Tajemniczość historii, budowanie napięcia, które nabiera na sile oraz styl, w jakim autor poprowadził tę fabułę, są mocnymi punktami tego kryminału. Co więcej, taki talent w tworzeniu zagadki, nie może być dziełem przypadku, dlatego też wróżę tej książce wysokie, czytelnicze noty, a jej autorowi uznanie wszystkich miłośników gatunku. I jestem przekonany, że „Za nasze grzechy” to początek pisarskiej drogi Ludwika Lunara, na której widzę kolejne książki autora.
Każdego roku spotykamy się z wielkimi debiutami. Debiutami, które są prognostykiem powiewu świeżości, nowości w literaturze. Bez wątpienia debiutujący Ludwik Lunar jest dowodem słuszności moich słów. Jest wyrazem jakości, która w polskim kryminale zyskuje. Dzięki książce „Za nasze grzechy” możemy przekonać się, że ten gatunek ma się bardzo dobrze, rozwija się, idzie w dobrym kierunku. I bardzo dobrze!!!
Ludwik Lunar zadbał o każdy szczegół tej historii. Doskonale poprowadził wszystkie nitki fabuły, tworząc historię mrożącą krew w żyłach, historię, która zatrważa, napełnia nas ciekawością i napięciem, które towarzyszy nam podczas odkrywania każdej z kart debiutanckiej książki pisarza. „Za nasze grzechy” mocno czerpie z definicji kryminału, serwując nam wrażenia, których nie zapomnicie. Dodam więcej, nie jeden uznany i doświadczony pisarz gatunku pozazdrościć może Ludwikowi Lunarowi kunsztu i pomysłowości w stworzeniu takiej historii, w wykreowaniu takich bohaterów.
A wszystko zaczyna się w momencie, gdy pewnego marcowego poranka, grupa nastolatków trafia na zwłoki mężczyzny. Morderca zawinął je w plastikową folię. Co więcej, na ciele nie znaleziono śladów przemocy. Jednak najbardziej drastycznym odkryciem jest ujawnienie w krtani zamordowanego fragmentu poczwarki egzotycznego motyla.
I w tym momencie do gry wchodzi Emil Grab, prokurator, którego przeszłość owiana jest mroczną i tajemniczą atmosferą. Jednak nie będzie on odosobniony w działaniach zmierzających do odkrycia prawdy. Wraz z nami, czytelnikami, w prowadzeniu śledztwa, towarzyszyć będzie mu komisarz Marczewski oraz technik kryminalistyki Jakub Blach. Co więcej, do sprawy wplątana zostanie również Pola Sass, dziennikarka, która otrzymuje tajemnicze nagranie odkrywające zwłoki na polanie. Wkrótce otrzymuje kolejne video, z przesłaniem, które trafia nie tylko do naszej wyobraźni, lecz przede wszystkim do naszych sumień. Tajemnicza postać informuje nas, że jest spisem naszych win i grzechów, za które będziemy rozliczeni.
Czy możemy czuć się bezpiecznie? Na pewno nie, dopóki nie schwytamy psychopaty owładniętego złem. Zatem nie czekajcie ani chwili dłużej i chwytajcie w swe dłonie debiutancką książkę Ludwika Lunara, by czym prędzej ujarzmić chore wizje mordercy.
Tajemniczość historii, budowanie napięcia, które nabiera na sile oraz styl, w jakim autor poprowadził tę fabułę, są mocnymi punktami tego kryminału. Co więcej, taki talent w tworzeniu zagadki, nie może być dziełem przypadku, dlatego też wróżę tej książce wysokie, czytelnicze noty, a jej autorowi uznanie wszystkich miłośników gatunku. I jestem przekonany, że „Za nasze grzechy” to początek pisarskiej drogi Ludwika Lunara, na której widzę kolejne książki autora. Niesiony uznaniem względem tego debiutu, jestem przekonany, że kolejne jego książki są tylko kwestią czasu. Dodam więcej nieprzeczytanie tej książki, to grzech. Zatem jeśli nie chcecie być grzeszni, to koniecznie sięgnijcie po ten tytuł.
Książka „Za nasze grzechy” ukazała się nakładem Wydawnictwa HarperCollins Polska

