Miłość zesłana na koniec świata, która zostaje w sercu
Bez wątpienia „Zesłana miłość” to książka, która zasługuje na miano NIK — Najlepszej Interesującej Książki. Za emocje. Za prawdę uczuć. Za historię opowiedzianą cicho, ale niezwykle mocno. Jeśli kochasz książki, które nie są tylko „do przeczytania”, ale do przeżycia — ta historia jest dla Ciebie. Zdecydowanie polecam Waszej czytelniczej uwadze.
Są takie książki, które biorę do ręki z ciekawości, a odkładam z nostalgią w sercu i myślą: „ja tego szybko nie zapomnę”. Dla mnie „Zesłana miłość” Katarzyny Maludy właśnie taka jest. To nie jest tylko powieść historyczna. To opowieść, która wzrusza i bardzo długo rezonuje w środku. Młoda Justyna i jej brat Marian — po powstaniu styczniowym wyrwani z własnego świata i zostają zesłani w głąb Rosji. Bez wyboru, bez pożegnania, bez pewności, czy kiedykolwiek wrócą.
Autorka od pierwszych stron nie oszczędza czytelnika — czuć strach, zagubienie i tę ciszę, która zapada w człowieku, gdy traci grunt pod nogami. Podróż pociągiem, w nieludzkich warunkach, jest tu czymś więcej niż drogą na zesłanie. To symbol rozpadu dawnego życia. Właśnie tam Justyna spotyka Edmunda i Cecylię — małżeństwo z małym synkiem. I nagle, w samym środku tragedii, rodzi się uczucie, które nie ma prawa istnieć. Ciche. Wstydliwe. Tłumione. A przez to jeszcze bardziej przejmujące. Czytając emocje Justyny, miałem wrażenie, że autorka zagląda jej prosto do duszy. Ta zazdrość, ten zachwyt Edmundem, to wewnętrzne rozdarcie między sercem a sumieniem — wszystko jest tak prawdziwe, tak ludzkie, że porusza do cna.
Nie ukrywam, że ogromnie poruszył mnie wątek pisania książki przez główną bohaterkę. Justyna, próbując poradzić sobie z emocjami, przelewa je na papier, tworząc historię o Niceforze Czernichowskim — jednym z pierwszych Polaków na Syberii. To piękny, symboliczny motyw. Literatura staje się dla niej ratunkiem. Dowodem, że nawet na końcu świata można zachować siebie, swoje myśli i uczucia. Pragnę dodać, że Katarzyna Maludy ponownie zachwyciła mnie niezwykłą umiejętnością pisania o historii bez patosu, a jednocześnie z ogromnym szacunkiem do losów zesłańców. Najmocniej wybrzmiewa tęsknota. Za domem. Za krajem. Za normalnością. Za miłością, która nie może się spełnić. Po zamknięciu książki długo siedziałem w ciszy. Z tym uczuciem, że właśnie przeczytałem coś ważnego. Coś, co nie tylko opowiada historię, ale dotyka emocji czytelnika i zostaje z nim na długo.
Jako pierwszy tom cyklu „Cień od wschodu” „Zesłana miłość” robi dokładnie to, co powinna — wciąga, porusza i sprawia, że czekam na więcej z lekkim niepokojem i ogromną ciekawością. Dlatego też gdy skończę kreślić tę recenzję, z poruszeniem w sercu sięgnę po drugą część cyklu pt. „Dzikie serca”. Bez wątpienia „Zesłana miłość” to książka, która zasługuje na miano NIK — Najlepszej Interesującej Książki. Za emocje. Za prawdę uczuć. Za historię opowiedzianą cicho, ale niezwykle mocno. Jeśli kochasz książki, które nie są tylko „do przeczytania”, ale do przeżycia — ta historia jest dla Ciebie. Zdecydowanie polecam Waszej czytelniczej uwadze.
Książka pt. „Zesłana miłość” ukazała się nakładem Wydawnictwa Replika