Morderstwo szansonistki, czyli hejt w szoł-bizie.

Marta Matyszczak królową polskiej komedii kryminalnej jest! To nie ulega żadnej kwestii. Inną kwestią jest to, że w piątej odsłonie z serii „Kryminał pod psem” autorka przechodzi samą siebie. Eksplozja śmiechu, salwy chichotu i potok radości u czytających zagości. „Morderstwo w Hotelu Kattowitz” podnosi poprzeczkę komedii kryminalnej do kosmicznych rozmiarów. Bo nie da się odnieść wrażenia, że Marta Matyszczak z książki na książkę przechodzi kolejny level doskonałości, humoru, pozytywnej energii i tego wszystkiego co składa się na rozbrajający i rozśmieszający kryminał. Dodatkowo w tej odsłonie nie zabraknie ślonskiej godki. A to za sprawą Alojza i Pejtra kerzy pracowali w recepcji Teatru Ateneum. Ale nie martwcie się Autorka zadbała o wszystkich swoich fanów. Na dole każdej strony jest słowniczek, kery Wam wszystko wytłumaczy.

Książka jest również ciekawą kompilacją przebojów Miousha, gdyż każdy tytuł rozdziału zaczerpnięty został z tytułów przebojów katowickiego rapera. A i o muzyce w tej części sporo, a dokładniej rzecz ujmując o polskim szołbizie i jego hejtującej odsłonie. Gdy w grudniową noc na siódmym piętrze hotelu Kattowitz ujawnione zostają zwłoki DJ Dzidzi, wówczas Gucio, Solański i Kwiatkowska wkraczają do akcji. A dzieje się oj dzieje wiele. Oprócz kryminalnego śledztwa autorka zaprasza nas w podróż katowickimi uliczkami, a i nawet tramwajami. Trójka znanych nam dobrze już śledczych nie spocznie, dopóki nie znajdą mordercy rodzimej gwiazdy pop. I nie jest im straszne nawet to, że zmuszeni będą babrać się w szołbiznesowym polskim bagienku. Świat celebrytów i internetowego hejtu wciągnie nas w swe sidła. W te wnyki warto dać się złapać, by porwać się w wir kryminalnej komedii z górnej półki. Jak to na Szymona Solańskiego i Różę Kwiatkowską przystało nie tylko śledztwo będzie kwestią do rozwiązania. Ich sprawy osobiste również będą wymagały skupienia uwagi. Ale również i w tej sprawie mogą liczyć na wsparcie czworonożnego przyjaciela.

Marta Matyszczak bawi nas do rozpuku, rozśmiesza. A trzeba przyznać robi to z iście mistrzowską kreacją. Autorka wypracowała swój własny styl, który przyciąga. Z kolei Gucio to najukochańszy psi detektyw na całej kuli ziemskiej. Jego trafne riposty dowodzą wielkiego talentu komentatorskiego, czy też wybitnych zdolności obserwacji otaczającego nas świata. Tak sobie nawet myślę, że nie przesadzę uznając, iż Gucio nie tylko jest zdolnym śledczym, ale tytuł magistra socjologii należy mu się jak czworonogom micha. A jeśli już o jedzeniu mowa, piąta część „Kryminału pod psem” zaspokoi Wasze czytelnicze apetyty. Nie chcę ujmować żadnym wcześniejszym książkom pisarki, ale ta część jest najciekawsza, najśmieszniejsza i najlepsza. Ale tak naprawdę Marta Matyszczak z każdą książką kroczy coraz wyżej. A jeśli już o wysokości mowa, dzięki tej książce możemy dowiedzieć, się dlaczego „na siódmym piętrze hotelu Kattowitz niemal nigdy nie pali się światło?”. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego siódme piętro tego hotelu jest wyłączone z użytku, koniecznie sięgnijcie po „Morderstwo w Hotelu Kattowitz”. Ale tak naprawdę jest wiele powodów, by przeczytać tę komedię kryminalną. A dokładnie jest ich aż trzysta cztery, gdyż każda strona rozbawi Was do łez. Za egzemplarz recenzencki serdeczne dzięki dla Wydawnictwa Dolnośląskiego. A Marcie Matyszczak i Guciowi ślę uściski za dedykację i pozdrowienia.

Dodaj komentarz