Wywiady

3 Szoty z Piotrem Łataczem

…Opisując te wydarzenie świetnie się bawiłem, ja również odkrywałem tę historie krok po kroku, co dawało mi motywację do dalszego pisania, sam chciałem dowiedzieć się co będzie dalej. Recepta? Myślę, że receptą jest pisanie tylko wtedy kiedy sami czerpiemy z tego przyjemność…

Czyt-NIK: To, co mocne w historii zapisanej na kartach książki „Krzyk ciszy”, to umiejętne trzymanie czytelnika w permanentnym strachu, poczuciu grozy o losy Franka. Dokonał Pan to w jakże realnym stylu, sprawiając, że to, co jest fikcją literacką, zdaje się być opisem prawdziwych wydarzeń. Czytając tę książkę czytelniczy umysł falować będzie pomiędzy życiem a śmiercią, między jawą a snem. Proszę podać receptę na napisanie książki, która maksymalnie wciąga czytelnika w wir czytania.

Piotr Łatacz: Na wstępie chciałbym podziękować za zainteresowanie moją książką, zarówno Panu jak i wszystkim tym, którzy sięgnęli po tę pozycję, wzbogacając swoją domową bibliotekę o ten właśnie tytuł. Nawiązując do kwestii realizmu samej historii, możliwe, że to dlatego, że żadnej części tej historii nie wymyślałem, po prostu któregoś dnia usiadłem obok Franka w autobusie i tak zaczęła się nasza historia. Opisując te wydarzenie świetnie się bawiłem, ja również odkrywałem tę historie krok po kroku, co dawało mi motywację do dalszego pisania, sam chciałem dowiedzieć się co będzie dalej. Recepta? Myślę, że receptą jest pisanie tylko wtedy kiedy sami czerpiemy z tego przyjemność. Jest wtedy większe prawdopodobieństwo, że czytelnik również „coś z tego będzie miał”

Czyt-NIK: Na kartach książki „Krzyk ciszy” zaprasza nas Pan do poznania historii dwudziestosiedmioletniego Franka. Mężczyzna, chcąc uciec od natłoku codziennych zmartwień, postanawia wyjechać na urlop. Spontaniczny wyjazd do miasteczka na odludziu miał być ucieczką od problemów. Jednak szybko okazało się, że podróż ta przekształciła się w koszmar. Proszę zdradzić, co było iskrą zapalającą pomysł to napisania tej książki?

Piotr Łatacz: Sam pomysł napisania książki narodził się dość spontanicznie (jak ten o urlopie Franka), chociaż na początku nie planowałem napisania książki samej w sobie. Kilka lat temu miałem dość słaby okres w swoim życiu, byłem sfrustrowany, stałem w miejscu, (podobnie jak Franciszek) praca dostarczała dużo stresu. Któregoś wieczoru po powrocie z pracy po prostu włączyłem komputer i zacząłem pisać. To była genialna terapia i odcięcie się od wszystkiego czego nie chciałem w swoim życiu. Im było gorzej tym lepiej mi się pisało.

Czyt-NIK: „Krzyk ciszy” to dla mnie bardzo dobry debiut. I jestem przekonany, że wielu czytelników po tej lekturze, będzie wyczekiwać kolejnej premiery Pana książki. Proszę nie trzymać nas w niepewności i podzielić się swoimi pisarskimi planami?

Piotr Łatacz: Aktualnie moje pisarskie plany nie istnieją, pracuję na etacie, wykańczam dom co pochłania każdą wolną sekundę mojego życia. Przyznam że marzeniem moim byłoby utrzymywać się z pisania, czas poświęcony na pisanie był cudownym doświadczeniem. Jednak właśnie wydana książka musiałaby dać mi podstawy do tego, aby myśleć o utrzymaniu się z pisania.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…