Recenzje

Zabójcze marzenia (i sekrety).

Alek Rogoziński „Zbrodnią w wielkim mieście” dokonał zbrodni na naszych przeponach. I to co rzadko zdarza się w przypadku takich mordów, nie potrzebował do tego żadnych przedmiotów, narzędzi. Największą oręż jaką w tym celu wykorzystał to swoje niebotyczne poczucie humoru oraz słowotwórstwo, którego pozazdrościć mógłby mu najbardziej „ubity” słownik PWN. Alek niczym szwajcarski cukiernik Rodolphe Lindt osładza nasze endorfiny. A jak zwykło w przypadku takich skarbów, książki Autora nie powinny stać na półkach, lecz w sejfach bowiem są one istnym skarbem o ogromnym ładunku wybuchowego śmiechu, żartu, dowcipu etc. etc.

Najnowsza komedia kryminalna to ogromny ładunek wybuchowy o pozytywnych skutkach działania. Pentagon co rusz chwali się swoimi najpotężniejszymi bombami. Pssst – też mi coś. Niech chłopaki wezmę do rąk książki Alka Rogozińskiego. Tam to dopiero jest potężny ładunek humoru, który swoją mega siłą uwalnia nasze hormony szczęścia. Jakiś czas temu podczas spotkania autorskiego miałem przyjemność poznać osobiście Alka R. Nie ukrywam, że doznałem szoku, mówiąc w myślach „Boże to tak można, aż tak kipieć niespożytą energią radości, uśmiechu”. Proszę mi wierzyć MOŻNA. Zaraz potem przeszła mi przez głowę kolejna myśl, że człowiek o takim usposobieniu musi pisać królewskie komedie kryminalne. I wiecie co – energia Alka człowieka, przekłada się na energię Alka pisarza. Hmm tylko, że pisarz to też człowiek!!! Ale Alek z nieludzką siłą rozbraja każdego z nas niczym najdokładniejszy miner podczas rozbrajania wybuchowych ładunków. Ciekaw jestem tylko miny Autora podczas tworzenia fabuły, rysowania postaci. Musi mieć niezły ubaw.

„Zbrodnia w wielkim mieście” to nie tylko świetna komedia kryminalna. To również książka o tym, że marzenia wypowiedziane w większej grupie na głos, mogą się spełnić. I tak właśnie było w przypadku  trzech przyjaciółek pracujących razem w niewielkim wydawnictwie prasowym. Panie zbulwersowane i zniesmaczone obscenicznym zachowaniem ich seksistowskiego i szowinistycznego szefa – tyrana przy akompaniamencie alkoholowych procentów rozmyślają o sposobach „unicestwienia” jegomościa. Wszystko fajnie pięknie, tylko co jeśli okaże się, że Pan Waldemar tej nocy się zdematerializuje. Oj tak, gdy alkohol wyparuje z głów Sandry, Martyny i Iwony, wówczas nie tylko doskwierać będzie kac, lecz to przejmujące pytanie „Kto zabił?”. Czasem nasze zabójcze marzenia, doczekają urzeczywistnienia. Ale ale nie tak prędko, do sieci podejrzanych Alek Rogoziński dorzucił jeszcze niewierną żonę biznesmana, jego kolegę, który dziedziczy po nim cały inwentarz, a także bandytów, którym był dłużny spore pieniądze. Takie właśnie składniki wykwintnej komedii kryminalnej przygotował dla nas książę tegoż gatunku. Nic tylko brać i się częstować i często wracać myślami do zabawnych wydarzeń, jakimi bohaterzy książki zostali uraczeni. „Zbrodnia w wielkim mieście” to ogromna radość czytania. Czasem zastanawiam się, kto ma  większą przyjemność – Autor z pisania, czy my z czytania. Myślę, że działa tutaj „sprzężenie obopólne” – i Alek i my czerpiemy z tego wzajemną przyjemność. Hmm czyżbym wymyślił nowe słowo? Chyba tak, ale to pewnie zasługa wpływu Autora, który niczym archeolog wykopuje „słowotwórcze wykopaliska” będące skarbem naszej mowy. Mówiąc krótko – nie ma co do gadania – książka obowiązkowa do przeczytania.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu FILIA, FILIA Mroczna Strona http://www.wydawnictwofilia.pl/

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…