaje pasować. Autor świetnie pokazuje, jak wspomnienia potrafią kłamać, jak pamięć bywa wybiórcza, a serce i rozum ciągną w zupełnie inne strony. W tle pojawiają się elementy kryminalne – subtelne, nienachalne, raczej podbijające napięcie niż dominujące fabułę. To bardzo dobrze poprowadzony zabieg, bo dzięki temu książka nie wpada w czystą obyczajówkę ani w klasyczny kryminał. Jest gdzieś pomiędzy, dokładnie tam, gdzie emocje mają najwięcej do powiedzenia.
Kamil Pomykała bardzo sprawnie buduje napięcie psychologiczne. Nie epatuje dramatem, nie gra na tanich chwytach. Zamiast tego dostajemy powolne odkrywanie ran, które nigdy się do końca nie zagoiły. Relacje międzyludzkie są tu pełne niedopowiedzeń, spojrzeń, półsłówek. Czytelnik musi czytać między wierszami – i to jest ogromny plus. Ta książka szanuje inteligencję odbiorcy. Ważnym motywem jest odwaga do kochania – nie tylko drugiego człowieka, ale też samego siebie.
Autor nie daje prostych odpowiedzi. Zadaje pytania, które zostają z czytelnikiem na dłużej: czy da się odzyskać siebie, gdy własne odbicie przestało być znajome? Czy strach zawsze musi wygrywać? Te pytania wybrzmiewają mocno, bo są uniwersalne, a jednocześnie bardzo osobiste. Cenię książki, które coś we mnie poruszają, ale też takie, które są po prostu dobrze napisane.
„Twoje odbicie” spełnia oba te warunki. To bardzo ciekawy debiut, który zdecydowanie zasługuje na uznanie. Widać tu świadomość warsztatu, wyczucie rytmu opowieści i umiejętność wpływania na wyobraźnię czytelnika. To nie jest książka, którą się „zalicza”. To książka, z którą się zostaje.Dlatego z pełnym przekonaniem piszę, że „Twoje odbicie” nie tylko trafia do mojego czytelniczego serca, lecz również do mej domowej biblioteczki, zyskując miejsce na zaszczytnej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. A to półka wymagająca. Jeśli debiut, to taki. Cichy, emocjonalny i zostający z czytelnikiem na długo po zamknięciu ostatniej strony.
Książka pt. „Twoje odbicie” dostępna jest na stronie autora