Recenzje

„Strzępki sumień” – wchodzisz z ciekawości, zostajesz na zawsze. NIK w najczystszej postaci!

„Strzępki sumień” to książka, która bez najmniejszych wątpliwości zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. I oświadczam to z pełnym przekonaniem. To tytuł, który nie tylko świetnie się czyta, ale też wzbogaca czyt-NIKową biblioteczkę o coś naprawdę wartościowego. Bo tu nie chodzi tylko o fabułę. Tu chodzi o emocje. O atmosferę. O to uczucie niepokoju, które towarzyszy ci jeszcze długo po zamknięciu książki.

Tu nie ma miejsca na spokojne „rozkręcanie się” fabuły – napięcie pojawia się natychmiast i trzyma w żelaznym uścisku aż do finału. „Strzępki sumień” autorstwa Urszuli Kusz-Neumann wciągają jak zejście do mrocznej jaskini: im głębiej schodzisz, tym trudniej zawrócić i tym bardziej czujesz, że prawda czeka gdzieś na dnie. To nie jest zwykły thriller. To gęste, intensywne doświadczenie i literacka podróż w głąb – nie tylko ziemi, ale przede wszystkim ludzkiej psychiki, pamięci oraz sumienia.

To moje trzecie spotkanie z twórczością autorki i powiem jedno: jeśli ktoś jeszcze jej nie zna, to najwyższy czas to zmienić. A jeśli zna – nie trzeba go przekonywać. Styl, narracja oraz sposób budowania historii w tej książce zasługują na pełne uznanie. To poziom, który nie tylko przyciąga uwagę, ale wręcz ją hipnotyzuje.

Już sam punkt wyjścia wbija w fotel. Marta Skonieczko – światowej klasy speleolożka – wraca do Polski, bo przeszłość zaczyna upominać się o swoje. Znalezione ciało dawnego znajomego to dopiero początek. To, co wydaje się jednostkowym dramatem, szybko okazuje się fragmentem większej, przerażającej układanki. Ktoś od lat systematycznie „wymazuje” ludzi z listy dawnych kursantów. Ktoś zna ich wszystkich. Ktoś nie zapomniał.

Autorka z chirurgiczną precyzją dawkuje napięcie. Nie rzuca wszystkiego od razu na stół. Ona prowadzi czytelnika – krok po kroku, korytarz po korytarzu – coraz głębiej. I robi to tak sugestywnie, że naprawdę czujesz wilgoć na ścianach, słyszysz echo kroków i masz wrażenie, że zaraz zabraknie ci powietrza.

Jedną z największych sił tej książki jest klimat – duszny, klaustrofobiczny. Gęsty od niedopowiedzeń i emocji. „Strzępki sumień” czyta się jak schodzenie do jaskini, w której każdy kolejny metr oznacza większe ryzyko… ale i większą potrzebę odkrycia prawdy. Bo ta historia wciąga. Wciąga bezlitośnie i nie wypuszcza aż do ostatniej strony.

Na szczególną uwagę zasługuje konstrukcja bohaterów. Marta nie jest papierową protagonistką. To postać z krwi i kości – z bagażem doświadczeń, z emocjami, z traumą, która nie daje o sobie zapomnieć. Jej relacja z przeszłością, zmarłym mężem i dawnymi znajomymi tworzy wielowarstwową, niezwykle wiarygodną psychologicznie opowieść. Obok niej pojawia się Wawrzyniec – młody dziennikarz, który początkowo wydaje się tylko „towarzyszem podróży”, ale szybko okazuje się kimś znacznie ważniejszym. Ich dynamika działa świetnie. To nie jest typowy duet z thrillera. Tu wszystko ma sens, rozwija się naturalnie i – co najważniejsze – angażuje.

Ale największą bohaterką tej książki jest… tajemnica. Tajemnica, która nie daje spokoju. Która rośnie z każdą stroną. Która sprawia, że zaczynasz podejrzewać wszystkich. Autorka bawi się oczekiwaniami czytelnika, podrzuca tropy, myli ślady i robi to z wyczuciem godnym najlepszych twórców gatunku. Nic tu nie jest oczywiste. Nic nie jest podane na tacy.
I kiedy myślisz, że już wiesz – dostajesz kolejny cios.

Ogromne brawa należą się za kreatywność w budowaniu tej historii. To opowieść, która zostaje. Która pracuje w głowie. Która wraca – niespodziewanie, w najmniej oczekiwanych momentach.
To właśnie ta literacka podróż – odkrywanie kolejnych warstw fabuły, zagłębianie się w przeszłość bohaterów, odkrywanie ich sekretów – jest prawdziwą czytelniczą ucztą. Taką, którą się delektuje, ale jednocześnie pochłania łapczywie, bo chce się więcej i więcej.

Nie sposób też nie wspomnieć o języku. Styl Urszuli Kusz-Neumann jest jednocześnie przystępny i sugestywny. Nie ma tu zbędnego nadęcia, nie ma akademickiego zadęcia ani przesadnego kombinowania. Jest za to czysta, literacka energia. Zdania płyną, obrazują, wciągają. To pisanie, które działa na wyobraźnię. Każdy rozdział kończy się w takim momencie, że mówisz sobie: „jeszcze jeden”. A potem kolejny. I jeszcze jeden. Aż nagle orientujesz się, że jest środek nocy, a ty nadal siedzisz z książką i nie masz zamiaru jej odkładać. To jest właśnie magia.

„Strzępki sumień” to książka, która bez najmniejszych wątpliwości zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. I oświadczam to z pełnym przekonaniem. To tytuł, który nie tylko świetnie się czyta, ale też wzbogaca czyt-NIKową biblioteczkę o coś naprawdę wartościowego. Bo tu nie chodzi tylko o fabułę. Tu chodzi o emocje. O atmosferę. O to uczucie niepokoju, które towarzyszy ci jeszcze długo po zamknięciu książki.

Autorka stworzyła historię, która jest jak jaskinia – z zewnątrz niepozorna, ale w środku pełna niebezpieczeństw, tajemnic i odkryć. I kiedy już raz do niej wejdziesz… nie ma odwrotu. To jedna z tych książek, które zostają z czytelnikiem na zawsze. I to jest chyba najlepsza rekomendacja, jaką można dać. Jeśli szukasz thrillera, który naprawdę cię wciągnie, zaskoczy i zostawi z czymś więcej niż tylko „fajną historią” – sięgnij po „Strzępki sumień”. Tylko pamiętaj: to nie jest bezpieczna podróż. To wyprawa w głąb. A tam… nie każdy wraca taki sam.

Książka pt. „Strzępki sumień” dostępna jest tutaj

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…