Malwina Ferenz kreśli historię młodej Mathilde, kobiety zdeterminowanej oraz pełnej… tajemnic. To, co porusza to wola walki kobiety. Opisy wędrówki przez miasto są tak realne, że całym sobą czułem kurz opadający na miasto. Oczami wyobraźni widziałem jego ruiny. Słyszałem krzyki mieszkańców, którzy ostatkiem sił walczyli o swoje życie.
„Miasto w płomieniach” to bez wątpienia powieść uświadamiająca nam, to abyśmy doceniali wolność. Poczucie wolności jest cenną wartością, skarbem. A bez wątpienia powieść ta jest perełką w polskiej literaturze.
Czytając najnowszą powieść Malwiny Ferenz w pełni odczuwałem strach, lęk dwudziestopięcioletniej Mathhilde Jansen. Kobieta w obliczu zagrożenia własnego życia, w Wielkanoc 1945 roku podjęła się dramatycznej decyzji. W czasie, gdy Wrocław był oblężony, bombardowany, kobieta, postanowiła przedostać się do swojego mieszkania na drugą stronę Odry. Jej heroizm, wola walki była tak ogromna, że nie bacząc na zagrożenia rozpoczęła wędrówkę.
Poznając tę historię, zastanawiałem się, dlaczego Mathilde podjęła się próby przedostania na druga stronę miasta? Czym dyktowany był jej krok? Ukrywaniem tajemnicy? A może chęcią uratowania kogoś, na kim jej zależy? To, co ważne, historia ta, choć jest fikcją, jest tak naprawdę historią wielu ludzki, którzy przeżyli to samo piekło. Wojna to czas najgorszy z możliwych, w którym można żyć. Wówczas wszystkie plany i marzenia przestają istnieć. A jedynym celem, jest przetrwanie.
Malwina Ferenz kreśli historię młodej Mathilde, kobiety zdeterminowanej oraz pełnej… tajemnic. To, co porusza to wola walki kobiety. Opisy wędrówki przez miasto są tak realne, że całym sobą czułem kurz opadający na miasto. Oczami wyobraźni widziałem jego ruiny. Słyszałem krzyki mieszkańców, którzy ostatkiem sił walczyli o swoje życie.
„Miasto w płomieniach” to jakże poruszająca i realna opowieść o ludzkiej determinacji i woli walki. To również historia o tym, iż dane obietnice należy spełniać. Tak jak przysięgła Mathilde Jansen. Jej postawa to wyraz heroizmu, na który nie każdego stać. I tak zastanawiałem się, czy postąpiłbym tak jak dwudziestopięcioletnia kobieta? A może strach sparaliżowałby mnie tak bardzo, że zaszyłbym się w piwnicy w oczekiwaniu na poprawę sytuacji.
„Miasto w płomieniach” porusza nie tylko samą historią, lecz sposobem jej ukazania. Malwina Ferenz dokonała tego w sposób, tak realny, iż odnosiłem wrażenie, że czytam wojenne relacje prawdziwych wydarzeń. Ta powieść jest dla mnie pewnego rodzaju hołdem dla ludzi, którzy żyli w piekle wojennej rzeczywistości. Hołdem ukazującym ich ból, strach i lęk o każdą godzinę swojego życia – życia, które dziś w świecie względnie spokojnym ma inną wartość. A najnowsza powieść Malwiny Ferenz to bardzo wartościowa pozycja w polskiej literaturze. Zdecydowanie polecam.
Książką „Miasto w płomieniach” ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia.
