3 Szoty z Mariuszem Koperskim
…Od wielu lat żyję w stanie nieustannego pisania. Właściwie kolejna książka zaczyna powstawać, kiedy poprzednia wchodzi w fazę redakcji. Nie narzucam sobie żadnych terminów, ale tak, liczę na to, że w 2025 roku ukaże się następna. Obecnie pracuję nad powieścią o współczesnym Zakopanem…
Czyt-NIK: „Widziałam Joannę” to kryminał, który wyniesie czytelnika na wyżyny. Emocji i nie tylko…. Proszę odrzucić skromność na bok i przyznać, co sprawi, że miłośnicy powieści sensacyjnych znajdą w Pana książce to, czego pożądają.
Mariusz Koperski: Czytelnicy znajdą w mojej książce mroczną, tajemniczą historię i napięcie wynikające z rozgrywki między detektywem, którym jest zupełnie przypadkowa osoba, zmuszona przez okoliczności do działania, a zbrodniarzem, którym może być każdy, kto wraz z nią utknął na Kasprowym. Od dawna chciałem napisać taki klasyczny thriller: zamknąć grupę ludzi w jakiejś ograniczonej przestrzeni i poprzez zbrodnię spowodować wśród nich wybuch emocji i napięć. Zaginięcie tytułowej Joanny podczas jazdy kolejką na Kasprowy i fakt, że nikt poza główną bohaterką jej nie widział, wydało mi się dobrym punktem wyjścia do takiej historii. Dodatkowy bonus jest dla tych czytelników, którzy znają Kasprowy i z łatwością rozpoznają realia powieści. A dla tych, którzy tam jeszcze nie byli to zachęta, żeby zobaczyć to niesamowite miejsce.
Czyt-NIK: „Widziałam Joannę” to pierwsza Pana książka po którą sięgnąłem. W pozostałych powieściach motywem przewodnim jest Zakopane. Skąd u Pana tak wielka miłość do gór? Czy umieszczenie wątku z górami wynika z Pana lokalnego patriotyzmu, czy propagowania góralskiej kultury?
Mariusz Koperski: Zakopane i Tatry nie są dla mnie po prostu ładnym dodatkiem, pocztówkowym tłem do moich historii. Ja tu żyję, jestem częścią tej społeczności, znam każdy kąt i wielu, bardzo wielu ludzi. To pozwala mi być wiarygodnym, kiedy osadzam moje historie na Podhalu. Nie nazwałbym tego patriotyzmem, a tym bardziej miłością, ale na pewno jest we mnie potrzeba pokazania tego miejsca takim, jakie jest naprawdę: nietuzinkowym, ale ciągle walczącym ze stereotypami na swój temat, intrygującym, ale jednak trudnym na co dzień do życia, a przede wszystkim: pełnym sprzeczności i wielkich napięć, potęgowanych jeszcze przez naturę, która nas tutaj nie oszczędza. Podsumowując: Zakopane jest zupełnie inne niż myślą ci, którzy tu tylko bywają jako goście, ale na pewno idealnie nadaje się do pisania o nim książek.
Czyt-NIK: „Widziałam Joannę” to Pana szósta powieść. Proszę zdradzić nam jeden Pana cel na 2025 rok. Mianowicie, czy w przeciągu najbliższych dwunastu miesięcy pojawi się Pana nowa książka? Czy będzie to odrębna historia, czy może jednak kontynuacja cyklu „Zakopiańska powieść kryminalna”
Mariusz Koperski: Od wielu lat żyję w stanie nieustannego pisania. Właściwie kolejna książka zaczyna powstawać, kiedy poprzednia wchodzi w fazę redakcji. Nie narzucam sobie żadnych terminów, ale tak, liczę na to, że w 2025 roku ukaże się następna. Obecnie pracuję nad powieścią o współczesnym Zakopanem. To nie będzie zwykły kryminał, raczej mocna opowieść o tym miejscu i ludziach stąd. Niestety poza prozą gatunkową nikt nie pisze historii o Zakopanem i chcę to zmienić. Książka będzie nosiła tytuł „Koniec świata w Zakopanem”. Równolegle pracuję także nad kolejną częścią cyklu „Zakopiańska powieść kryminalna”. Chcę wrócić do moich bohaterów, komisarza Tomasza Karpiela i komisarki Ewy Konarskiej. Do tej pory działali osobno, ale pokusa, żeby ich skonfrontować we wspólnym śledztwie jest ogromna. Szykuje się więc niezła zabawa, także dla mnie jako autora.
