Pod przykrywką modelingu.
„Mała Baletnica” to druga książka Wiktora Mroka oparta na faktach, która wstrząsa czytelnikiem od pierwszych stron. Autor zrzuca zasłonę milczenia, ukazując tajemnice międzynarodowego skandalu pedofilskiego. Pod przykrywką modelingu działała legalna agencja „Lolita Studio Models”, w której kwitnie child porn industry. To co uderza do świadomości, to fakt, że wspomniana instytucja daleka jest od kreowania przyszłych gwiazd mody, lecz zajmuje się selekcją nowych panienek świadczących usługi seks-biznesu w najbardziej perfidnym znaczeniu – „Na razie mamy wyselekcjonowanych trochę ponad dwieście dziewczynek. Tak jak ustaliliśmy, w przedziale wiekowym pięć-piętnaście (…) Wszystkie ładne lub bardzo ładne, długie włosy, długie nogi, duże oczy… blondyneczki, czarnowłose, lisiczki… pełna paleta barw i kształtów (…) Naprawdę jest w czym wybierać”. Ten fragment dobitnie oddaje siłę rażenia historii, która wydarzyła sią w realnym świecie.
Historia przedstawiona przez autora jest warta poznania, nie dlatego by napawać się okrucieństwem, lecz by wyostrzyć naszą uwagę, na to, co dzieje się wokół nas. Wiktor Mrok po raz drugi serwuje swoim odbiorcom mocną dawkę wrażeń, która nie jest fikcją literacką lecz, o zgrozo w pełni oparta jest na zapiskach międzynarodowego skandalu elit biznesowych i politycznych a także emerytowanych agentów KGB. Czytając „Małą Baletnicę” miałem w sobie poczucie niesprawiedliwości, która istnieje w naszym życiu, targały mną emocje buntu wobec tego co działo się na przełomie 1997-2004. Z drugiej jednak strony czułem zadowolenie z faktu, że świat dzięki autorowi książki ma możliwość poznać te okrucieństwa, których dopuścili się zwyrodnialcy. To co ważne Wiktor Mrok opisuje również zapis prowadzonego śledztwa przez moskiewską policję. Autor uwypukla również mechanizm działania porno biznesu, którego ofiarami padło ponad półtora tysiąca dziewczynek w wieku od pięciu do szesnastu lat.
To co boli i uderza to świadomość tego, że opowieść oparta jest na faktach, które nie są dowodem ludzkiej dobroci, lecz jej najbardziej bestialskiej twarzy. Pedofilski proceder zbierał swoje żniwo przez siedem lat, jednak wyniki śledztwa oraz procesu sądowego nie były współmierne do wyrządzonych krzywd. Wielkie brawa i wyrazy wdzięczności należą się autorowi książki, który bez ogródek przedstawia wydarzenia, które wstrząsają a zarazem ukazują kulisy głośnego skandalu. Książka daje wiele do myślenia, lecz powinna być dla nas również przestrogą, by mieć oczy szeroko otwarte i bez skrupułów reagować na chociażby najdrobniejsze objawy takich zachowań. „Mała Baletnica” to nie tylko książka, która bardzo mną wstrząsnęła, to również lektura, którą polecam każdemu, niezależnie czy jest sympatykiem romansu, komedii czy kryminału bowiem publikacja ta powinna dotrzeć do najszerszego grona czytelników.




