Recenzje

Między marzeniem a popiołem. Taniec ze smokami, który nie pozwala zapomnieć

Nie każda historia pozwala się czytać lekko, mimochodem, pomiędzy codziennymi sprawami. Są takie opowieści, które wymagają pełnej uwagi, ciszy i gotowości na emocjonalne zaangażowanie. Wraca się do nich myślami długo po zamknięciu okładki, jak do starego przyjaciela, który zawsze potrafi poruszyć najczulsze struny. „Taniec ze smokami. Marzenia i pył” George’a R.R. Martina działa właśnie w ten sposób – wciąga bez ostrzeżenia, obiecuje wielką przygodę i dotrzymuje słowa z nawiązką. To kolejne spotkanie z twórczością autora, który po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem snucia fantastycznych opowieści. Takich, które nie tylko opowiadają historię, ale budują cały świat – gęsty, brutalny, pełen sprzeczności i emocji.

George R.R. Martin pisze tak, że czytelnik nie jest jedynie obserwatorem wydarzeń, lecz staje się ich uczestnikiem. Czuje chłód Muru, ciężar władzy, smak strachu i gorzką cenę marzeń. Ta powieść nie kończy się wraz z ostatnią stroną – zostaje pod powiekami, krąży po myślach i na dobre kotwiczy się w czytelniczym sercu i umyśle. To następna odsłona cyklu „Pieśń lodu i ognia”, a jednocześnie książka, która nie daje ani chwili wytchnienia. Emocje rozgrzane są tu do czerwoności, a każda strona przypomina, że w tym uniwersum nie ma miejsca na łatwe odpowiedzi, szybkie zwycięstwa czy bezpieczne decyzje.

Martin znów robi to, co potrafi najlepiej – buduje świat tak gęsty, wielowarstwowy i prawdziwy w swojej fantastyczności, że zapominamy o rzeczywistości. Naprawdę. Świat za oknem przestaje istnieć, a Westeros i Essos stają się ważniejsze niż cokolwiek innego. Już od pierwszych rozdziałów czuć ciężar historii. Varamyr, uwięziony w ciele wilka, obserwujący armię Innych – to obraz mroczny, przejmujący i niepokojący.

Autor nie oszczędza czytelnika. Zamiast łagodnego wprowadzenia dostajemy surową, zimną wizję świata, w którym granica między człowiekiem a bestią, życiem a śmiercią, jest cienka jak lód pękający pod stopami. To fantasy, które odczuwamy każdą komórką swojego ciała. I właśnie dlatego tak wciąga. Jon Snow, dziewięćset dziewięćdziesiąty ósmy Lord Dowódca Nocnej Straży, staje przed próbami, które miażdżą psychicznie. Jego decyzje nie są czarno-białe, a każdy wybór niesie konsekwencje. Czytając te fragmenty, miałem momenty, w których chciałem krzyknąć: „Nie rób tego!”, a jednocześnie wiedziałem, że właśnie tak musi być. Jon w tej części jest jednym z najmocniejszych punktów książki. Jest jakże prawdziwy, rozdarty, samotny. Martin pisze go z ogromną czułością, ale i bez litości. Daenerys Targaryen włada miastem zbudowanym na marzeniach i pyle – i to zdanie idealnie oddaje klimat jej wątków. To już nie tylko Matka Smoków, ale władczyni zmuszona do kompromisów, balansująca między ideałami a brutalną rzeczywistością. Jej trzy smoki są symbolem potęgi, ale też znakiem zagrożenia.

Uwielbiam sposób, w jaki George R.R. Martin pokazuje, że władza to nie triumf, lecz ciężar. Czytając te rozdziały, czułem zarówno zachwyt, jak i narastający niepokój. Na scenę wkracza także Tyrion Lannister. Jego droga ku Daenerys to jedna z najbardziej fascynujących podróży tej części. Tyrion jest tu gorzki, ironiczny, zraniony, a jednocześnie nie traci swojego charakterystycznego intelektu. Martin po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać postacie, które są jednocześnie genialne i strasznie ludzkie.

„Taniec ze smokami. Marzenia i pył” to książka wymagająca. Wolniejsza, bardziej refleksyjna, pełna polityki, emocji i wewnętrznych konfliktów. Ale to właśnie w tym tkwi jej siła. To fantasy najwyższej próby – zapisane na papierze z kunsztem, dbałością o detale i ogromnym szacunkiem do czytelnika. Każdy rozdział smakuje jak dobrze skomponowana pieśń – czasem cicha, czasem brutalna, zawsze prawdziwa. Dla mnie to kolejny dowód na to, że Martin stworzył uniwersum wyjątkowe. Takie, które pochłania ciekawość, nie pozwala się oderwać i zostaje w głowie na długo po zamknięciu książki. Nic dziwnego, że ten tom wzbogaca moją domową biblioteczkę jako powieść zasługująca na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki.

Jeśli kochasz fantasy, które nie traktuje czytelnika jak dziecka, jeśli cenisz historie pełne emocji, moralnych dylematów i bohaterów z krwi, kości i cienia – ta książka jest dla Ciebie. A jeśli już znasz „Pieśń lodu i ognia”, to wiesz jedno: od tej opowieści nie da się uciec. I wcale nie chcesz.

Książka „Taniec ze smokami. Marzenia i pył” ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…