Panie Remigiuszu, przepraszam!

„Muszę zebrać szczękę z podłogi. Remigiusz Mróz mnie zmroził – doszczętnie. Fenomenalna konstrukcja – emocje jak na rollercoasterze. Po prostu geniusz”. Właśnie takie pierwsze myśli towarzyszyły mi po lekturze „Nieodnalezionej” Remigiusza Mroza. Następnie, gdy tylko się ocknąłem, uświadomiłem sobie w duchu, że powinienem przeprosić pana Remigiusza. Dotychczas bombardowany zasobem twórczym autora, który co trzy miesiące wydaje na świat kolejne dzieła byłem zdania, że to co pisze musi być miałkie, bez wyrazu. Chwilę przed zapowiedzią „Nieodgadnionej” czyli drugiej odsłony historii Damiana i Ewy, uznałem, że może warto sięgnąć do pierwszej części pod tytułem „Nieodnaleziona”. I wiecie co? Już pierwsze strony zakleszczyły mnie wartką fabułą, która zelektryzowała moją uwagę, powodując, że nie potrafiłem odnaleźć się w czasoprzestrzeni. Po prostu przepadłem! A moja biblioteczka powiększyła się o kolejne powieści pisarza. „Nieodnaleziona” daje do myślenia.

Podczas jej czytania co chwilę odkładać będziemy książkę, gdyż w natłoku akcji dokonywać będziemy dogłębnej analizy tego, co razem z bohaterami przeżywamy. Nieraz to, co chwilę temu było jedynym właściwym wyjściem z sytuacji, zdaje się być drogą na manowce. A rozwiązanie, które chwilę temu było nic nieznaczące okazuje się jedyną właściwą drogą. Ale na jak długo i dokąd nas to wszystko poprowadzi? Przyznaję, że główny bohater –  Damian Werner przez ostatnich dziesięć lat swojego życia był tak naładowany adrenaliną, że gdyby przekształcić ją w energię elektryczną, mógłby spokojnie zastąpić elektrownię w Bełchatowie. W thrillerze aż iskrzy od nadmiaru emocji. To co wymyślił autor tej książki nasuwa pytanie – jaką trzeba mieć wyobraźnię, by skonstruować taką historię, by potrafić przelać jej fabułę na papier i samemu w tym wszystkim się nie zapętlić?

„Nieodnaleziona” to książka niezwykła, elementy jej fabuły układamy w jedną całość kawałek po kawałku. Jednak, gdy tylko przewrócimy jedną stronę, może okazać się, że nagle pojawi się nowy element historii, który każe nam stworzyć ją od początku. Bowiem okazać może się, że to co tak budowaliśmy okazuje się nieprawdą. Zatem, gdzie ta prawda jest? Przyznaję, długo musiałem zbierać myśli w jedną całość. Damian Werner to bez wątpienia postać, której nie zazdroszczę tego co przygotował dla niego los. Zaraz po oświadczynach wraz z narzeczoną zostają napadnięci, a on jest świadkiem brutalnego gwałtu na wybrance swojego życia. I ten moment jest ostatnim, w którym widzi ukochaną. Do czasu, dziesięć lat później znajduje jej zdjęcie na profilu Facebooka. Czy uda mu się odnaleźć Ewę? Czy osoby, które chcą mu pomóc, mają czyste zamiary? Z drugiej zaś strony poznajemy Kasandrę Reimann, kobietę, która na pierwszy rzut oka wydaje się silną postacią, lecz tak naprawdę uwikłana w toksyczny związek z mężem-katem, jest kobieta słabą i wystraszoną. Chociaż poznając dalsze losy Kasandry i Damiana można dojść do wniosku, że na pewno nie można odebrać jej pomysłowości. Kasandra żyje w permanentnym strachu przed mężęm-oprawcą, który znęca się nad nią fizycznie i psychicznie. Nie pozwala spotykać się ze znajomymi, a każdej nocy wyładowuje na żonie swoje frustrację. Z jednej strony jest mi jej żal, z drugiej zaś nie potrafię pojąć dlaczego na to pozwala, dlaczego po prostu nie odejdzie. Może łatwo mi o tym tak myśleć, z perspektywy mężczyzny. Pewnie i tak, ale zatrważające w tej historii jest to, iż po pewnym czasie podczas katowania Kasandra modliła się nie o to, by przestał, ale by ich syn Wojtek niczego nie słyszał. I przyznam, że czytając ten fragment „serce zabiło mi szybciej. Poczułem, że krew zaczyna krążyć w żyłach ze zdwojoną prędkością”.

Remigiusz Mróz nie tylko stworzył thriller na miarę światowych bestsellerów, lecz również tą książką uwypuklił ważny problem, jakim jest przemoc wobec kobiet. „Co trzecia Polka przynajmniej raz w życiu padła jej ofiarą”. „…a w ciągu roku doświadcza jej od 700 tysięcy do miliona Polek. Tygodniowo z tej przyczyny giną trzy kobiety”. Warto sięgnąć po tę książkę, ale również i reagować.

Dodaj komentarz