Człowiek, który nauczył animację marzyć
To, co szczególnie mnie ujęło, to portret samego Miyazakiego. Nie jako pomnika ani geniusza bez skazy, ale jako człowieka pełnego sprzeczności. Perfekcjonisty na granicy pracoholizmu. Marzyciela, który jednocześnie bywa pesymistą. Artysty wrażliwego, a momentami surowego – wobec świata i wobec siebie. Dzięki temu Miyazaki z kart tej książki nie spogląda na nas z piedestału. On siedzi obok, a za chwilę tworzy coś, co porusza miliony ludzi.
Pewne lektury trafiają w ręce zupełnie niepozornie – bez fanfar, bez wielkich oczekiwań, z cichym założeniem, że będzie po prostu „dobrze i rzetelnie”. A potem dzieje się coś więcej. Kiedy zamykasz ostatnią stronę, masz wrażenie, że odbyłeś długą, emocjonalną podróż. Nie tylko przez czyjeś życie, lecz także przez własne wspomnienia, zachwyty i wzruszenia, które nagle wracają z zaskakującą siłą. Dokładnie tak działa „Miyazaki. Świat w animacji” autorstwa Susan Napier. To książka, która nie próbuje imponować akademickim tonem ani zasypywać czytelnika teorią. Zamiast tego snuje opowieść – o twórcy, o wyobraźni i o świecie, w którym animacja przestaje być tylko formą rozrywki. Napier pokazuje Miyazakiego jako człowieka, który nauczył obrazy oddychać, marzyć i zadawać pytania niewygodne, ale konieczne. I robi to w sposób, który wciąga od pierwszych stron, bezpiecznie prowadząc czytelnika między magią a bardzo realnymi emocjami.
Susan Napier – badaczka kultury japońskiej, ale przede wszystkim uważna obserwatorka – bierze na warsztat postać Miyazakiego Hayao i robi to z ogromnym wyczuciem. Bez nachalnego zachwytu, ale też bez chłodnego dystansu. Czuć, że autorka nie tylko zna filmy Studia Ghibli, ale naprawdę je rozumie. Ta książka prowadzi czytelnika od dzieciństwa Miyazakiego – naznaczonego wojną, lękiem i doświadczeniem przemijania – aż po moment, w którym staje się on jednym z najważniejszych twórców światowej animacji. Napier pokazuje, jak bardzo osobiste przeżycia przenikają do jego filmów. Ogromnym atutem tej książki jest sposób pisania. Zero akademickiego zadęcia. Zero hermetycznych terminów, które odstraszają zwykłego czytelnika. Napier pisze klarownie, obrazowo i z pasją.
To, co szczególnie mnie ujęło, to portret samego Miyazakiego. Nie jako pomnika ani geniusza bez skazy, ale jako człowieka pełnego sprzeczności. Perfekcjonisty na granicy pracoholizmu. Marzyciela, który jednocześnie bywa pesymistą. Artysty wrażliwego, a momentami surowego – wobec świata i wobec siebie. Dzięki temu Miyazaki z kart tej książki nie spogląda na nas z piedestału. On siedzi obok, a za chwilę tworzy coś, co porusza miliony ludzi. Susan Napier świetnie pokazuje też, dlaczego filmy Miyazakiego są tak uniwersalne. Dlaczego zachwycają nie tylko w Japonii, ale i na całym świecie. To nie kwestia egzotycznej estetyki czy „japońskości”. To opowieści o lękach, nadziei, dorastaniu, stracie i odpowiedzialności. O świecie, który pędzi za szybko, i o potrzebie zatrzymania się. O naturze, która nie jest ani dobra, ani zła – po prostu jest. I oczekuje od nas szacunku.
„Miyazaki. Świat w animacji” to lektura zarówno dla fanów anime, jak i dla tych, którzy dopiero chcą zrozumieć, dlaczego nazwisko Miyazaki budzi taki szacunek. Nie trzeba znać całej filmografii, żeby czerpać z tej książki przyjemność. Ale gwarantuję: po lekturze będziecie chcieli ją poznać. Dla mnie to bezdyskusyjnie tytuł, który zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. Bo to książka mądra, wciągająca i pisana z sercem. Taka, która zostaje w głowie na długo i sprawia, że animacja przestaje być „tylko animacją”, a staje się pełnoprawnym językiem opowiadania o świecie. I o nas samych.
Książka pt. „Miyazaki. Świat w animacji” ukazała się nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego