Muszę też przyznać, że doceniam kreatywność autora w konstruowaniu całej tej historii. Pomysł na zamknięcie kilku zupełnie różnych ludzi w jednym miejscu i stopniowe rozkręcanie konfliktów to coś, co – jeśli jest dobrze poprowadzone – potrafi naprawdę elektryzować czytelnicze emocje. Tutaj właśnie tak się dzieje. Dlatego nie mam wątpliwości, że „Schronisko dla ludzi” to książka, która zasługuje na wyróżnienie. W moim prywatnym czytelniczym świecie trafia ona na specjalną półkę NIK – Najlepszych Interesujących Książek.
Są takie historie, które zaczynają się całkiem niewinnie – kilka osób, jedno miejsce, trochę zimowej aury i pozorny spokój. A potem coś zaczyna zgrzytać. Atmosfera gęstnieje, napięcie rośnie, a czytelnik czuje, że z każdą kolejną stroną zmierza w stronę czegoś mrocznego i nieuniknionego. Tak właśnie działa powieść „Schronisko dla ludzi” autorstwa Wojciecha Szlęzaka – thriller psychologiczny, który potrafi skutecznie wciągnąć i sprawić, że trudno się od niego oderwać.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora – i od razu mogę powiedzieć, że było to spotkanie trafione w punkt moich czytelniczych oczekiwań. Lubię historie zamknięte w jednym miejscu, gdzie bohaterowie są skazani na swoją obecność, a emocje zaczynają powoli buzować pod powierzchnią. Właśnie w takich opowieściach najłatwiej wydobyć z ludzi ich prawdziwe oblicza. I Wojciech Szlęzak zrobił to naprawdę przekonująco.
Akcja książki rozgrywa się w górskim schronisku położonym w Beskidzie Żywieckim. Zima, śnieg, odludzie – klimat aż prosi się o tajemnicę i napięcie. Do schroniska trafia sześć osób, które na pierwszy rzut oka nic ze sobą nie łączy. Przypadkowi ludzie, przypadkowe historie, przypadkowe spotkanie. Tyle że w thrillerach psychologicznych przypadki często okazują się tylko pozorne.
Mamy tu galerię bohaterów, których można by spotkać gdzieś obok nas. Dziewczyna podróżująca autostopem, hazardzista tonący w długach, arogancki dyrektor przekonany o własnej wyższości, kobieta żyjąca w cieniu despotycznego męża, były nauczyciel historii, który przegrał walkę z alkoholem… oraz Tomek – tymczasowy gospodarz schroniska, który sam próbuje odnaleźć swoje miejsce w życiu.
Już na początku czuć, że każdy z nich coś ukrywa. Każdy niesie swój bagaż doświadczeń, frustracji i tajemnic. I właśnie to jest największą siłą tej powieści – autor nie skupia się wyłącznie na sensacyjnej warstwie fabuły. On przede wszystkim zagląda do głów swoich bohaterów. A tam dzieje się naprawdę sporo.
W „Schronisku dla ludzi” napięcie nie pojawia się nagle jak błyskawica. Ono narasta powoli, niemal niezauważalnie. Najpierw drobne nieporozumienia, potem złośliwe uwagi, później konflikty. Emocje zaczynają się elektryzować, atmosfera gęstnieje, a czytelnik ma wrażenie, że ta sytuacja wcześniej czy później musi eksplodować. I właśnie ta umiejętność budowania napięcia robi ogromne wrażenie.
Autor bardzo świadomie prowadzi narrację. Nie spieszy się. Daje czas bohaterom, by się ujawnili, by pokazali swoje słabości i demony. Dzięki temu nie są oni jedynie figurami w thrillerowej układance, lecz ludźmi z krwi i kości – momentami irytującymi, momentami wzbudzającymi współczucie, ale zawsze autentycznymi.
Podoba mi się również to, że Wojciech Szlęzak potrafi wykorzystać przestrzeń, w której umieszcza akcję. Górskie schronisko staje się tutaj czymś więcej niż tylko miejscem wydarzeń. To swego rodzaju laboratorium ludzkich emocji. Zamknięta przestrzeń, zimowa aura i odcięcie od świata sprawiają, że bohaterowie zostają skazani na siebie nawzajem. Nie ma gdzie uciec. Nie ma gdzie się schować. Pozostaje tylko konfrontacja – z innymi i z samym sobą.
Czytając tę książkę, miałem wrażenie, że autor bardzo dobrze rozumie mechanizmy ludzkich zachowań. Pokazuje, jak szybko pozory mogą się rozsypać, jak cienka bywa granica między uprzejmością a agresją i jak łatwo konflikt potrafi wymknąć się spod kontroli. I właśnie dlatego ta historia tak mocno działa na wyobraźnię.
Nie jest to thriller oparty wyłącznie na akcji. Owszem – są momenty napięcia, są zwroty wydarzeń, jest atmosfera zagrożenia. Ale największą siłą tej powieści jest psychologia. To ona napędza fabułę i sprawia, że czytelnik z rosnącym niepokojem śledzi rozwój sytuacji.
Ogromnym plusem jest także styl autora. Narracja jest płynna, naturalna i bardzo czytelnicza. Nie ma tu zbędnych ozdobników ani literackiego zadęcia. Historia płynie wartko, a kolejne rozdziały kończą się w takich momentach, że łatwo powiedzieć sobie „jeszcze tylko jeden”. A potem kolejny. I jeszcze jeden.
To jedna z tych książek, które potrafią wciągnąć na dobre. Nie tylko dlatego, że chcemy poznać rozwiązanie zagadki. Chodzi także o ciekawość tego, jak zachowają się bohaterowie. Kto okaże się kimś innym, niż się wydawało? Kto straci kontrolę nad emocjami? Kto pokaże swoją prawdziwą twarz?
Autor bardzo sprytnie gra z czytelnikiem, podsuwając różne tropy i pozwalając nam samodzielnie snuć przypuszczenia. A to w thrillerach zawsze działa znakomicie. Muszę też przyznać, że doceniam kreatywność autora w konstruowaniu całej tej historii. Pomysł na zamknięcie kilku zupełnie różnych ludzi w jednym miejscu i stopniowe rozkręcanie konfliktów to coś, co – jeśli jest dobrze poprowadzone – potrafi naprawdę elektryzować czytelnicze emocje. Tutaj właśnie tak się dzieje. Dlatego nie mam wątpliwości, że „Schronisko dla ludzi” to książka, która zasługuje na wyróżnienie. W moim prywatnym czytelniczym świecie trafia ona na specjalną półkę NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To miejsce dla historii, które potrafią wciągnąć, zaskoczyć i zostawić po sobie ślad. A ta powieść zdecydowanie spełnia te warunki.
Doceniam zarówno pomysł na fabułę, jak i sposób jej poprowadzenia. Styl autora, narracja oraz umiejętność budowania napięcia zasługują na uznanie. Widać tu literacką świadomość i dobrą rękę do opowiadania historii, które potrafią trzymać czytelnika w napięciu.
Książka pt. "Schronisko dla ludzi" ukazała się nakładem Wydawnictwa Lira

