Recenzje

Miłość ma cztery łapy i na imię Kora

„Kora i inne zwierzęta” to także książka o wolności. O życiu po swojemu. O buntowniczym duchu, który nie znosi klatek – ani tych metaforycznych, ani tych dosłownych. Zwierzęta w tej opowieści nie są ozdobą. Są partnerami w dialogu ze światem. I może właśnie dlatego ta książka tak mocno wybrzmiewa dziś, w czasach, gdy coraz częściej zapominamy, że nie jesteśmy na tej planecie sami. Czytając tę książkę, miałem wrażenie, że obcuję z czymś bardzo autentycznym. Bez pozy. Bez kalkulacji. To literacki zapis życia, w którym muzyka, natura i zwierzęta tworzą jeden organizm.

Niektóre lektury przelatują przez palce jak piasek – czytasz, zamykasz okładkę i po kilku dniach zostaje po nich ledwie mglista myśl. Inne działają zupełnie inaczej: rozgaszczają się w środku, zostają w pamięci, wracają w najmniej spodziewanym momencie. Nie potrzebują wielkich deklaracji ani literackich fajerwerków. Wystarczy szczerość, uważność i prawda emocji. „Kora i inne zwierzęta” Kamila Sipowicza zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. To książka, która nie krzyczy, ale mówi rzeczy ważne. Nie udaje traktatu filozoficznego, choć filozoficznej wrażliwości tu nie brakuje. Nie sili się na biografię totalną, choć opowiada o postaci absolutnie wyjątkowej.

To opowieść o życiu – w jego najbardziej pierwotnym, czułym wymiarze. O życiu człowieka i zwierzęcia, splecionych ze sobą codziennością, bliskością, milczeniem, które znaczy więcej niż słowa. Sipowicz nie tworzy pomnika. Pokazuje ją jako kobietę z krwi i kości – artystkę, ikonę, buntowniczkę, ale też osobę, która potrafiła usiąść na podłodze obok psa czy kota i po prostu być. „Kora i inne zwierzęta” to nie tylko zbiór wspomnień. To hołd dla życia – tego ludzkiego i tego na czterech łapach. Hołd dla miłości, która nie potrzebuje sceny ani reflektorów, by być prawdziwą. Kamil Sipowicz pisze jak ktoś, kto naprawdę kochał – ludzi, zwierzęta, świat. I kto tę miłość przeżył do końca.

Ta książka ma w sobie czułość, ale też lekkość. To zbiór krótkich opowieści, które razem tworzą coś znacznie większego niż suma rozdziałów. Największą siłą tej książki są bohaterowie – ci, którzy merdają ogonem, przeciągają się na słońcu albo syczą gdzieś w terrarium. Ramona, Mila, Bobo, Rudzik, Kuki, Pikuś, Pipi… Każde z tych imion niesie za sobą historię. I nie są to „zwierzątka” traktowane jak dodatek do życia artystów. One są jego integralną częścią. Są rodziną. Są nauczycielami empatii. Są lustrem, w którym człowiek może zobaczyć siebie bez masek.

Szczególnie poruszające jest to, jak Sipowicz pokazuje relację Kory ze zwierzętami. Widzimy ją nie tylko jako charyzmatyczną wokalistkę, która zmieniła polską muzykę, ale jako kobietę wrażliwą, uważną, czułą. Autor zabiera nas też w podróż, gdzie egzotyka pojawia się tu naturalnie, bez turystycznego zadęcia. Ale niezależnie od miejsca, sedno pozostaje to samo: więź. Ta niewidzialna nić, która łączy człowieka z „braćmi mniejszymi”. Sipowicz potrafi jednym zdaniem zatrzymać czytelnika i zmusić go do refleksji. Nie wykłada teorii, nie cytuje traktatów. Po prostu opowiada. A w tej opowieści jest mądrość – ta płynąca z doświadczenia, z obserwacji, z uważności.

„Kora i inne zwierzęta” to także książka o wolności. O życiu po swojemu. O buntowniczym duchu, który nie znosi klatek – ani tych metaforycznych, ani tych dosłownych. Zwierzęta w tej opowieści nie są ozdobą. Są partnerami w dialogu ze światem. I może właśnie dlatego ta książka tak mocno wybrzmiewa dziś, w czasach, gdy coraz częściej zapominamy, że nie jesteśmy na tej planecie sami. Czytając tę książkę, miałem wrażenie, że obcuję z czymś bardzo autentycznym. Bez pozy. Bez kalkulacji. To literacki zapis życia, w którym muzyka, natura i zwierzęta tworzą jeden organizm. I choć nad wszystkim unosi się cień nieobecności Kory, nie jest to książka pogrążona w żałobie. To raczej celebracja. Pamięć, która nie boli, lecz ogrzewa. Dlatego bez wahania umieszczam „Korę i inne zwierzęta” na należnej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Bo to lektura, która nie tylko wzrusza i bawi, ale też przypomina o czymś fundamentalnym: że miłość nie potrzebuje wielkich słów.

Książka pt. „Kora i inne zwierzęta” ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…