Zdecydowanie bez wahania mogę dodać, że „Avengers. Zebrani. Tom 13” zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To nie jest tylko finał serii. To solidny, widowiskowy i emocjonalnie intensywny punkt odniesienia, który z dumą trafia na półkę czyt-NIKowej biblioteczki. I jeszcze jedno – warstwa graficzna tego tomu to absolutny majstersztyk. Pozostaję w pełnym zachwycie wobec kunsztu tworzenia rysunków.
Są takie momenty w czytaniu komiksów, kiedy czujesz, że trzymasz w rękach coś więcej niż tylko kolejny tom superbohaterskiej opowieści. „Avengers. Zebrani. Tom 13” to właśnie taki przypadek – finałowy, rozbuchany, momentami szalony i totalnie świadomy tego, że żegna się z czytelnikiem z hukiem, a nie cichym zamknięciem drzwi. Jason Aaron nie bierze jeńców. Od początku wrzuca nas w sam środek wielkiej, wielowarstwowej układanki, w której Avengersi z różnych światów i epok spotykają się, by rozegrać partię o absolutnie wszystko. Nie tylko o Ziemię, nie tylko o multiwersum, ale o sens samego heroizmu. Brzmi poważnie? I jest poważnie, ale podane w sposób, który nie przygniata, tylko porywa jak rollercoaster bez hamulców.
To, co od razu czuć, to skala. Ten komiks nie myśli w kategoriach „małej historii o ratowaniu świata”. Tu światów jest za dużo, żeby je policzyć. Prehistoryczna Ziemia, tajemnicza wieża w centrum mroku multiwersum, bohaterowie z różnych linii czasowych i rzeczywistości – wszystko to wiruje, zderza się i tworzy narracyjny kalejdoskop, który potrafi na chwilę oszołomić, ale nigdy nie gubi czytelnika na dobre. Jest w tym metoda, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wygląda to jak kontrolowany chaos.
Na środku tego wszystkiego stoi Avenger Prime – postać owiana tajemnicą, bardziej ideą niż człowiekiem. I to właśnie on nadaje historii napięcie. Bo kiedy nie wiesz, czy przewodnik jest zbawcą, czy może kimś, kto pociąga za sznurki z zupełnie innych pobudek, każdy krok bohaterów staje się ryzykiem. Aaron świetnie bawi się tą niepewnością, podrzucając tropy, które prowadzą czytelnika w różne strony, tylko po to, żeby za chwilę je podważyć.
Nie ma tu jednak miejsca na nudę czy dłużyzny. Finałowy tom serii Marvel Fresh ma w sobie energię wielkiego finału – takiego, który nie pyta, czy jesteś gotowy, tylko od razu wciąga cię do środka. Walka nie toczy się wyłącznie na pięści i kosmiczne moce, ale też na poziomie idei, wyborów i konsekwencji. I to działa, nawet jeśli momentami trzeba się pogodzić z tym, że logika ustępuje miejsca widowisku.
Ale prawdziwa magia tego tomu dzieje się gdzie indziej – w warstwie wizualnej. I tu trzeba się na chwilę zatrzymać, bo to jest absolutny pokaz siły. Javier Garrón, Bryan Hitch, Aaron Kuder, Jim Towe – ta ekipa rysowników robi rzeczy, które momentami wyglądają jakby komiks próbował przekroczyć własne granice. Kadry są dynamiczne, przepełnione ruchem, światłem i detalem, a jednocześnie czytelne w tym swoim szaleństwie. Każda strona to mała eksplozja wyobraźni.
Są momenty, kiedy człowiek po prostu przestaje czytać i zaczyna patrzeć. Dłużej. Uważniej. Jakby chciał złapać każdy szczegół, każdą kreskę, każde napięcie w kompozycji. I to jest chyba największy komplement, jaki można dać komiksowi – że równie mocno działa jako opowieść, co jako galeria sztuki narracyjnej.
Nie da się ukryć, że „Zebrani. Tom 13” to finał, który chce być wielki. I jest wielki. Momentami aż za bardzo, ale to ten rodzaj „za bardzo”, który nie odpycha, tylko pokazuje skalę ambicji twórców. To komiks, który nie udaje skromności. On wychodzi na scenę i mówi: „patrzcie, to jest koniec pewnej drogi, i ma być głośno”.
Zdecydowanie bez wahania mogę dodać, że „Avengers. Zebrani. Tom 13” zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To nie jest tylko finał serii. To solidny, widowiskowy i emocjonalnie intensywny punkt odniesienia, który z dumą trafia na półkę czyt-NIKowej biblioteczki. I jeszcze jedno – warstwa graficzna tego tomu to absolutny majstersztyk. Pozostaję w pełnym zachwycie wobec kunsztu tworzenia rysunków. To nie jest tylko ilustracja historii. To współautorstwo opowieści, które nadaje jej rytm, puls i wizualną potęgę. Takie rzeczy przypominają, dlaczego komiksy potrafią być sztuką w najczystszej postaci. Na koniec zostaje tylko jedno uczucie – satysfakcja, że ta podróż miała tak spektakularne zakończenie.
Komiks pt. „Avengers. Zebrani. Tom 13" dostępny jest na stronie Egmont

