„Punk 57” trafia w punkt.

Wydawnictwo Niezwykłe wydając „Punk 57” trafił w punkt. Najnowsza powieść Penelope Douglas posiada na swych stronach wszystkie niezbędne składniki, by mianować tę powieść jako doskonałą przygodę dla naszych czytelniczych zmysłów. A proszę mi wierzyć historia, którą poznajemy rozbudza naszą wyobraźnie pobudzając ją maksymalnie, wprowadzając nasze zmysły w stan ekstremalnego wirowania. Niczym na kolejce górskiej mknąć będziemy przez kolejne strony tej powieści, unosząc się coraz wyżej w otchłań pikantnych wrażeń, które rozpalą nasze doznania. Pomyślicie, Czyt-NIK zwariował. Nie, nie, co to, to nie. Czyt-NIK zatracił się w „Punk 57”.

Kreatywność Penelope Douglas w stworzeniu tej historii nie ma granic. Dzięki temu fabuła, którą poznajemy rozpala seksualną namiętność do maksimum. Autorka kreśli historię Mishy i Ryen, którzy podczas siedmioletniej znajomości nigdy nie spotkali się twarzą w twarz. Znajomość korespondencyjna przerodziła się w przyjaźń. Para obiecała, że nie spotkają się w życiu realnym, nie będą szukać się w mediach społecznościowych. Postanowili swoją relację oprzeć tylko i wyłącznie na korespondencji listownej. Czy taka znajomość przetrwa próbę czasu? Czy nie pokuszą się o spotkanie w świecie realnym? A może strach przed rozczarowaniem prawdziwym obrazem paraliżuje ich przed spotkaniem? Jednak los sprawił im psikusa. Pewnego dnia spotykają się na imprezie podczas której Misha zbiera pieniądze na trasę koncertową swojej kapeli. Chłopak orientuje się, że Ryen to „korespondencyjna przyjaciółka”. Wówczas jego obraz na temat Ryen rozsypuje się niczym domek z kart. Misha zrozumiał, że dziewczyna z listów okłamała go. Nieświadoma nie wiedziała, że tuż obok niej znajduje się Misha. W oczach chłopaka była zupełnie inną dziewczyną, niż ta z listów. Jej zachowanie było przeciwieństwem obrazu jaki wyłaniał się ze znajomości korespondencyjnej.

Autorka poprzez tę historię dotyka jakże ważnej kwestii. Jak często nasz wizerunek w świecie wirtualnym, bardziej anonimowym różni się od tego w realnym życiu. Często rysujemy swój obraz na wzór ideału, który tak naprawdę nie raz nie ma nic z nim wspólnego. Na słowa uznania zasługuje również okładka książki, która mieni się wieloma barwami. Tak samo jest z historią, która się pod nią skrywa. A to co poznamy odkrywa nasze pragnienia na lekturę doskonałej powieści, po odłożeniu której już nic nie będzie takie samo jak przed sięgnięciem po nią. Warto spotkać się z tą powieścią i doznać barwnej przygody w klimacie Young Adult. Polecam. Zdecydowanie.

Dodaj komentarz