„Sam w dolinie” to doskonały kryminał, który w pełni czerpie z definicji tego gatunku. Morderstwa, których rozwiązywanie jest prawdziwą frajdą. Sploty wydarzeń, które często prowadzą nas w ślepą uliczkę sprawiają, że czytanie tej książki to prawdziwa detektywistyczna zabawa.
Na Hannę Greń zawsze można liczyć! Również i tym razem, gdy zasiadamy do lektury kryminału „Sam w dolinie”. To już trzecia część bardzo dobrze przyjętej serii „Śmiertelne wyliczanki”.
Rozpoczynając lekturę, liczyłem na intrygujący kryminał, z zagadką, której rozwiązanie wymagać będzie myślenia i skupienia. I wiecie co – nie przeliczyłem się. „Sam w dolinie” to doskonały kryminał, który w pełni czerpie z definicji tego gatunku. Morderstwa, których rozwiązywanie jest prawdziwą frajdą. Sploty wydarzeń, które często prowadzą nas w ślepą uliczkę sprawiają, że czytanie tej książki to prawdziwa detektywistyczna zabawa.
Ale muszę przyznać, że wcale zabawnie nie było dla podkomisarza Konstantego Nakańskiego, który miał nie lada orzech do zgryzienia. Ale zacznijmy od początku. W jednym z budynków w dolinie Kromparku odnaleziono zwłoki Szymona Klisia. Jak się okazuje mężczyzna został otruty. Komu zależało na zamordowaniu rolnika? Jaka rolę w morderstwie odegrało jego niezwykle bujne życie erotyczne? Czy morderstwa dokonała odrzucona kochanka?
Niestety śmierć mężczyzny nie jest jedyną zagadką. Jak się okazuje chwilę później ginie jedna z jego byłych kochanek. Tak przynajmniej głosi plotka, która jak dobrze wiemy „puszczona w świat jest jak pocisk, którego nie sposób powstrzymać”. Na domiar złego morderca, nie powiedział ostatniego słowa bowiem ponownie daje o sobie znać. Czy Nakański zdoła przerwać falę morderstw? Czy zdoła poznać personalia mordercy? A może morderczyni?
Pewne jest to, że nie będzie mógł zasnąć spokojnie, dopóki nie rozwiąże tej zagadkowej sprawy. A ta często będzie prowadziła go mylnymi tropami. Dodatkowo zeznania świadków niewiele wnoszą do sprawy. Czy Kostek Nakański zdoła połączyć wszystkie punkty tej zagadki, by dowiedzieć się kto jest mordercą? Punktem zaczepienia jest życie samotnego rolnika. Pewne jest to, że morderca zasiał wśród mieszkańców strach. Nikt nie wie, kto będzie jego następnym celem. Ważne jest tu pytanie, jaki jest motyw mordercy? To on jest kluczem do rozwiązania tej zagadki.
To, co zasługuje na uznanie to pomysłowość Hanny Greń w wymyśleniu narzędzia zbrodni. Nie jest to pistolet, czy młotek lub inne narzędzie występujące w powieściach kryminalnych. Zatem jeśli liczycie na doskonały kryminał, który będzie Was trzymał w ciągłym napięciu, to koniecznie sięgnijcie po najnowszą książkę Hanny Greń. A ja liczę na kolejną odsłonę z serii „Śmiertelne wyliczanki”.
Książka „Sam w dolinie” ukazała się nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona Kryminału.
