...sięgajcie po fantastykę! Znajdziecie w niej same fajne rzeczy!...
...Fantastyka porusza ultra ważne problemy...
Czyt-NIK: „Sztandary Imperium” to pierwszy Panów wspólny projekt. Czy powstaje już pomysł na kolejny(e)?
Radomir Darmiła: Zdecydowanie tak. Nawiasem mówiąc pomysły na wspólne projekty mieliśmy już wcześniej, Witek sugerował crossovery naszych światów. Oprócz innych powieści osadzonych w świecie „Sztandarów” dyskutujemy też nad drugą częścią „Snu niespokojnego”.
Witold Dworakowski: Nie mam pojęcia, kiedy ja się wykopię spod tych wszystkich projektów xD Przy „Śnie” będę najprawdopodobniej pilnował scen akcji i może działał z czymś jeszcze, natomiast przy kontynuacji „Sztandarów” zapowiada się od groma więcej pracy. Na stole jest trochę pomysłów. Co z nich ostatecznie wyjdzie – nie wiem. To jest ten typ projektu, który musi najpierw dojrzeć w głowie. W tym przypadku w głowach.
Czyt-NIK: „Sztandary Imperium” to bez wątpienia powieść fantasy z górnej półki. Proszę zdradzić nam przepis na stworzenie tak porywającej, fantastycznej historii zapisanej na kartach tej książki.
Radomir Darmiła: To dość proste. Wystarczy czytać fantastykę przez parę dekad, a potem spędzić parę miesięcy na dyskusjach, kłótniach, przepisywaniu scen. Warto jeszcze dobrać sobie współautora, który nas uzupełnia i z którym dobrze się kłóci.
Witold Dworakowski: Zaczynałem jako betatester pierwotnej wersji powieści. Betatester to ktoś, kto czyta mniej lub bardziej roboczą wersję tekstu, a potem daje autorowi znać o tym, co warto poprawić/zmienić/rozbudować. Potem Radomir zaproponował mi współudział, a ja pomyślałem: „No dobra, czemu nie? Zawsze to coś nowego”. Kolega zna się na tworzeniu pełnokrwistych postaci i ma olbrzymi talent w budowaniu nowych światów. Ja jestem tym, który celuje w efekciarstwo i akcję, a jednocześnie stara się wycisnąć z wątków tyle, ile się da. I co? I daliśmy radę!
Czyt-NIK: „Sztandary Imperium” to doskonała propozycja dla miłośników fantastyki. Proszę zdradzić dlaczego warto otworzyć swój czytelniczy umysł na fantastykę?
Radomir Darmiła: Kto zamyka się przed fantastyką, traci mnóstwo genialnych historii. Do tego chyba mało jest innych odmian gatunkowych równie zróżnicowanych. W fantastyce mamy horror, weird, fantasy, fantastykę naukową… i wszelkiego rodzaju pogranicza. Fantastyka porusza ultra ważne problemy — na czym polega dojrzewanie, czym jest miłość, co to oznacza być człowiekiem. Nie wstydzi się przy tym swoich korzeni, a więc nie jest literaturą nadętą, tylko taką, którą po prostu dobrze się czyta.
Witold Dworakowski: A najlepsze jest to, że autor nie jest ograniczony niczym. Może opowiedzieć dowolną historię, osadzając ją w dowolnych realiach i przyprawiając dowolnym zestawem specyficznych cech. Może podjąć się tematów, które w innym gatunku byłyby albo trudne do poruszenia, albo wręcz niemożliwe. Także, drodzy Czytelnicy, sięgajcie po fantastykę! Znajdziecie w niej same fajne rzeczy!

