Recenzje

Uczta, z której nie wszyscy wstaną od stołu

Zdecydowanie „Uczta dla wron. Sieć spisków” to tom wymagający, ale też niezwykle satysfakcjonujący. To książka, która nie daje prostych odpowiedzi i nie prowadzi za rękę. Trzeba jej zaufać. A ja zaufałem – i znów dałem się porwać do świata, z którego nie chce się wracać do rzeczywistości. Bez wahania przyznaję tej powieści miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To fantasy najwyższej próby, dla czytelników, którzy kochają opowieści wielowarstwowe, mroczne i prawdziwe w swojej brutalności.

Pewne historie przyciągają jak magnes – obiecują emocje, napięcie i powrót do świata, który raz poznany, już nigdy nie daje o sobie zapomnieć. Z lekkim dreszczem ekscytacji otwierałem „Ucztę dla wron. Sieć spisków”, wiedząc, że za chwilę znów zanurzę się w rzeczywistości, która ukształtowała mnie jako czytelnika fantasy. To moje kolejne spotkanie z twórczością mistrza, który po raz kolejny udowadnia, że Westeros nie jest tylko miejscem na mapie – to stan umysłu. I serca.

George R.R. Martin nie pisze lekkich historii do poduszki. On snuje opowieści, które wgryzają się w czytelnika, zostają pod powiekami i nie pozwalają zapomnieć. Ten tom „Pieśni Lodu i Ognia” jest inny niż poprzednie – bardziej duszny, mroczny, pełen politycznych intryg, cichych spisków i konsekwencji dawnych decyzji. Wojna pięciu królów dobiega końca, ale nie przynosi upragnionego spokoju. Wręcz przeciwnie – pozostawia chaos, gnijące ambicje i świat, w którym każdy ruch może być ostatnim. Cersei Lannister trafia do lochu, a jej upadek obserwowałem z mieszanką satysfakcji i niepokoju.

George R.R. Martin po mistrzowsku pokazuje, że władza oparta na strachu i pysze zawsze domaga się zapłaty. Jej wątek to bolesna lekcja o iluzji kontroli – czytałem te fragmenty z napięciem, niemal słysząc trzask pękającej korony. To nie jest tania sensacja. To precyzyjnie rozpisana tragedia. Na Żelaznych Wyspach pojawia się Euron Greyjoy – postać, która budzi czysty niepokój. Wronie Oko nie wchodzi na scenę, on ją zawłaszcza. Każde jego zdanie brzmi jak zapowiedź katastrofy, a ambicje sięgające daleko poza Westeros sprawiają, że włos jeży się na karku.

Martin ma niesamowity dar tworzenia antagonistów, którzy nie potrzebują krzyku ani spektakularnych scen, by stać się przerażającymi. Bez wątpienia ogromną siłą „Uczty dla wron” są bohaterowie – pierwszo jak i drugoplanowi. Zaś syl autora, to czyste mistrzostwo. Każde zdanie jest przemyślane, ciężkie od znaczeń, nasycone atmosferą. Martin nie spieszy się i nie pozwala czytelnikowi iść na skróty. Tu wszystko ma swoją cenę – dialogi, opisy, decyzje bohaterów. To kunszt tworzenia w najczystszej postaci. Czytałem wolno, celebrując fragmenty, do których chciało się wracać.

Zdecydowanie „Uczta dla wron. Sieć spisków” to tom wymagający, ale też niezwykle satysfakcjonujący. To książka, która nie daje prostych odpowiedzi i nie prowadzi za rękę. Trzeba jej zaufać. A ja zaufałem – i znów dałem się porwać do świata, z którego nie chce się wracać do rzeczywistości. Bez wahania przyznaję tej powieści miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To fantasy najwyższej próby, dla czytelników, którzy kochają opowieści wielowarstwowe, mroczne i prawdziwe w swojej brutalności.

Jeśli Westeros już raz skradło wasze serce – tutaj zabije ono jeszcze mocniej. A jeśli dopiero się wahacie… ostrzegam: ta uczta zostaje w pamięci na długo. Na zawsze!!!

Książka pt. „Uczta dla wron. Sieć spisków” ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…