Wywiady

3 Szoty z Brunem Kadyną

…Każdy tekst jest obrazem słownym. Dlatego pozostaje w pamięci, przynajmniej na jakiś czas. Z ostatnim słowem widzimy pełen obraz. Najczęściej otwarty, bo opowieść mogłaby toczyć się dalej, jednak dokładnie wiemy, co wydarzyło się potem. Na koniec czytelnik ma czuć się zawieszony w tym obrazie, chcieć wiedzieć więcej, mimo że wszystko zostało powiedziane…

Czyt-NIK: Podczas lektury książki „Mały kapeć” miałem możliwość i przyjemność płynącą z wyruszenia na głębokie wody. Mogłem poznać historię Dawida, a dzięki temu przyjrzeć się swoim życiowym decyzjom. Co przemawia za tym, aby czytelnik podjął decyzję o lekturze Pana książki?

Bruno Kadyna: Na historię Dawida złożyło się kilka składowych, jak w prawdziwym życiu.

Moje teksty czyta się lekko i szybko, nieważne który, zależy mi na tym, żeby czytelnik nie męczył się lekturą. Do tego, jeśli sama historia jest wciągająca i zajmująca, to mamy sukces. I taki właśnie jest Mały kapeć, jest rozpędzającą się opowieścią, od której ciężko się oderwać. I to nie są moje słowa.

Czyt-NIK: „Mały kapeć” to moje pierwsze spotkanie z Pana twórczością. Doskonale wiem, że nie jest to Pana pierwsza książka. I zapewne nie ostatnia. Dlaczego warto zanurzyć się w Pana twórczości i gdzie możemy złowić ją w internetowej sieci?

Bruno Kadyna: Najłatwiej mnie znaleźć przez moją stronę brunokadyna.com, można stamtąd pobrać kilka opowiadań, żeby skosztować stylu. Jest też sklep z książkami.

Powieści powstało pięć, nie licząc książki dla dzieci. Każda jest inna, podobnie opowiadania, których zebrała się niemal połowa setki.

Każdy tekst jest obrazem słownym. Dlatego pozostaje w pamięci, przynajmniej na jakiś czas. Z ostatnim słowem widzimy pełen obraz. Najczęściej otwarty, bo opowieść mogłaby toczyć się dalej, jednak dokładnie wiemy, co wydarzyło się potem. Na koniec czytelnik ma czuć się zawieszony w tym obrazie, chcieć wiedzieć więcej, mimo że wszystko zostało powiedziane.

Takie są moje teksty, obrazami pełnymi szczegółów, z ładunkiem emocjonalnym. Każdy wymagał wielu godzin skupienia.

Zapraszam do czytania i oglądania tych obrazów w głowie.

Dotykają zakończeń nerwów.

Czyt-NIK: „Mały kapeć” to zapewne nie ostatnie Pana słowo. Jakie będą następne? Proszę zdradzić swoje pisarskie plany na ten rok,

Bruno Kadyna: Kilka opowiadań właśnie powstało, są na różnym etapie redakcyjnym. Jedno, gotowe do publikacji nosi tytuł, “Odgłos piłowania drewna”, powinno ukazać się niebawem.

Aktualnie pracuję nad redakcją powieści, pt. “Bałagan”. Pisana dwa lata. Tytułowy, bałagan, to klub nocny dla dorosłych z paniami prostytutkami. Spędziłem w takim miejscu na bramce sześć lat życia. Dopiero dwa lata temu wpadłem na pomysł, jak tę wiedzę wykorzystać. Myślę, że efekt będzie elektryzujący.

Zależało mi, żeby to nie ociekało wulgarnością, ale zakrawało na literackie dzieło. Jest wyważone, rzeczy brudne i brutalne opisane lekko, poetycko nawet. Nic tu nie jest łatwe, ale tak skonstruowane, żebyś przepadł, drogi Czytelniku, a na końcu, wrócił do początku, bo Prolog nosi tytuł, Koniec.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…